Wojna Brzoski z Meta o pieniądze ze scamu

1 godzina temu

Rafał Brzoska

Przedstawiciele Meta w Polsce mają w czwartek 17 września odpowiadać na pytania dotyczące oszukańczych reklam, deepfake’ów oraz skuteczności zabezpieczeń stosowanych przez platformy cyfrowe. O planowanym wysłuchaniu poinformował Rafał Brzoska, który od miesięcy prowadzi spór z właścicielem Facebooka i Instagrama.

Według założyciela InPostu w spotkaniu mają uczestniczyć m.in. Robert Bednarski, Country Director Meta na Polskę i Europę Środkowo-Wschodnią, oraz Jakub Turowski, Public Policy Director na ten region. Informacje mają przedstawiać również reprezentanci resortów cyfryzacji, spraw wewnętrznych i administracji oraz sprawiedliwości.

Jednym z tematów będzie funkcjonowanie systemów reklamowych platform cyfrowych w sytuacji, gdy narzędzia generatywnej sztucznej inteligencji pozwalają coraz łatwiej tworzyć fałszywe filmy, zdjęcia i wypowiedzi znanych osób.

Brzoska zwraca uwagę m.in. na reklamy wykorzystujące bez zgody wizerunki prezydenta Karola Nawrockiego i premiera Donalda Tuska do promowania fałszywych inwestycji. Domaga się odpowiedzi na pytanie, ile Meta zarabia na emisji reklam prowadzących do oszustw.

Sam przedsiębiorca oraz jego żona Omenaa Mensah również stali się ofiarami takich praktyk. W internecie pojawiały się fałszywe informacje o zatrzymaniu Brzoski, pobiciu jego żony, a choćby jej śmierci. W jednej z reklam wykorzystano wygenerowaną przez AI postać przypominającą przedsiębiorcę zakutego w kajdanki.

Brzoska zarzuca Meta, iż firma nie usuwa wystarczająco skutecznie oszukańczych reklam, mimo iż pobiera opłaty za ich publikowanie. Koncern odpowiadał, iż publiczne atakowanie jego pracowników nie pomaga w rozwiązaniu problemu i może zagrażać ich bezpieczeństwu.

Do sporu włączył się minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski. Zapowiedział żądanie od Meta wyjaśnień dotyczących przestrzegania unijnego Aktu o usługach cyfrowych, czyli DSA, oraz działań podejmowanych w celu eliminowania reklam wykorzystywanych przez oszustów.

Brzoska powołuje się również na opisane przez Reutersa wewnętrzne dokumenty Meta. Według zawartych w nich szacunków firma przewidywała, iż około 10 proc. jej przychodów w 2024 roku – mniej więcej 16 mld dolarów – mogło pochodzić z reklam dotyczących oszustw oraz zakazanych towarów.

Nie oznacza to jednak, iż Meta oficjalnie potwierdziła zarobienie 16 mld dolarów wyłącznie na oszustwach. Chodzi o wewnętrzne szacunki obejmujące szerszą kategorię reklam wysokiego ryzyka i niedozwolonych produktów.

– Nikt nie kasuje dobrowolnie jednej trzeciej zysku. Dlatego apele nie działają. Działa tylko prawo – skomentował Brzoska.

Czwartkowe wysłuchanie może więc dotyczyć znacznie szerszego problemu niż konflikt jednego przedsiębiorcy z internetowym gigantem: gdzie kończy się odpowiedzialność oszusta zamieszczającego reklamę, a zaczyna odpowiedzialność platformy, która ją rozpowszechnia i na niej zarabia.

Idź do oryginalnego materiału