Sześć procent – do takiego poziomu wzrosła w styczniu stopa bezrobocia w Polsce. Jest najwyższa od połowy 2021 roku. Firmy tną koszty, ograniczają rekrutacje. Ochłodzenie koniunktury najmocniej uderza w młodych pracowników.
Ostra zima spowolniła m.in. pracę i inwestycje w sektorze budowlanym. Fot. Tomasz RyznerLata 2022-2024 były okresem prosperity na rynku pracy – firmy walczyły o pracowników, a bezrobocie spadło poniżej 5 procent. – Wzrost stopy bezrobocia to odłożony w czasie efekt gwałtownie rosnącej płacy minimalnej i wyższych kosztów pracy oraz wysokich cen energii. Firm zaczęły optymalizować koszty i przeprowadzać strukturalne zmiany – tłumaczy w rozmowie z portalem Business Insider prof. Jacek Męcina, kierownik Katedry Ustroju Pracy i Rynku Pracy UW.
Część wzrostu bezrobocia rejestrowanego może wynikać z reformy urzędów pracy, która weszła w życie w czerwcu 2025 r. Nowe przepisy zliberalizowały zasady rejestracji i wyrejestrowania bezrobotnych – m.in. wydłużając okres, po którym osoba bez kontaktu z urzędem jest skreślana z ewidencji, z jednego do trzech miesięcy. W efekcie nie wzrosła liczba nowo rejestrowanych bezrobotnych, ale wyraźnie spadła liczba wyrejestrowanych.
Największym problemem polskiej gospodarki pozostają wysokie koszty pracy i energii – znacznie wyższe niż w wielu krajach UE. – Publiczne inwestycje – od obronności, po kolej i CPK – są duże, ale niewystarczające, by samodzielnie ożywić rynek pracy, który w Polsce opiera się głównie na sektorze prywatnym – stwierdza Jacek Męcina.
Z danych GUS wynika, iż w styczniu do urzędów trafiło zaledwie 26.7 tys. ofert pracy, co oznacza zauważalny spadek wobec poprzednich miesięcy.
opr. tom
