Wychodek w centrum Chełma. Rodzina od lat nie może podłączyć domu do kanalizacji

3 godzin temu
Podczas obrad Komisji Rodziny, Zdrowia i Ochrony Środowiska Rady Miasta Chełm, jej przewodniczący Łukasz Krzywicki (KR Koalicji Obywatelskiej) poruszył sprawę mieszkanki jednej z posesji przy ul. Krótkiej. Jak relacjonował, zgłosiła się do niego, bo znalazła się w bardzo trudnej sytuacji - nie tylko technicznej, ale również prawnej.Problem dotyczy braku możliwości podłączenia nieruchomości do miejskiej kanalizacji. - Mieszkanka dostała z urzędu nakaz przyłączenia się do miejskiej sieci kanalizacyjnej jeszcze w 2016 roku, ale nie może tego wykonać i do tej pory, mieszkając praktycznie w centrum miasta, musi korzystać z wychodków zewnętrznych, które stoją w ogrodzie - mówił radny podczas komisji.Jak podkreślił, ten stan trudno pogodzić ze współczesnymi standardami.- To jest już w dzisiejszych czasach uwłaczające jakimkolwiek standardom, a choćby i godności - stwierdził.Z wypowiedzi radnego wynika, iż problemem nie są pieniądze. Mieszkanka posesji jest gotowa sfinansować wykonanie przyłącza we własnym zakresie. Przeszkodą jest natomiast sytuacja własnościowa działki i brak zgody drugiego współwłaściciela.- W 2016 roku otrzymała nakaz, który jest zupełnie nieskuteczny, bo drugi współwłaściciel nie wyraża zgody na dokonanie takiego przyłącza do posesji - wyjaśniał radny.Obecny na komisji mecenas wskazał, iż sprawa może mieć charakter cywilnoprawny. Jak tłumaczył, przy współwłasności nieruchomości brak zgody jednej ze stron może wymagać rozstrzygnięcia przed sądem.Radny apelował jednak, aby urząd nie ograniczał się wyłącznie do formalnej odpowiedzi, ale realnie wsparł rodzinę.- Rodzina od wielu lat wnioskuje i prosi wsparcie ze strony Urzędu Miasta, jak na razie bezskutecznie - podkreślał.Do sprawy odniósł się również dyrektor departamentu komunalnego Bogdan Drygasiewicz, który przyznał, iż zna temat, ponieważ uczestniczył w rozmowie z mieszkanką w urzędzie.- Ta działka nie należy do miasta, jest to działka prywatna. A sprawa to jest taki standardowy spór sąsiedzki - mówił dyrektor.Radny zaznaczył, iż sytuacja jest szczególnie wymowna, ponieważ tego samego dnia komisja omawiała projekt dotyczący dotacji na rezygnację ze zbiorników bezodpływowych i podłączanie nieruchomości do kanalizacji.- Mieliśmy punkt, który mówił o dotacji mającej zachęcić mieszkańców, aby rezygnowali ze zbiorników bezodpływowych i przyłączali się do miejskiej sieci kanalizacyjnej. A okazuje się, iż są mieszkańcy, którzy bardzo by tego chcieli, wręcz dostali nakaz, a takiego przyłącza nie mogą wykonać - mówił.Na koniec dyrektor zadeklarował, iż urząd podejmie działania w granicach swoich możliwości.- Deklaruję, iż z ramienia mojego departamentu zrobimy wszystko, żeby tej pani, w miarę oczywiście naszych możliwości, pomóc w tej sprawie - zapewnił.Sprawa ma więc ciąg dalszy. Teraz najważniejsze będzie to, czy miasto spróbuje aktywnie pomóc w rozwiązaniu wieloletniego problemu mieszkańców ul. Krótkiej.Czytaj także:
Idź do oryginalnego materiału