Zamach stanu metodą faktów dokonanych. Odpowiedzialność rządu Donalda Tuska [KOMENTARZ]

1 godzina temu

W ocenie redakcji Szczecińskie24 wydarzenia wokół Trybunału Konstytucyjnego z 30 i 31 października 2026 roku mają charakter wewnętrznego zamachu stanu: próby zmiany porządku ustrojowego metodą faktów dokonanych, przy użyciu aparatu państwa. Rząd Donalda Tuska ponosi za ten kierunek polityczną odpowiedzialność. To ocena redakcyjna działań władzy, a nie informacja o prawomocnym stwierdzeniu popełnienia przestępstwa przez premiera.

Istota sprawy nie sprowadza się do tego, kto tej nocy znalazł się po adekwatnej stronie ogrodzenia. Pytanie brzmi: czy o funkcjonowaniu konstytucyjnego organu rozstrzygają przepisy i przewidziane w nich procedury, czy decyzja wsparta policyjnym kordonem? o ile zaakceptujemy drugą odpowiedź, ograniczenia władzy będą obowiązywały tylko tak długo, jak długo zechce je respektować rządząca większość.

Trybunału nie można przejąć samym zajęciem budynku

Prezydent Karol Nawrocki w oświadczeniu z 31 października ocenił nocne wydarzenia jako naruszenie porządku konstytucyjnego i siłową próbę przejęcia kontroli nad organem państwa. Poinformował o konsultacji z Pierwszym Prezesem Sądu Najwyższego Zbigniewem Kapińskim, zażądał wycofania sił podległych rządowi i przywrócenia legalnego porządku. Przekazał również, iż jego interwencja umożliwiła wejście do siedziby TK wiceprezesowi Bartłomiejowi Sochańskiemu.

To stanowisko głowy państwa, a nie bezstronny wyrok kończący spór. Jego znaczenia nie da się jednak sprowadzić do kolejnej partyjnej wymiany zdań. Dotyczy ono sytuacji, w której dostęp do siedziby organu konstytucyjnego stał się przedmiotem działań służb i bezpośredniej interwencji prezydenta.

Ordo Iuris w stanowisku z 30 października zakwestionowało podstawę prawną przejęcia kontroli nad siedzibą oraz niedopuszczenia do niej przedstawicieli dotychczasowych władz Trybunału. Instytut wskazał na zarządzenie podpisane przez Annę Korwin-Piotrowską, wybraną przez Sejm, ale niezaprzysiężoną przed prezydentem, i podważył jej uprawnienie do zastępowania kierownictwa TK. To argument prawny organizacji, który wymaga odpowiedzi odnoszącej się do kompetencji, a nie do politycznych sympatii jej autorów.

Sprzeciw sądów dotyczy granic władzy

Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego w oświadczeniu z 30 października potępił wykorzystanie policji w sporze o Trybunał. Odwołał się do zasady legalizmu, podziału władz i odrębności sądów oraz trybunałów. Zakwestionował możliwość posłużenia się przepisami dotyczącymi sądów powszechnych jako podstawą ingerencji w kierownictwo TK. Sens tego stanowiska jest jednoznaczny: organ państwowy nie może sam przyznać sobie kompetencji dlatego, iż uważa swoje zamierzenia za słuszne.

Fragment oświadczenia Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego z 30 października 2026 r.

Również Naczelny Sąd Administracyjny w stanowisku z 31 października zgłosił zasadnicze zastrzeżenia do działań wokół TK i ograniczenia dostępu jego kierownictwa. NSA wskazał przy tym na szerszy kryzys: spór o skład Trybunału oraz niepublikowanie orzeczeń. Wezwał do rzeczywistego porozumienia ponad podziałami. Nie ogłosił, iż doszło do zamachu stanu. Jego wypowiedź potwierdza jednak, iż problemu nie można zamknąć w formule sprzeciwu jednej partii wobec drugiej.

Państwo prawa jest potrzebne właśnie wtedy, gdy obóz rządzący uznaje przeciwnika za całkowicie pozbawionego racji. W spokojnych warunkach łatwo deklarować szacunek dla procedur. Prawdziwy sprawdzian następuje wtedy, gdy procedura przeszkadza w szybkim osiągnięciu politycznego celu.

Donald Tusk udzielił temu kierunkowi politycznego poparcia

Donald Tusk 30 października uzasadniał zdecydowane działania przywracaniem rządów prawa po latach rządów PiS. Jego publiczną wypowiedź przytoczył Polsat News. Premier zakończył ją słowami: „Innej drogi nie ma”.

Otóż w demokratycznym państwie prawnym droga istnieje: jest nią działanie w granicach ustawy i konstytucyjnych kompetencji. Hasło odbudowy praworządności nie stanowi samodzielnego upoważnienia do użycia policji ani do rozstrzygania sporu ustrojowego przez fizyczną kontrolę nad siedzibą instytucji. Szef rządu, który publicznie broni zdecydowanych działań w takich okolicznościach, bierze odpowiedzialność za polityczny kurs własnego obozu.

Dostępne materiały nie pozwalają natomiast stwierdzić, iż Donald Tusk osobiście wydał konkretny rozkaz operacyjny policji. Tego nie zastąpi ani ostry komentarz, ani najbardziej dramatyczne zdjęcie. Łańcuch podejmowania decyzji, treść poleceń i wskazane w nich podstawy prawne powinny zostać ujawnione. Polityczna odpowiedzialność premiera i indywidualna odpowiedzialność prawna konkretnych osób to dwa odrębne zagadnienia.

