Czy błękitna torebka z różowym paskiem może być niebezpieczna dla człowieka? Tak, o ile okaże się żeglarzem portugalskim Physalia physalis, żerującym w akwakulturze albo wyrzuconym na plażę. Ten niesławny jamochłon, zwany też aretuzą, bąbelnicą bąbelcową, portugalską karawelą, przeminęło z wiatrem lub żywłogą jeszcze kilka dekad temu trzymał się okolic równika, rzadko zapuszczając się na północ i południe od zwrotników. Dziś trafia coraz częściej do Morza Śródziemnego, na atlantyckie wybrzeża Europy i Ameryki, a choćby do Irlandii oraz Zatoki Fundy w Kanadzie.
Podobnie wygląda sytuacja po drugiej stronie globu, gdzie – jak się okazało – mamy cztery inne gatunki żeglarzy. Dawniej docierały one co kilka lat na północ Australii. Teraz goszczą tam co roku, zjawiając się czasem też na zachodzie i południu, gdzie dotąd ich nie było. W związku z tym przybywa zamkniętych plaż i ofiar śmiertelnych. Cierpią rybacy, okaleczani podczas pracy, zmuszani do kosztownych napraw sieci, a przede wszystkim pozbawiani zarobku z połowu lub chowu klatkowego.
Co jest winne ekspansji tych parzydełkowców? Te same czynniki, o których wielokrotnie pisalismy w Wodnych Sprawach: zmiana klimatu, przełowienie i przyłów tudzież zanik szczytowych drapieżników i największych filtratorów [1, 7].
Żeglarz portugalski, czyli w jedności siła
Żywłoga, w przeciwieństwie do funkcjonujących pojedynczo meduz Gonionemus vertens, bełtw festonowych czy innych, nieprzyjemnych w dotyku krążkopławów, to organizm kolonijny z rzędu rurkopławów. Każda niebieska torebka to żywa konstrukcja z cegiełek, zwanych zooidami. Każdy zooid to skrajnie wyspecjalizowany polip lub meduza. U bąbelnicy scharakteryzowano bliżej siedem ich rodzajów:
- cztery będące polipami: gastrozooidy, palpony chwytne z arkanami (czułkami), gonozooidy oraz gonopalpony;
- trzy będące meduzami: gonofory, pneumatofory i nektofory szczątkowe.
W ciele aretuzy panuje podział pracy. Gastrozooidy zajmują się trawieniem. Daktylozooidy, inaczej palpony, chwytają ofiary swoimi arkanami. Gonozooidy tworzą nowe zooidy przez pączkowanie. Gonopalpony pączkują, dając nowe palpony chwytne. Gonofory, jak na meduzy przystało, produkują plemniki bądź komórki jajowe.
Pneumatofor (dzwon pływny, żagiel) to ogromna meduza pełniąca rolę aparatu wypornościowego i żagla. Ciśnienie jego gazu pozostaje mniej więcej równe ciśnieniu atmosferycznemu, toteż i skład chemiczny uważano za podobny do powietrza. Tymczasem ich chemizm zaskoczył badaczy.
Tlenu jest znacznie mniej niż w powietrzu, CO2 praktycznie brak, sporo (15 oproc.) za to śmiertelnie trującego dla nas czadu (tlenku węgla, CO), produkowanego przez żeglarza z aminokwasu seryny. Żagiel, a tym samym cała kolonia, jest prawo lub lewoskrętna – trochę tak jak ludzie prawo bądź leworęczni. Osobnym zooidem jest także skrócony pień kolonii. Zwieszające się z dzwonu bąbelnicy grubsze macki (tentakule) to sznury różnego typu zooidów, a cieńsze macki to same arkany palponów (daktylozooidów) [1].
Jak rosną problemy?
Każda kolonia jako całość zawiera meduzy tylko żeńskie lub tylko męskie. Przypomina to stosunki panujące u roślin dwupiennych, np. wierzby czy konopii, gdzie na jednej łodydze są wyłącznie kwiaty żeńskie bądź wyłącznie męskie. Odbiega za to od reszty rurkopławów, których superorganizmy są obojnacze, a więc złożone z meduz-samców i meduz-samic na jednym pniu.
Dawniej sądzono, iż wszystkie dojrzałe żeglarze portugalskie spuszczają się do wszechoceanu na raz, wypuszczając miliony komórek jajowych bądź plemników, jak to się dzieje u koralowców, również będących kolonijnymi jamochłonami.
