Nowa Lewica wytacza najcięższe działa w walce z gigantycznym wzrostem cen mieszkań w Polsce. Do laski marszałkowskiej trafia właśnie niezwykle kontrowersyjny projekt ustawy, który zakłada wprowadzenie w naszym kraju podatku katastralnego, wycelowanego bezpośrednio w wielkich inwestorów, flipperów i zagraniczne fundusze. Dlaczego obecny system oparty na metrażu ma zostać zastąpiony rygorystyczną wyceną rynkową, kto dokładnie zapłaci najbardziej drakońskie stawki i czy to radykalne rozwiązanie faktycznie doprowadzi do upragnionego spadku cen dla zwykłych obywateli?

Fot. Warszawa w Pigułce
Patologia na rynku mieszkaniowym. Dlaczego obecny system przestał działać?
Obecny system danin majątkowych w naszym kraju opiera się na bardzo prostym, historycznym, ale coraz częściej i ostrzej krytykowanym mechanizmie. Tradycyjny podatek od nieruchomości naliczany jest w Polsce wyłącznie od powierzchni użytkowej wyrażonej w metrach kwadratowych, całkowicie ignorując rynkową wycenę danego lokalu czy jego lokalizację. W efekcie dochodzi do sytuacji, które wielu ekonomistów nazywa wprost fiskalnym absurdem. Właściciel luksusowego, nowoczesnego apartamentu w samym centrum Warszawy, którego wartość rynkowa oscyluje wokół 4 milionów złotych, płaci rocznie do kasy gminy ułamek promila tej kwoty, często ponosząc koszty zbliżone do właściciela starego, zrujnowanego domu na dalekiej prowincji.
Maksymalna stawka zatwierdzona przez resort finansów na obecny rok wynosi zaledwie nieco ponad 1 zł za 1 metr kwadratowy powierzchni mieszkalnej. Zwykli obywatele, dla których własne lokum to absolutny fundament życiowego bezpieczeństwa i dorobek wielu dekad ciężkiej pracy, cenią sobie to rozwiązanie. Jednak rynek nieruchomości w ciągu ostatnich 5 lat uległ całkowitej transformacji. Znaczna część nowo budowanych mieszkań w największych aglomeracjach w ogóle nie trafia do rodzin poszukujących dachu nad głową. Stają się one celem zamożnych rentierów, zagranicznych funduszy inwestycyjnych kupujących całe pakiety deweloperskie oraz tak zwanych flipperów, którzy traktują beton wyłącznie jako doskonałą lokatę i ochronę kapitału przed inflacją. To gigantyczne zjawisko spekulacyjne sztucznie ogranicza podaż i winduje ceny ofertowe do poziomów całkowicie niedostępnych dla przeciętnego Polaka.
Rewolucja katastralna na horyzoncie. Danina od realnej wartości majątku
Odpowiedzią na tę pogłębiającą się, rynkową nierównowagę ma być właśnie podatek katastralny, którego widmo krąży nad polskim rynkiem od ponad 2 dekad. Rzecznik Nowej Lewicy, Łukasz Michnik, oficjalnie potwierdził, iż prace nad dokumentem zostały sfinalizowane i w najbliższych dniach trafi on na biurko marszałka Sejmu. W przeciwieństwie do obecnych, sztywnych stawek ryczałtowych, wysokość tego obciążenia byłaby w 100 procentach uzależniona od rzeczywistej, rynkowej wyceny posiadanego budynku lub lokalu.
Tego typu mechanizmy z ogromnym powodzeniem funkcjonują od dziesięcioleci w najbardziej dojrzałych gospodarkach europejskich, takich jak Niemcy, Francja, Irlandia czy Wielka Brytania. System oparty na katastrze automatycznie i bezbłędnie wychwytuje najdroższe, lukratywne obiekty komercyjne oraz luksusowe apartamenty trzymane jako pustostany. Z jednej strony zapewnia to samorządom potężne, niezwykle stabilne źródło finansowania lokalnej infrastruktury, a z drugiej daje państwu niezwykle precyzyjne narzędzie do regulowania zjawisk spekulacyjnych. Główną barierą w Polsce od lat pozostaje jednak brak powszechnej taksacji, czyli ogromnego, centralnego rejestru zawierającego aktualną wycenę wszystkich wzniesionych w kraju budowli, co będzie wymagało zatrudnienia tysięcy rzeczoznawców majątkowych i wdrożenia nowoczesnych algorytmów analitycznych.
