Zagraniczny koncern kosztem mieszkańców i przyrody Krainy Wygasłych Wulkanów planuje zmaksymalizować zyski

2 godzin temu

W Sudetach, na Pogórzu Kaczawskim, od miesięcy rozgrywa się dramat mieszkańców, którzy próbują uratować region przed zniszczeniem, spowodowanym planami francuskiego koncernu Colas, który próbuje przeforsować pomysł otwarcia kamieniołomu (pn. „Jurczyce I”). Ludzie mieszkający w Krainie Wygasłych Wulkanów bronią swojego miejsca do życia bez wsparcia ze strony lokalnej władzy.

Wszystko zaczęło się jesienią 2024 r., kiedy firma Colas Kruszywa złożyła wniosek do Burmistrza Miasta i Gminy Świerzawa o wydanie pozwolenia na otwarcie nowego kamieniołomu metabazaltu na działce nr 86/6 w Dobkowie. Planowany kamieniołom i zakład przeróbczy kruszywa ma powstać w Geoparku UNESCO, pomiędzy miejscowościami Dobków, Jurczyce i Muchów. W efekcie wydobycia i transportu inwestycją zagrożonych jest 40 tysięcy mieszkańców sześciu okolicznych gmin. Planowana inwestycyjna zagraża także lokalnym obszarom Natura 2000 PLH 020037 „Góry i Pogórze Kaczawskie” oraz terenom Parku Krajobrazowego „Chełmy”

Mieszkańcy regionu zjednoczyli się w obronie miejsca zamieszkania.

Nie chcą utraty zdrowia, bezpieczeństwa i spokoju oraz zniszczenia regionu przez uciążliwy transport, hałas, zanieczyszczenie powietrza szkodliwymi substancjami, skażenie i drenaż wody, wstrząsy sejsmiczne oraz dewastację krajobrazu i lokalnej przyrody. W odpowiedzi na protest zagraniczny inwestor zastrasza protestujących pozwami przedsądowymi i oczernia ich na swoich plakatach. Działania i plany spółki Colas Kruszywa tym bardziej wzbudzają potężny konflikt społeczny.

Protest w Krainie Wygasłych Wulkanów to pierwsza w historii regionu tak duża inicjatywa społeczna

Obecnie to też największy tego rodzaju protest w Polsce.

Protestują nie tylko mieszkańcy Gór i Pogórza Kaczawskiego, ale też sympatycy Krainy Wygasłych Wulkanów z innych rejonów Polski i z zagranicy. Petycja przeciwko uruchomieniu kamieniołomu firmy Colas zebrała już ponad 5000 podpisów. Niestety Rada Miasta i Gminy Świerzawa nie rozpatrzyła jeszcze tej petycji, mimo iż minęło wiele tygodni od złożenia jej do gminy. Co więcej,

Protest w obronie Krainy Wygasłych Wulkanów obecny na majówce anarchistycznej we Wrocławiu

Przewodniczący Komisji Skarg i Wniosków w gminie Świerzawa wezwał pozostałych członków Rady do odrzucenia petycji przeciwników kamieniołomu dzięki uchwały, co jest skandalicznym ignorowaniem głosu społeczeństwa, które przecież owa Rada powinna reprezentować.

Od marca 2025 r. mieszkańcy sześciu gmin (Świerzawy, Wojcieszowa, Męcinki, Bolkowa, Paszowic i Złotoryi) prowadzą społeczny protest przeciwko otwarciu nowego kamieniołomu przez spółkę Colas Kruszywa. Dotąd, w siedmiu miejscowościach podjęto uchwały wiejskie przeciw tej inwestycji. Swój sprzeciw wobec kamieniołomu i zakładu przeróbczego w tej lokalizacji wyraził też Burmistrz Miasta Jawora, Burmistrz Złotoryi i Rada Miasta Wojcieszowa.

Poza podpisami pod petycją on-line, która jest wciąż otwarta, mieszkańcy Gminy Świerzawa złożyli do Rady Miasta 1055 podpisów pod obywatelską inicjatywą uchwałodawczą przeciw otwarciu kamieniołomu „Jurczyce I”. Mimo to,

protestu społecznego nie dostrzegają Burmistrz Świerzawy czy Marszałek Województwa Dolnośląskiego,

który wydał decyzję zwiększającą nośność drogi do planowanej inwestycji, mimo toczącego się wciąż postępowania administracyjnego, dotyczącego wydania decyzji środowiskowej dla francuskiej kopalni.

Co więcej, Marszałek wydał także pozwolenie na wykonanie odwiertów na obszarze, gdzie ma powstać kamieniołom, mimo wykazania tam przez przyrodników obecności cennych i chronionych siedlisk i gatunków, charakterystycznych dla Natura 2000. W obu przypadkach Marszałek Województwa działał bez uwzględnienia interesu społecznego i środowiskowego.