Dziś wiemy, iż od dojrzałych płciowo żeglarzy portugalskich odrywają się całe, miniaturowe kolonie potomne, zwane gonodendronami. Taki gonodendron wygląda jak wypreparowane oskrzela człowieka albo jak układ korzeniowy soi z jej brodawkami korzeniowymi. Składa się on z co najmniej czterech rodzajów zooidów: gonoforu, wytwarzającego gamety; palponu, chwytającego i trawiącego ofiary; nektoforu, odpowiedzialnego za zanurzenie oraz polipu galaretowego o niewyjaśnionej dotąd funkcji (zdaniem niektórych typowego narządu szczątkowego, bezużytecznego dla samych aretuz, a przydatnego dla akademików jako dowód ewolucji).
Dopiero w 2024 r. ukazała się praca o dojrzewaniu gamet w gonoforze. Okazało się, iż do mejoz i różnicowania komórek w dojrzałe plemniki i komórki jajowe dochodzi dopiero po dłuższym czasie unoszenia się w wodzie, a nie jeszcze na kolonii macierzystej jak dotychczas sądzono [12]. Po fuzji plemnika z komórką jajową powstaje zygota. Dzieli się ona, dając zarodek, a potem planulę – stadium larwalne częste u jamochłonów.
U większości z nich planula pływa swobodnie w toni, zużywając żółtko z czasów, gdy była zygotą, potem polując na plankton, po czym osiada na dnie, by przeobrazić się w polipa. Polip może pączkować, dając osobniki potomne, albo ulec strobilizacji, dając mnóstwo efir, z których powstaną meduzy. W przypadku żeglarza portugalskiego i pozostałych rurkopławów będzie inaczej. Już planula zacznie pączkować, dając nowe zooidy. Według bieżącego konsensusu naukowego powstają:
- pneumatofor jako pierwsza meduza;
- protozooid jako pierwszy polip – polujący, trawiący, wydalniczy i rozrodczy zarazem.
Z czasem dołączają do nich typowe gastrozooidy i palpony chwytne, jeszcze później następne rodzaje zooidów. W międzyczasie pneumatofor rośnie i dojrzewa, zyskując wyporność, pozwalającą mu unieść całą kolonię i łapać wiatr w żagiel [1, 6].
Palący problem na plaży
Poparzenie przez bąbelnicę jest bardzo bolesne, porównywane do efektów kontaktu ze skórą odprysków żelaza w hucie. W razie dostrzeżenia żywłog warto przestrzegać kilku podstawowych zasad:
- pomóc wyjść z morza osobom poszkodowanym i samemu jak najprędzej opuścić wodę;
- rany przemywać tylko wodą morską albo octem. W żadnym wypadku nie polewać ich wodą słodką (np.: mineralną z butelki), colą ani alkoholem. Nie przykładać kostek lodu z napojów. Substancje o odczynie obojętnym nasilą pękanie komórek parzydełkowych, zwiększając ilość toksyn wstrzykiwanych wgłąb ciała;
- macki ze skóry usuwać w rękawiczkach bądź pęsetą, przy ich braku pomóc sobie na przykład kartą kredytową; nigdy niezabezpieczonymi dłońmi;
- zgłosić się po pomoc medyczną bądź ją wezwać (szczególnie wtedy, kiedy aretuza poparzyła dziecko bądź seniora, oparzenia objęły znaczną powierzchnię ciała albo węzły chłonne, zaczynają się duszności, zawroty głowy, gwałtowny spadek ciśnienia i/lub zaburzenia rytmu serca);
- nie dotykać okazów ani ich macek wyrzuconych przez pływy lub wiatry na plaże, choćby jeżeli są martwe i dobrze już wysuszone;
- nie zbliżać się do podejrzanych obiektów unoszących się w wodzie – żagiel jest niewielki, ale arkany palponów chwytnych zwykle ciągną się na 10 m, a czasem choćby na 30-50 m [8, 9].
zdj. Ndanko/EnvatoJeden organizm, wiele strat
Bąbelnice szkodzą rybactwu na kilku płaszczyznach. Przede wszystkim pozbawiają ryby ich bazy pokarmowej w postaci planktonu i drobnych zwierząt pływających aktywnie (kalmarów, strzałek wodnych, innych ryb) oraz wyżerają ikrę, narybek, a choćby tarlaki (osobniki dojrzałe, zdolne do rozrodu) szeregu gatunków. Atakują również dzikie ławice i osobniki z morskich hodowli klatkowych (np. łososia, dorsza, tuńczyka). Na domiar złego uszkadzają sieci oraz pozostałe narzędzia połowowe i dotkliwie parzą – mogą choćby zabić rybaka.
