Włodzimierz Czarzasty rozpoczął spotkanie zorganizowane w Wojewódzkiej Bibliotece Publicznej w Opolu od wyliczenia czterech czynników, które determinują sytuację Polski, zarówno w zakresie polityki wewnętrznej, jak i zagranicznej.
– To Donald Trump, Władimir Putin, wojna w Ukrainie i Unia Europejska – wyliczył.
Mówiąc o prezydencie USA zaznaczał, iż to partner nieprzewidywalny i iż po raz pierwszy nie możemy być pewni co w sytuacji kryzysowej zrobi NATO.
– Można powiedzieć, iż Donald Trump zrobił jedną dobrą rzecz dla Europy. Zasygnalizował, iż może być tak, iż będziemy sobie musieli dawać radę sami. Że Ameryka nie przyjdzie z odsieczą. I to obudziło Europę. Nagle okazało się, iż państwa członkowskie mają mało liczną i za słabo uzbrojoną armię. I zaczęły się zbrojenia – stwierdził lider Nowej Lewicy.
Włodzimierz Czarzasty w Opolu: Populizm zawsze źle się kończył
Podczas spotkania marszałek Sejmu mówił też o tym, że Polacy to wielki naród, który w chwili potrzeby, gdy Rosja napadła na Ukrainę, przyjął milion dzieci z tego kraju.
– To był wielki gest. Co się stało w cztery lata, iż teraz mamy takie nastroje antyukraińskie? To, czego nam teraz brak, to kubła zimnej wody na rozgrzane łby polityków, w tym mój – stwierdził.
Włodzimierz Czarzasty na spotkaniu w Opolu – fot. Przemysław NijakowskiWłodzimierz Czarzasty podkreślił, iż Wołodymyr Zełeński nie miał prawa gloryfikować UPA. Dodał, iż nie chce też komentować decyzji Karola Nawrockiego o odebraniu prezydentowi Ukrainy Orderu Orła Białego.
– Powiem tylko tyle: nie można prowadzić narodu na emocjach – stwierdził.
Zauważył, iż gesty prezydentów Ukrainy i Polski przyniosły im wzrosty poparcia.
– Ale populizm zawsze źle się kończył. Bo wraz ze wzrostem populizmu z różnych zakamarków wychodzą mendy i ludzie mający proste odpowiedzi na skomplikowane pytania. A takich odpowiedzi nie ma – podkreślił Włodzimierz Czarzasty w Opolu.
„Potrzebny reset na linii Polska – Ukraina”
Marszałek Sejmu podkreślił, iż bez względu na to, co powodowało Wołodymyrem Zełeńskim gdy postanowił nadać elitarnej jednostce ukraińskiej armii imię „Bohaterów UPA”, ktoś powinien być w tym konflikcie mądrzejszy.
– Zostały zwrócone ordery, pokłóciliśmy się. Ale co dalej? W Polsce pracuje 1,5 mln Ukraińców. Możemy ich wyrzucić. Ale wtedy cała budowlanka i sfera usług pada. Bo nie ma ludzi do pracy – zauważył.
Wyliczał, iż z podatków PIT od pracowników z Ukrainy wpływa do budżetu około 2,5 miliarda złotych i odpowiadają oni za 3 proc. PKB.
– Polska ma dodatni bilans gospodarczy z Ukrainą. Jak zerwiemy relacje, to gdzie będzie Polska gdy przyjdzie odbudowywać Ukrainę? A to my powinniśmy to robić, bo mamy najbliżej. Musimy być pragmatyczni – argumentował.
– Potrzebny jest reset relacji Polska – Ukraina. Trzeba wiedzieć, gdzie jest nasz interes. Nie jest nim kłócenie się. Ktoś musi być mądrzejszy. Bo inaczej inni pójdą do przodu, a my będziemy stali w miejscu. Nie zgadzam się też, by ciągle szukać wroga. To robi ortodoksyjna prawica, raz to Żyd, raz gej, raz Niemiec, a raz Ukrainiec. Nie ma na to zgody – zaznaczył Włodzimierz Czarzasty w Opolu.