Ostro i bez znieczulenia

– tak działamy od 2020 roku. Dziennikarstwo, które nie jest obojętne. Tygodnik Spraw Obywatelskich nagłaśnia nadużycia, edukuje i daje narzędzia do realnej, obywatelskiej zmiany.

Przekaż darowiznę i stań się naszym współwydawcą

Racjonalna gospodarka złożami kopalin powinna przede wszystkim zabezpieczać dobro społeczne obywateli Polski i uwzględniać wymogi ochrony środowiska

Planowany kamieniołom koncernu Colas zaburzy bezpieczeństwo ekologiczne w regionie. Bez wątpienia zwiększenie zagrożenia na drogach, ciągły hałas, zanieczyszczenie powietrza i wody niebezpiecznymi substancjami, degradacja krajobrazu oraz bezcennej przyrody są to wystarczające powody, dla których mieszkańcy Krainy Wygasłych Wulkanów nie chcą kamieniołomu w pobliżu swoich domów. Powinni wziąć to pod uwagę politycy i samorządowcy, w szczególności Rada Miasta i Gminy Świerzawa oraz Burmistrz, który niedługo wyda decyzję o środowiskowych uwarunkowaniach dla kontrowersyjnej inwestycji.

Wzburzeni mieszkańcy zadają sobie pytanie, dlaczego zagraniczna korporacja ma mieć prawo do czerpania korzyści finansowych kosztem ich bezpieczeństwa i zdrowia?

Nie od dziś wiadomo, iż korporacje działają na specjalnych prawach, które stoją w sprzeczności z interesem społecznym. Polega to między innymi na przenoszeniu kosztów działalności korporacyjnej na społeczeństwo oraz państwo. Nie inaczej rzecz ma się w tym przypadku.

Poza zagrożeniem dla dobrostanu (zdrowie, bezpieczeństwo) mieszkańców planowana inwestycja będzie uderzeniem dla lokalnej branży turystycznej. Z turystyką, edukacją, rzemiosłem, rolnictwem w zagrożonym rejonie zawodowo związanych jest ponad 100 osób.

Planowana działalność wydobywcza i przeróbcza oznacza gwałtowny wzrost obciążenia dla lokalnych dróg. Zdaniem przedstawicieli francuskiego koncernu utrzymanie i remonty dróg to nie ich sprawa, ponieważ to państwo polskie (gmina, powiat i województwo) ponosić będzie omawiane koszty. Są to koszty niemałe, ponieważ można przewidywać, iż zniszczenie dróg przez ciężki transport, w ciągu 30 lat eksploatacji kopalni, spowoduje konieczność wydania na remonty kilkuset milionów złotych. Jak z tego wynika, tylko remonty dróg przyniosą społeczeństwu i państwu co najmniej dziesięciokrotnie większe straty niż podatkowe zyski z kopalni. Co szczególne takiej perspektywy nie dostrzega Burmistrz Świerzawy, który, jak twierdzi, zainteresowany jest ekonomią wyłącznie własnej gminy. Ostatnie dekady z nasileniem koncepcji „dziel i rządź” jak widać ukształtowały specyficzny zakres percepcji ekonomicznej i społecznej wielu samorządowców.

Sprawa otwarcia kamieniołomu „Jurczyce I” wbrew woli społeczności lokalnej, na dodatek w centrum Geoparku UNESCO, który został powołany dla rozwoju regionu w oparciu o zasady zrównoważonego rozwoju, budzi ogromne obawy.

Do czego jeszcze posunie się francuski koncern, skoro prowadzi wojnę z mieszkańcami regionu? Czy obywatele Polski przestali się liczyć?

Niestety, działania koncernu Colas, podobnie jak innych korporacji, charakteryzują się brakiem poszanowania dla potrzeb ludzi i przyrody. Koncern jest znany w regionie, ponieważ od wielu lat prowadzi tu dwa kamieniołomy. Do niedawna miał jeszcze jedną kopalnię, graniczącą bezpośrednio z rezerwatem przyrody „Wilcza Góra”. Poniżej rezerwatu, na ścianie zabezpieczonej filarami ochronnymi, widoczna była tzw. bazaltowa róża, unikatowa forma skalna utworzona przez koncentrycznie ułożone słupy bazaltowe. Nikt już jej nie zobaczy. Została zniszczona podczas robót górniczych prowadzonych przez francuską korporację.

Planowany kamieniołom zburzy zupełnie dobrostan mieszkańców, a wiele jest zalet mieszkania na peryferiach: cisza, spokój, czyste powietrze i woda, jeden z ostatnich w Sudetach fragment ciemnego nieba (bez zanieczyszczeń światłem), piękne krajobrazy, przyjazne do życia środowisko i cenna przyroda.