Zakwity aretuz w Zatoce Meksykańskiej i na niektórych łowiskach Atlantyku silnie zredukowały przeżywalność młodych ryb. Niespodziewany, masowy napływ portugalskich karawel do morskich hodowli klatkowych w Irlandii w 2020 r. zrujnował zasoby łososia. Wyciąganie, a potem czyszczenie sieci z macek żywłog zagraża zdrowiu, a choćby życiu załogi kutrów rybackich. Tym bardziej, iż jad tych parzydełkowców działa na człowieka choćby kilka dni po wyjęciu ich z wody morskiej albo parę tygodni po obumarciu kolonii [5, 8].
Troska o ekologię jest troską o bezpieczeństwo
Ludzie często pytają, po co żeglarzowi tak mocny jad, skoro łapie tylko plankton, może drobne rybki. Przez miliony lat te jamochłony musiały się jednak bronić przed wieloma wrogami. Niektóre były większe, np. rekiny i samogłowy, inne solidnie opancerzone, chociażby żółwie morskie. Nic dziwnego, iż skóra jedynej małpy wodnej (człowieka rozumnego) nie stanowi żadnej zapory dla parzydełek żywłogi.
Gdy człowiek oczyścił morza ze szczytowych drapieżników, doszło do eksplozji demograficznej w populacjach portugalskich karawel. Co ciekawe, szereg drobnych ryb uodpornił się na parzydełka aretuzy. Między jej mackami spotkać można bekaśnika, przynawka retmana, nie mówiąc o znanym z bajki Gdzie jest Nemo? błazenku.
Najsłynniejszym towarzyszem portugalskich karawel pozostaje jednak nomeusz (pasterzyk). Uczeni do dziś debatują, kto tu kogo bardziej wykorzystuje. Nomeusz chroniony przed drapieżcami, pasący się na resztkach posiłków aretuzy, a choćby wyjadający jej zooidy płciowe, czy jednak lepiej odżywiony, dzięki swojej żywej przynęcie, jamochłon (czasem choćby ją zjadający) [1]?
Parzydełka, tak niebezpieczne dla rybaków i wielu ryb, stanowią jednocześnie obiekt pożądania pewnych mięczaków. Ślimak zwany niebieskim smokiem gromadzi je w promienistych rozgałęzieniach swoich sześciu kończyn. jeżeli ma wybór, to pobierze raczej toksyny żeglarza portugalskiego niż jego słabiej parzących kuzynek, takich jak wellela czy porpita.
Ośmiornice żaglowe Tremoctopus odrywają od bąbelnic arkany palponów chwytnych, po czym używają ich jako broni. Dotyczy to zwłaszcza małych okazów Tremoctopus, zatem samców (nigdy nie mierzących więcej niż 2,4 cm długości) oraz najmłodszych, świeżo wyklutych samiczek (dorosłe samice osiągają 200 cm długości, ważąc 10-40 tys. razy więcej od samców) [4, 11].
Do eksplozji demograficznej, oprócz braku wrogów naturalnych, potrzeba także bazy pokarmowej. Tą bąbelnice zyskały także dzięki ludziom. Morza zostały użyźnione przez człowieka, co powoduje zakwity planktonu, a w ślad za nimi zakwity parzydełkowców. Poza tym wymarło mnóstwo ich potencjalnych konkurentów o ten zasób, od wielorybów fiszbinowych po długoszpary i płaszczki.
Palący problem luk w wiedzy
Jako liczny i prosty do odszukania, choć niebezpieczny w manipulacji jeszcze długo po śmierci, żeglarz portugalski pozostaje najlepiej poznanym przedstawicielem rzędu rurkopławów. Tymczasem wciąż nas czymś zaskakuje. Biolodzy morza byli pewni, iż wszystkie aretuzy należą do gatunku Physalia physalis, którego osobniki tworzą jedną, wspólną populację w całym wszechoceanie [2, 3]. Od paru lat przyjmujemy jednak, iż na świecie występuje co najmniej cztery–pięć izolowanych rozrodczo gatunków żywłog: P. physalis – spotykana tylko w Atlantyku; P. utriculus – ograniczona do Indo-Pacyfiku; P. megalista – znana tylko z półkuli południowej; P. minuta – endemiczna dla południowego zachodu Pacyfiku oraz P. mikazaki – obserwowana wyłącznie po północno-zachodniej stronie Oceanu Spokojnego [3, 10].
Mimo tylu przypadków poparzeń nie znamy efektów interakcji jadu z lekarstwami ani suplementami diety zażywanymi przez turystów oraz rybaków. Odporność ośmiornic, ślimaków i ryb powinna inspirować twórców surowic, kostiumów do nurkowania czy rękawic dla ratowników medycznych. Tymczasem ofiarom żywłogi wciąż radzi się używać pęset albo choćby kart kredytowych, octu i podgrzanej wody morskiej.