Lider Nowej Lewicy: Za mało mówimy o Polsce sprzed UE
– W Polsce lubimy relatywizować. Ale jeżeli chodzi o Rosję rządzoną przez Władimira Putina, to nie ma miejsce na relatywizm. To morderca i bandyta, który zagarnął w innym kraju ziemie i którego żołnierze zabijają obywateli. To, co my dajemy Ukrainie, to tylko i aż pieniądze oraz uzbrojenie. A Ukraińcy dają krew. Tymczasem Grzegorz Braun dopuszcza możliwość rozmów i relacji z Putinem. A to jest zło – podkreślał marszałek Sejmu.
Włodzimierz Czarzasty na spotkaniu w Opolu – fot. Przemysław NijakowskiZaznaczył też, iż czymś dobrym jest Unia Europejska. – Dopuszczanie możliwości jej opuszczenia trzeba nazywać złem. Unia to olbrzymi rynek i siła gospodarcza. To nasze bezpieczeństwo – mówił.
– Pamiętacie Polskę 30 lat temu? Jak wyglądały miasta i infrastruktura? – pytał Włodzimierz Czarzasty uczestników spotkania w Opolu. – jeżeli ktoś uważa, iż UE zła, to jest albo Grzegorzem Braunem, albo PiS-em, albo Karolem Nawrockim, albo zwyczajnym idiotą. Nie ma w tej sprawie relatywizmu. Naszym błędem jest to, iż za mało mówimy i pokazujemy młodym, jak ten kraj wyglądał kiedyś.
Lider Nowej Lewicy bronił pożyczki SAFE zaznaczając, iż pieniądze na zbrojenia są potrzebne tu i teraz. Zarzucił prezydentowi Nawrockiemu, PiS oraz obu Konfederacjom, iż kłamały w sprawie SAFE. Zaznaczał, iż 90 proc. tych pieniędzy zostanie w polskiej gospodarce, wspierając 12 tysięcy zakładów pracy.
– Oni starali się to zablokować, bo obawiali się, iż to będzie sukces tego rządu. Robili to we własnym interesie politycznym, za nic mając interes i bezpieczeństwo Polek i Polaków – argumentował.
Włodzimierz Czarzasty w Opolu tłumaczył, dlaczego proceduje ustawy, które prezydent RP i tak zawetuje
Marszałek Sejmu stwierdził, iż liczne prezydenckie weta wobec ustaw motywowane są tylko chęcią walki z rządem i wspieraniem obozu PiS w staraniach o powrót do władzy.
– Za nim ma dobro obywateli. Przez trzy weta ustaw o kryptowalutach 30 tysięcy osób traci majątki lub oszczędności z powodu upadku giełdy Zondacrypto. Ustawa łańcuchowa, marzenie naszego świętej pamięci posła Łukasza Litewki, też nie uzyskała podpisu prezydenta, choć był na jego pogrzebie i mówił, jak bardzo go cenił – wyliczał lider Nowej Lewicy.
Włodzimierz Czarzasty przyznał w Opolu, iż spodziewa się też weta Karola Nawrockiego w sprawie związków partnerskich. Przyznał, iż sam projekt nikogo nie satysfakcjonuje, ale może ulżyć licznej grupie ludzi.
– Myślałem kiedyś, by nie procedować ustaw, które pan prezydent i tak najpewniej zablokuje. Ale uznałem, iż nie będę tego robił. Choćby te związki partnerskie. Pomyślałem: zawetuj. Pokaż tym milionom ludzi, iż nie chcesz dać im prawa do tego, by ich życie było łatwiejsze i lepsze – argumentował.
Na koniec zadeklarował, iż Nowa Lewica nie zamierza wyjść z rządu i ma filozofię „jedzenia małą łyżeczką”. Przekonywał, iż nikt nie ogranicza praw pracowniczych i związków zawodowych właśnie dlatego, iż lewica jest w rządzie.
Włodzimierz Czarzasty zadeklarował też w Opolu, iż w przyszłym roku – roku wyborów parlamentarnych – będzie z Nową Lewicą „gryzł trawę”. Zamierza się pojawić w 700 miejscach.
– Razem z Donaldem Tuskiem i Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem będziemy walczyć. Wiem, iż robimy błędy. Będziemy je naprawiać. Ale nie możemy pozwolić na to, by do władzy wrócił PiS. Bo wraz z nim dojdą do niej ludzie Konfederacji i Grzegorz Braun – stwierdził.
***
Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania

1 godzina temu