Kopalnia w Krainie Wygasłych Wulkanów nie ma zalet, bo choć firma Colas obiecuje mieszkańcom regionu pracę, to wiadomo, iż to samo obiecuje swoim pracownikom, w zamykanym kamieniołomie w gminie Męcinka.

W efekcie, pracownicy z istniejącego kamieniołomu mają zostać przeniesieni do nowej kopalni. Planowane wpływy do gminy Świerzawa z tytułu funkcjonowania kamieniołomu to kwota do 1 mln zł. Wpływy te będą niewspółmierne do poniesionych strat i kosztów.

Rozmiar i uciążliwość tej inwestycji widać choćby po tym, iż kruszarki mają pracować 24 godziny na dobę, przez 7 dni w tygodniu, a najbliższe zabudowania położone są około 700 m od wyrobiska.

Ponadto transport urobku z kopalni „Jurczyce I” ma odbywać się w całości po drogach, ze względu na brak bocznicy kolejowej w pobliżu planowanej inwestycji. Zakładane wydobycie kamienia oznacza częstość przejazdu wielotonowych ciężarówek co trzy minuty.

Domy oraz zabytki w Świerzawie i Starej Kraśnicy mogą ulegać stopniowemu niszczeniu. Transport wydobytego kamienia ma odbywać się po drogach zbyt wąskich dla mijania się dwóch ciężarówek. Jest to niebezpieczne zwłaszcza dla mieszkańców pobliskich wsi, ponieważ większość dróg w regionie nie ma chodników, ani poboczy. Drogami codziennie chodzą dzieci i osoby starsze (na przystanki autobusowe). Korporacja ignoruje argumenty protestujących, wyraźnie wskazujące na niszczycielski charakter tej inwestycji.

Kamieniołom „Jurczyce I”: katastrofa ekologiczna dla całego regionu Gór i Pogórza Kaczawskiego

Koncern Colas stara się o pozwolenie na wydobycie surowców w lokalizacji szczególnie wrażliwej z punktu widzenia ochrony przyrody w Europie, bo bezpośrednio przy granicy specjalnego obszaru ochrony siedlisk Natura 2000 PLH 020037 „Góry i Pogórze Kaczawskie” oraz Parku Krajobrazowego „Chełmy”.

W związku z tym, Colas został zobowiązany do przedstawienia Raportu oddziaływania inwestycji na środowisko. Jednak, co jest w Polsce standardem, Raport ten okazał się niemerytoryczny. Po analizie tego dokumentu przez biegłego zajmującego się oceną takich raportów okazało się, iż Raport Oddziaływanie na Środowisko przekazany Burmistrzowi Miasta i Gminy Świerzawa, wykonany na zlecenie spółki Colas, zawiera wiele formalnych oraz prawnych uchybień i nieprawidłowości.

Przeprowadzona w 2025 r. przez niezależnego biologa inwentaryzacja przyrodnicza terenu planowanej inwestycji wykazała wielkie bogactwo siedlisk i gatunków występujących na tamtym terenie. Okazało się, iż Raport inwestora zawiera jedynie 10% gatunków i połowę cennych (chronionych prawem UE) siedlisk faktycznie tam występujących. Tym samym wyszło na jaw, iż dokument spółki Colas jest niewystarczający dla przeprowadzenia oceny oddziaływania jego przedsięwzięcia na środowisko. Można stwierdzić, iż celowo zaniża się w nim cenność przyrodniczą terenu.

W związku z nikłą wartością merytoryczną tego opracowania oraz jego licznymi błędami formalno-prawnymi (Raport nie spełnia między innymi wymagań art. 66 ust. 1 pkt 3b, 6 i 8 ustawy OOŚ), Burmistrz Świerzawy nie powinien wydać na jego podstawie decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach dla kamieniołomu.

Z karty informacyjnej przedsięwzięcia wynika, iż inwestycja będzie miała wpływ na ponad 100 ha terenów chronionych prawem europejskim, aczkolwiek niezależne analizy wskazują, iż obszar negatywnego oddziaływania będzie kilkudziesięciokrotnie większy. Z pełną ignorancją dla zrównoważonego rozwoju i ochrony klimatu inwestor planuje zaopatrzenie potężnego zakładu wydobywczego i przeróbczego w energię elektryczną z generatorów prądu zasilanych olejem opałowym. Ma to być 705 tys. litrów paliwa rocznie. W ten sposób francuski koncern planuje niską, najbardziej szkodliwą emisję przekraczających normy: pyłów PM10 i PM2,5, dwutlenku azotu NO2, tlenku węgla CO, węglowodorów alifatycznych, węglowodorów aromatycznych, benzenu, ołowiu i dwutlenku siarki SO2.

