Zamieszanie wśród konserwatystów w BC. Premier z NDP wykorzystuje chaos i ogłasza wybory

bejsment.com 57 minut temu

Polityczna bomba w Kolumbii Brytyjskiej! Premier David Eby zdecydował się nagle rozwiązać parlament i ogłosić przedterminowe wybory. Mieszkańcy prowincji pójdą do urn 24 października, a decyzja premiera zapadła w momencie, gdy największa partia opozycyjna pogrąża się w wewnętrznym zamieszaniu.

Dla konserwatystów sytuacja nie mogła być bardziej nerwowa. Partia BC Conservatives dopiero co straciła swoją liderkę Kerry-Lynne Findlay, która zrezygnowała ze stanowiska po zaledwie kilku miesiącach. Jej odejście nastąpiło w chwili, gdy ugrupowanie próbowało pozbierać się po wcześniejszych konfliktach i zmianach personalnych.

I właśnie wtedy David Eby wykonał swój ruch.

Premier udał się do Government House w Victorii i poprosił o rozwiązanie legislatury. Tym samym rozpoczęła się kampania wyborcza, która dla konserwatystów może oznaczać konieczność błyskawicznego uporządkowania własnych szeregów.

Jeszcze niedawno BC Conservatives liczyli na to, iż będą w stanie skutecznie rzucić wyzwanie NDP. W wyborach z 2024 roku zdobyli 44 mandaty i stali się główną siłą opozycyjną. NDP miała tylko niewielką przewagę.

Od tego czasu sytuacja zaczęła się jednak gwałtownie zmieniać.

John Rustad ustąpił ze stanowiska lidera partii w grudniu 2025 roku. Jego następczynią została Kerry-Lynne Findlay. Jej przywództwo trwało jednak bardzo krótko. W niedzielę również ona zrezygnowała.

Na jej miejsce tymczasowo stanął Lorne Doerksen. Nowy lider dostał więc bardzo kilka czasu w uporządkowanie partii. Zamiast spokojnie przygotowywać się do wyborów, konserwatyści zostali wrzuceni w sam środek kampanii.

Co więcej, jeszcze dzień przed ogłoszeniem wyborów partia próbowała odbudować swoje szeregi. Do klubu konserwatystów wróciło pięciu deputowanych, którzy wcześniej opuścili ugrupowanie lub zostali z niego usunięci. Klub liczył dzięki temu 29 osób.

Ale polityczny chaos nie zniknął.

Premier tłumaczy dedecyzję o ogłoszeniu wyborów przede wszystkim sytuacją gospodarczą oraz rosnącym zagrożeniem związanym z polityką Stanów Zjednoczonych. W centrum jego przekazu znalazła się polityka Donalda Trumpa, wojna handlowa oraz konieczność przygotowania Kolumbii Brytyjskiej na możliwe konsekwencje amerykańskich decyzji.

Ale moment ogłoszenia wyborów jest wyjątkowo wymowny.

Rząd Eby’ego nie czekał na normalny termin wyborów. Parlament został rozwiązany, gdy główna partia opozycyjna dopiero próbuje ustabilizować swoją sytuację.

Premier przedstawia wybory jako konieczność w trudnym i niepewnym okresie. Dla konserwatystów oznaczają one natomiast wyścig z czasem.

Muszą błyskawicznie przygotować kampanię, kandydatów i wspólny przekaz. Wszystko to w sytuacji, gdy jeszcze niedawno partia zmagała się z odejściami posłów, zmianą lidera i wewnętrznymi konfliktami.

Do tego dochodzą problemy finansowe prowincji. Prognozowany deficyt Kolumbii Brytyjskiej wzrósł o kolejne 450 milionów dolarów i ma sięgnąć rekordowych 13,8 miliarda dolarów. Rząd tłumaczy część wzrostu błędem w kalkulacji dochodów związanych z opłatami od wydobycia gazu ziemnego.

Do urn mieszkańcy Kolumbii Brytyjskiej pójdą 24 października. Głosowanie przedterminowe zaplanowano na 16–21 października.

Kampania rozpoczyna się natychmiast.

David Eby postawił opozycję przed faktem dokonanym. Konserwatyści nie dostali miesięcy na uporządkowanie partii. Dostali kilka tygodni.

Idź do oryginalnego materiału