Brakuje specyficznych, powszechnie dostępnych zestawów do udzielania pomocy po kontakcie z nią. Nadzwyczajna odporność tych zwierząt na promieniowanie UV mogłaby natchnąć chociażby twórców kremów do opalania. Przezroczystość ich macek oraz młodych dzwonów pływnych mogłaby dostarczyć ciekawych rozwiązań dla optyki cywilnej albo wojskowej [5].
Niesamowita żywotność macek po oderwaniu budzi mniejsze zainteresowanie niż potencjalna nieśmiertelność meduz Turritopsis dohrnii i T. nutricula, a może mieć z nimi nieco wspólnego, skoro tak bąbelnica, jak i Turritopsis należą do stułbiopławów. Co roku boleśnie przekonujemy się, jak bardzo żeglarz korzysta ze zmiany klimatu, wytępienia jego wrogów i konkurentów. Nie wiemy jednak nic o jego wrażliwości na różne typy zanieczyszczeń. Wiemy, iż portugalskie karawele pozostają liczne w Morzu Sargassowym, ale ilość chwytanych tam larw węgorzy pozostaje tajemnicą. Podobnie jak to, czy konkurują z nimi o plankton [4].
Na rozwiązanie czeka też szereg zagadek związanych z rozwojem i fizjologią kolonii. Poszczególne zooidy mają te same genotypy i doświadczają tych samych bodźców ze środowiska zewnętrznego, a jednak drastycznie różnią się budową oraz działaniem. Odwrotnie niż u ludzi, gdzie osobniki o bardzo różnych genotypach pełnią te same role w superorganizmie, jakim jest społeczność ludzka, np.: przedsiębiorstwo czy oddział wojskowy. Na razie jednak więcej wiemy o rozwoju kolonii u wymarłych konodontów niż u tak ważnych dla ekonomii człowieka i ekologii żeglarzy portugalskich [1, 2].
zdj. główne: KROSSWerbeagentur/Pixabay
Pisząc artykuł, korzystałem m.in. z:
- https://www.thecephalopodpage.org/MarineInvertebrateZoology/Physaliaphysalis.html
- Bourg, N., Schaeffer, A.,… & Lawes, J. C. (2026). Links Between Lagrangian Connectivity, Thermal Thresholds and Genetic Structure in the Floating Marine Siphonophore Physalia. Journal of Biogeography, 53(9), e70353.
- Church, S.; Abedon, R.;.. & Guillermo D. (2025). Population genomics of a sailing siphonophore reveals genetic structure in the open ocean. Current Biology. 35(15), 3556–3569.
- Helm, R. (2021). Natural history of neustonic animals in the Sargasso Sea: reproduction, predation, and behavior of Glaucus atlanticus, Velella velella, and Janthina spp. Marine Biodiversity, 51(6), 99.
- Johnsen, S. (2001). Hidden in plain sight: the ecology and physiology of organismal transparency. Biological Bulletin. 201, 301-318.
- Munro, C., Vue, Z., Behringer, R. & Dunn, C. (2019). Morphology and development of the Portuguese man of war, Physalia physalis. Nature Scientific reports, 9(1), 15522.
- Prieto, L., Macías, D., Peliz, Á., & Ruiz, J. (2015). Portuguese Man-of-War (Physalia physalis) in the Mediterranean: A permanent invasion or a casual appearance?. Scientific reports, 5(1), 11545. Pierwszy zgon w EU 2010.
- Purcell, J. (1989). Predation on fish larvae by Physalia physalis. Marine Ecology-Progress Series. 19: 189-191.
- Stein, M. , Marraccini, J., Rothschild, N., Burnett, J (1989). Fatal Portuguese man-o’-war (Physalia physalis) envenomation. Annual Emergency Medicine. 18(3), 312-315.
- Yongstar C. et al. (2025). Physalia mikazuki sp. nov. (Phylum Cnidaria; class Hydrozoa) blown into Japan’s northeast (Tohoku) at the whim of marine ecosystem change. Frontiers in Marine Science. 12, 1653958.
- Jones, E. (1963). Tremoctopus violaceus uses Physalia tentacles as weapons. Science. 139 (3556), 764–766.
- Oguchi, K., Yamamoto, G., Kohtsuka, H., & Dunn, C. W. (2024). Physalia gonodendra are not yet sexually mature when released. Scientific Reports, 14(1), 23011.

1 godzina temu













![Tylko połowa Warszawiaków uważa się za religijnych [RAPORT]](https://misyjne.pl/wp-content/uploads/2026/10/pexels-shantanu09-14864078.jpg)


