Zbiornik na Ścinawie Niemodlińskiej czeka od pół wieku. Samorządowcy mówią: Dość!

2 godzin temu

Zbiornik na Ścinawie Niemodlińskiej to temat, który powraca od przeszło 50 lat. Po ostatniej powodzi, z września 2024 roku, znów stał się priorytetowy dla regionu.

– Pierwszy projekt inwestycji pojawił się w 1974 roku, choć ta historia sięga jeszcze dalej. Już Niemcy w 1923 planowali jego budowę – przypomina Janusz Wójcik, burmistrz Korfantowa.

Zbiornik na Ścinawie Niemodlińskiej. Jego koszt warty stratom z jednej powodzi

Spotkanie w Ścinawie Małej miało pokazać, co realnie na szczeblu decydentów dzieje się w temacie.

– Chcemy poznać plany rządzących. To znaczy, jaka będzie funkcja zbiornika, ale też wielkość, inne parametry… Ale przede wszystkim: kiedy w końcu możemy liczyć na rozpoczęcie budowy – dodaje burmistrz Wójcik.

Zbiornik retencyjny na Ścinawie Niemodlińskiej ma mieć znaczenie strategiczne chroniąc przed powodzią gminy położone wzdłuż rzeki:

  • Korfantów,
  • Prudnik,
  • Niemodlin,
  • Tułowice,
  • Lewin Brzeski.

– Zależy nam na zbiorniku wielofunkcyjnym, czyli częściowo mokrym, a nie polderze suchym – tłumaczy Janusz Wójcik.

Argumentuje, iż jego gminę ostatnia wielka woda kosztowała ok. 30-40 mln zł.

– Tyle wypłacono zarówno jeżeli chodzi o infrastrukturę gminą, odszkodowania dla mieszkańców, rolników… – wylicza.

– jeżeli policzymy straty czterech gmin, to mowa o kwotach rzędu 100-150 mln zł. Podczas gdy budowa zbiornika to koszty rzędu 60-70 mln zł. Rachunek jest prosty: jedna powódź to koszty budowy zbiornika. Ekonomicznie to bardzo zasadna inwestycja. Pamiętajmy, iż są też inne straty: moralne i psychiczne. Ludzie dochodzą do siebie po powodzi przez kilka lat.

Samorządowcy są zgodni: „Nie można już czekać”

W tym samym tonie byli pozostali włodarze okolicznych gmin – w sumie przedstawiciele dziewięciu samorządów, którzy dyskutowali o przyszłości inwestycji.

Zbiornik jest absolutnie potrzebny. Jesteśmy półtora roku po powodzi i w końcu chcielibyśmy widzieć jakiś postęp. Chociażby poprzez zlecenie prac koncepcyjnych i dokumentacyjnych – mówi Bartłomiej Kostrzewa, burmistrz Niemodlina.

Przypomina, iż w samej gminie Niemodlin udokumentowane straty po powodzi 2024 r. to ponad 22 mln zł

– Jesteśmy po rewitalizacji naszego parku, domu organizacji pozarządowych czy siedziby JRG w Niemodlinie… – wylicza Kostrzewa.

– Nie wyobrażam sobie powtórki z tej sytuacji. Decydenci muszą od nas usłyszeć, iż nie zostawimy sprawy zbiornika. Tylko dzięki niezwykłej postawie mieszkańców i strażaków udało się uratować zakład opiekuńczo-lecznicy, który mieści się tuż przy rzece. A także oczyszczalnię ścieków. Zabrakło nam 4 cm do tego, żebyśmy mieli do odbudowy całą oczyszczalnię. To miliony złotych. Dlatego zbiornik musi w końcu powstać.

Wody Polskie: problemem montaż finansowy, ale pierwszy krok jest

W spotkaniu z samorządowcami brali udział przedstawiciele Wód Polskich na czele z wiceprezesem ds. ochrony przed powodzią i suszą. Zapewniał on, iż szanse na powstanie obiektu są duże.

Mimo to wciąż na drodze do startu budowy stoi szereg spraw. Największą są pieniądze, ale też długa ścieżka administracyjna, której nie da się skrócić.

– Zbiornik jest wpisany do wszystkich możliwych dokumentów planistycznych, w tym do programu planowanych inwestycji – zapewnia wiceprezes Marcin Jarzyński.

Wody Polskie wystąpiły do ministerstwa infrastruktury – a to do ministerstwa finansów – o zabezpieczenie 3,8 mln zł m.in. na sporządzenie koncepcji, studium wykonalności i przygotowanie dokumentacji.

Etap projektowy już podzieliliśmy na trzy lata. W roku 2026 do wykorzystania jest 500 tys. zł, w roku 2027 – 1,5 mln zł, a w roku 2028 – kolejne 2 mln zł – wylicza Jarzyński.

– Jak tylko dostaniemy pieniądze z ministerstwa, to ruszamy z postępowaniem przetargowym na przygotowanie dokumentacji projektowej. To kwestia jego ogłoszenia. Ale by wybrać wykonawcę, musimy mieć zabezpieczone środki – podkreśla.

Kolejnym krokiem jest realizacja. Budowa inwestycji w optymistycznej wersji może się rozpocząć w 2028 roku, więc najwcześniej całość byłaby ukończona za pięć lat.

Mowa o zbiorniku mokrym o pojemności 1,7 mln m sześc. Z uwagi na powódź z 2024 r. wszystkie koncepcje zostały zebrane, to jeden z elementów modelowania zespołu prof. Janusza Zalewskiego, który prowadzi program redukcji ryzyka powodziowego. Konkretne wyniki mają być pod koniec marca – informuje.

Marcin Jarzyński dodaje również, iż kształt w jakim powstanie zbiornik będzie zależny od szeregu czynników.

– najważniejsze będą obliczenia przy tworzeniu wariantów zbiornika. Zobaczymy co powiedzą projektanci w zależności od przyjętych czynników i założeń. Ważne będzie m.in. jaka będzie wysokość piętrzenia, jakie obwałowanie – wylicza wiceprezes.

Zbiornik ma być wielofunkcyjny.

– Poza tym, iż będzie ścinał nadwyżkę fali powodziowej na rzece, to będzie pełnił funkcje przeciwsuszowe i rekreacyjne, przeciwpożarowe. Powstanie cała infrastruktura dookoła: ścieżki rowerowe, drogi dojazdowe – dodaje Marcin Jarzyński.

***

Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania

Idź do oryginalnego materiału