Progresja uderzy w bogaczy. 3 potężne progi dla posiadaczy portfeli
Zgodnie z założeniami, które pojawiły się w przestrzeni publicznej na bazie wcześniejszych projektów autorstwa Partii Razem z jesieni 2025 roku, nowa ustawa nie ma uderzać w przysłowiowego Kowalskiego, który posiada 1 mieszkanie i ewentualnie odziedziczoną po dziadkach kawalerkę. Konstrukcja prawa ma opierać się na rygorystycznej progresji podatkowej, która włącza się dopiero od 3 posiadanego lokalu mieszkalnego. To jasny sygnał, iż na celowniku znalazł się wyłącznie duży kapitał inwestycyjny.
Zaproponowane reguły są niezwykle dotkliwe. Majętni właściciele, którzy zgromadzili w swoim portfelu inwestycyjnym od 3 do 5 mieszkań, musieliby każdego roku odprowadzać do urzędu skarbowego kwotę równą 1 procentowi ich całkowitej rynkowej wyceny. Kolejny, 2 próg podatkowy uderza w osoby posiadające od 6 do 8 lokali – w ich przypadku roczna danina rośnie już do 2 procent wartości. Prawdziwy, finansowy wstrząs i paraliż rentowności czeka jednak największych rynkowych potentatów. Dla posiadaczy 9 i każdej kolejnej nieruchomości stawkę ustalono na całkowicie zaporowym poziomie 3 procent rocznie. W przypadku inwestora posiadającego luksusowe apartamenty o wartości 10 milionów złotych, nowe przepisy oznaczałyby konieczność zapłacenia aż 300000 zł podatku w ciągu zaledwie 12 miesięcy.
Co to oznacza dla Ciebie? Gigantyczne przetasowania i ryzyko rykoszetu
Samo wniesienie tego projektu do parlamentu to potężny wstrząs dla całego sektora budowlanego. Co to oznacza dla Ciebie, jeżeli wynajmujesz lokum lub planujesz zakup 1 własnego mieszkania w nadchodzących miesiącach? Teoretycznym i głównym celem ustawy jest zmuszenie wielkich posiadaczy do wyprzedaży nadmiarowego majątku. jeżeli przetrzymywanie pustostanów stanie się fiskalnie nieopłacalne z powodu gigantycznych, corocznych opłat na poziomie od 1 do 3 procent wartości, tysiące funduszy i rentierów może zdecydować się na masową sprzedaż swoich zasobów. Nagły wysyp tysięcy ofert na portalach ogłoszeniowych drastycznie zwiększyłby podaż, co w normalnych warunkach gospodarczych musi skutkować wymarzonym przez wiele młodych rodzin spadkiem cen za 1 metr kwadratowy.
Ekonomiści ostrzegają jednak przed niezwykle niebezpiecznym zjawiskiem rykoszetu, które może brutalnie uderzyć w osoby najbiedniejsze. Rynek najmu w Polsce jest rynkiem właściciela, a nie najemcy. Istnieje gigantyczne, graniczące z pewnością ryzyko, iż fundusze i prywatni właściciele wielu mieszkań wcale nie zdecydują się na ich sprzedaż, ale po prostu przerzucą całość nowych obciążeń podatkowych bezpośrednio na wynajmujących. W praktyce oznaczałoby to, iż osoba wynajmująca od kogoś mieszkanie, z dnia na dzień otrzymałaby aneks do umowy z czynszem podniesionym na przykład o 500 lub 800 zł miesięcznie, by zrekompensować właścicielowi straty z tytułu podatku katastralnego. Niezależnie od tego, jak potoczą się losy tej konkretnej ustawy w sejmowych komisjach, debata o opodatkowaniu majątku w Polsce została właśnie otwarta na nowo, a złota era taniego gromadzenia kapitału w cegłach i betonie powoli, acz nieubłaganie dobiega końca.

1 godzina temu




![Dolnośląscy Liderzy Biznesu w Świdnicy. Blisko 200 przedsiębiorców na spotkaniu [FOTO]](https://swidnica24.pl/wp-content/uploads/2026/03/page-_DLB-2026-Swidnica.jpg)