Kto podjął decyzje i na jakiej podstawie? To pytania wymagające dokumentów i publicznej odpowiedzi.

Cel ochronny nie rozstrzyga sporu o kompetencje

Komenda Stołeczna Policji w komunikacie z 30 października przedstawiała działania jako służące bezpieczeństwu i porządkowi publicznemu. Informowała o pismach prokuratora generalnego oraz sędzi, dotyczących zagrożeń związanych z protestami. Zaprzeczała, by celem była ingerencja w funkcjonowanie instytucji.

To stanowisko należy odnotować. Ochrona ludzi przed przemocą jest obowiązkiem państwa. Sama deklaracja celu ochronnego nie odpowiada jednak na pytanie, kto był uprawniony do wydawania poleceń odnoszących się do funkcjonowania Trybunału i na jakiej podstawie ograniczano dostęp do jego siedziby. Zabezpieczenie zgromadzenia i rozstrzyganie o obsadzie konstytucyjnego organu nie są tą samą czynnością.

Redakcyjna ocena zamachu stanu odnosi się do mechanizmu: zastępowania ograniczeń ustrojowych skutecznością działania aparatu podporządkowanego władzy wykonawczej. Zamach nie musi polegać na ogłoszeniu nowej konstytucji. Może przybrać postać stopniowego odbierania znaczenia istniejącym instytucjom, aż przestają realnie ograniczać rządzących. Tak odczytujemy wydarzenia wokół TK i dlatego używamy tego określenia wprost.

Potrzebne są teraz jawne dokumenty, wyjaśnienie odpowiedzialności za podjęte decyzje oraz przywrócenie procedurom rzeczywistego znaczenia. Inaczej powstanie precedens: każdą kolejną granicę władza będzie mogła przekroczyć, powołując się na konieczność naprawy państwa. Konstytucja, której przestrzeganie zależy od wygody rządu, przestaje chronić obywateli. Właśnie dlatego tej nocy nie wolno potraktować jako kolejnego zwykłego politycznego przesilenia.

Dariusz Matecki: to zamach na demokrację i droga do autorytaryzmu

Poseł Dariusz Matecki przedstawia następującą ocenę wydarzeń i ostrzeżenie dotyczące ich możliwych konsekwencji:

W mojej ocenie doszło do zamachu na demokrację. Demokracja nie polega na tym, iż zwycięzca wyborów otrzymuje prawo do podporządkowania sobie każdej instytucji i usunięcia każdej przeszkody przy pomocy służb. Władza ma granice. o ile rząd przestaje je uznawać, a spory o kompetencje rozstrzyga policyjnym kordonem, zaczyna się droga do autorytaryzmu. Tak oceniam kierunek, który obrał Donald Tusk.

Nie wierzę, iż ten proces zakończy się na Trybunale Konstytucyjnym. Obawiam się, iż kolejnym celem stanie się Narodowy Bank Polski, a później rozwiązania uderzające w oszczędności Polaków. To moje ostrzeżenie przed scenariuszem politycznym, a nie informacja o ujawnionym planie zajęcia prywatnych rachunków bankowych. Podporządkowanie instytucji, które mają ograniczać władzę, osłabia zabezpieczenia chroniące każdego obywatela, również jego własność i bezpieczeństwo finansowe.

Dlatego przypominam sprawę OFE z czasów poprzedniego rządu Tuska. Zmieniono zasady systemu emerytalnego i przeniesiono znaczną część aktywów do sektora publicznego. Dla mnie to polityczna przestroga: obywatel słyszy zapewnienia o bezpieczeństwie pieniędzy, a później władza ustawą przebudowuje reguły, na których opierał swoje plany na przyszłość. Nie wolno czekać, aż podobny sposób myślenia obejmie kolejne instytucje i kolejne obszary życia.

Obrona niezależności Trybunału i banku centralnego nie jest abstrakcyjnym sporem prawników. Chodzi o to, czy rząd będzie rzeczywiście podlegał ograniczeniom, czy sam uzna się za jedynego sędziego własnych działań. Nie ma mojej zgody na państwo, w którym o prawie rozstrzyga polityczna siła. Żądam ujawnienia podstaw prawnych, poleceń i nazwisk osób odpowiedzialnych za decyzje wokół TK. Władza musi zostać rozliczona z każdego przekroczenia swoich uprawnień.

Kontekst porównania z OFE: 3 lutego 2014 r. OFE przekazały do ZUS 51,5% aktywów o wartości około 153,15 mld zł. Operacja obejmowała przede wszystkim papiery dłużne; obligacje skarbowe zostały następnie umorzone. Wartość umorzonych jednostek zapisano na subkontach ubezpieczonych w ZUS. Była to zmiana w systemie emerytalnym, a nie zajęcie prywatnych depozytów bankowych. Porównanie posła dotyczy politycznej oceny zmiany zasad i jego obaw o przyszłość.

Źródła danych o OFE: ZUS – aktywa z reformy OFE, ZUS – zapisanie środków na subkontach.

Wpisy źródłowe i komentarze w serwisie X

Kancelaria Prezydenta RP

Zobacz wpis w serwisie X

Karol Nawrocki

Zobacz wpis w serwisie X

Sąd Najwyższy

Zobacz wpis w serwisie X

Bartosz Pałucki

Zobacz wpis w serwisie X

Dariusz Matecki – wpis z 31 października

Zobacz wpis w serwisie X

Dariusz Matecki – kolejny komentarz

Zobacz wpis w serwisie X

Źródła:

Idź do oryginalnego materiału