Co więcej, spółka Colas Kruszywa zakłada odprowadzanie wód kopalnianych bezpośrednio do lokalnej rzeki, w jej odcinku źródłowym, bez oczyszczania wstępnego w osadnikach, jak ma to miejsce w innych kamieniołomach. Zanieczyszczenia pochodzić będą ze spalanych olejów, smarów, a przede wszystkim odstrzałów, które w istotny sposób zanieczyszczają wodę. Samych materiałów wybuchowych (amonowo-saletrowych ANFO i emulsyjnych) zawierających trujące dla żywych organizmów substancje ma być zużytych 300 tys. kg rocznie. W kopalni są planowane dwa razy w tygodniu eksplozje o sile do 9,6 tony TNT. Dla mieszkańców oznacza to także małe trzęsienie ziemi co parę dni.

Kwestią niewygodną i pomijaną w dokumentacji inwestora jest możliwe zaburzenie stosunków wodnych w regionie. Przez środek planowanego obszaru górniczego przebiega linia wododziału.

Wydobycie spowoduje powstanie około 100-metrowego leja depresyjnego. Może to doprowadzić do kaptażu wód podziemnych i mieć tragiczne w skutkach konsekwencje dla przyrody i okolicznych mieszkańców. Zmiana kierunku podziemnych cieków wodnych może doprowadzić do wysuszenia najcenniejszych biocenoz, wilgotnych łąk i lasów w obszarze specjalnej ochrony siedlisk Natura 2000 PLH 020037 „Góry i Pogórze Kaczawskie”. Może to spowodować zahamowanie dopływu wody do lokalnych studni i wodociągów, które są położone powyżej planowanej inwestycji.

Pikieta mieszkańców Krainy Wygasłych Wulkanów przeciwko kamieniołomowi Jurczyce I, fot. Diana Jakubowska

Plan zniszczenia Gór i Pogórza Kaczawskiego a neokolonialna globalizacja: zysk dla korporacji, koszty obciążą lokalne społeczności

Przez ostatnie 20 lat mieszkańcy tego regionu próbowali w pozytywny sposób wykorzystać przyrodniczy i turystyczny potencjał tego obszaru, opierając na nim swoją aktywność zawodową i promując go pod nazwą Krainy Wygasłych Wulkanów.

Region ten jest przykładem obywatelskiej aktywności i współpracy. To w jej efekcie i w oparciu o unikatowe zasoby geologiczne i przyrodnicze, w marcu 2024 r. teren Gór i Pogórza Kaczawskiego otrzymał status Światowego Geoparku UNESCO. Aktualnie to wartościowe i piękne miejsce zagrożone jest agresywnym przemysłem wydobywczym, który doprowadzi do dewastacji dziedzictwa kulturowego, geologicznego i przyrodniczego, niszcząc jednocześnie dobrostan zamieszkałych tu ludzi.

Planowana inwestycja rozgrywana jest według scenariusza typowego dla neokolonialnej globalizacji. Inwestycja będzie miała wyjątkowo destruktywny charakter dla dobrostanu, przyrody i gospodarki regionu. Zaburzy możliwość długofalowego rozwoju regionu w oparciu o markę Geoparku UNESCO, zasoby przyrodnicze i kulturowe. Koszty inwestycji zostaną przeniesione na społeczeństwo i państwo, bezpośrednio poprzez negatywne oddziaływanie środowiskowe i zniszczenie warunków do życia, a pośrednio przez zagrożenie bezpieczeństwa społeczeństwa i zniszczenie infrastruktury, choćby drogowej. Zostanie odebrane obywatelom prawo do bezpieczeństwa ekologicznego.

Dla części samorządów i decydentów charakterystyczna jest postawa politycznych relacji neokolonialnych. Na specjalistycznych szkoleniach wpaja się nie to, jak realizować rozwój regionu w oparciu o własne zasoby, jak dążyć do idei suwerenności i samowystarczalności gospodarczej – tylko jak w wiernopoddańczej koncepcji za „ukoronowanie dobrobytu” uznać ściągnięcie do gminy zagranicznego inwestora. Rzecz jasna, postawa taka jest zgodna z założeniami neoliberalizmu i globalizacji, prowadzi do destrukcji regionalnej tkanki społecznej, gospodarczej i kulturowej, jednak sprzedawana jest jako „dobro najwyższe”. Tej idei „jedynej słusznej drogi” zwykle nieprzygotowani kompetencyjnie samorządowcy nie weryfikują. Nie oznacza to, iż społeczeństwo będzie się na to godzić.

Dość tyrani korporacji w Polsce!

Ruch Protestacyjny Na ratunek „Krainie Wygasłych Wulkanów”

Podpisz petycję!

Strona na Facebooku: Na ratunek – Kraina Wygasłych Wulkanów

Idź do oryginalnego materiału