Radni w większości podważali sens uchwalania dokumentu, określając go jako ograniczanie swobód obywatelskich przez państwo (Michał Kisiel), kukułcze jajo podrzucane samorządom (Sławomir Krysiak), wybór między złem a katastrofą (Łukasz Skarżyński) lub też między dżumą a cholerą (Beata Bielińska).
Mieli ogromne wątpliwości, jak zagłosować, ponieważ – jak przypuszczają – plan może stanowić ogromne ograniczenia dla mieszkańców i samego samorządu, ale jego uchwalenie do końca sierpnia jest obowiązkowe dla każdej gminy. Jego nieuchwalenie natomiast skutkuje wysoką karą finansową.
Po deklaracjach radnych – Małgorzaty Dąbrowskiej i Sławomira Krysiaka – o wstrzymaniu się od głosu, radny Michał Górecki zaapelował, aby mimo wątpliwości „pokazać cojones” i jasno określić swoje stanowisko. O niewstrzymywanie się od głosu apelowała także Burmistrz Miasta Pułtusk, deklarując, iż urzędnicy z nią samą na czele będą pomagać mieszkańcom w rozwiązywan















