Wielka Brytania wściekła po słowach Trumpa. Reaguje książę Harry. "Straciłem tam przyjaciół"

1 dzień temu
"Służyłem tam. Znalazłem tam przyjaciół na całe życie. I straciłem tam przyjaciół" - tak służbę w Afganistanie komentował w wydanym oświadczeniu brytyjski książę Harry. To reakcja na głośną wypowiedź prezydenta USA Donalda Trumpa.
Donald Trump o sojusznikach w Afganistanie: Byli poza linią frontu
Prezydent USA Donald Trump stwierdził w wywiadzie udzielonym amerykańskiej telewizji Fox News, iż nie jest pewien, czy członkowie NATO pomogliby Amerykanom, gdyby ich "kiedykolwiek potrzebowali". - Nigdy ich nie potrzebowaliśmy. Powiedzą, iż wysłali wojska do Afganistanu… i tak zrobili, pozostali trochę z tyłu, trochę poza linią frontu - dodał Donald Trump.


REKLAMA


Książę Harry o Afganistanie: Straciłem tam przyjaciół
"W 2001 roku NATO po raz pierwszy - i jedyny - w historii powołało się na Artykuł 5. Oznaczało to, iż każdy sojusznik był zobowiązany do wsparcia Stanów Zjednoczonych w Afganistanie, dążąc do wspólnego bezpieczeństwa. Sojusznicy odpowiedzieli na to wezwanie. Służyłem tam. Znalazłem tam przyjaciół na całe życie. I straciłem tam przyjaciół. Sama Wielka Brytania straciła 457 żołnierzy" - przekazał książę Harry, syn króla Karola III, w oświadczeniu cytowanym przez BBC. "Tysiące istnień ludzkich zmieniło się na zawsze. Matki i ojcowie chowali synów i córki. Dzieci zostały bez rodziców. Koszty ponoszą rodziny. O tych ofiarach należy mówić szczerze i z szacunkiem, ponieważ wszyscy pozostajemy zjednoczeni i lojalni w obronie dyplomacji i pokoju" - podsumował książę Sussexu.


Zobacz wideo Trump gra na rozpad UE


Premier Wielkiej Brytanii: To obraźliwe
Wcześniej premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer w swojej wypowiedzi oddał hołd 457 brytyjskim żołnierzom, którzy zginęli w Afganistanie, a także tym, którzy odnieśli obrażenia. - Nigdy nie zapomnę ich odwagi, męstwa i poświęcenia, jakiego dokonali dla swojego kraju. Uważam wypowiedzi prezydenta Trumpa za obraźliwe i, szczerze mówiąc, niesmaczne. Nie dziwi mnie, iż wyrządziły tak wielki ból bliskim tych, którzy zginęli lub zostali ranni, i to w całym kraju - zaznaczył.


"Nikt nie ma prawa drwić"
Do wypowiedzi Donalda Trumpa odnieśli się również polscy politycy. "22 grudnia 2011 roku w afgańskim Ghazni uczestniczyłem jako premier Polski w pożegnaniu pięciu poległych polskich żołnierzy. Towarzyszący mi wówczas amerykańscy oficerowie mówili, iż Ameryka nigdy nie zapomni polskich bohaterów. Może przypomną o tym prezydentowi Trumpowi" - przekazał na portalu X premier Donald Tusk. "Znam Afganistan z młodości. Byłem tam także jako szef MON i MSZ. Prowincja Gazni, gdzie służył nasz kontyngent, na pusztuńskim południu, była frontowa, 7/10 na afgańskiej skali trudności i niebezpieczeństw. Nikt nie ma prawa drwić ze służby naszych żołnierzy" - komentował z kolei wicepremier, szef MSZ Radosław Sikorski.
Wojsko Polskie: W trakcie misji poległy lub zmarły 44 osoby
Jak przypomina na swojej stronie Wojsko Polskie, "zaangażowanie Polski w działania w Afganistanie sięga roku 2002, kiedy to po zamachach terrorystycznych z 11 września 2001 roku, przeprowadzonych przez kierowaną z Afganistanu Al-Kaidę, polskie władze postanowiły przyłączyć się do kierowanej przez USA koalicji międzynarodowej przeciwko globalnemu terroryzmowi". Polscy żołnierze zajmowali się początkowo m.in. rozminowywaniem terenu, zabezpieczaniem konwojów logistycznych, a później zapewnieniem stabilizacji Afganistanu. "W trakcie misji w Afganistanie poległo lub zmarło 43 polskich żołnierzy i jeden pracownik cywilny wojska" - podaje Wojsko Polskie.


Czytaj również: "Amerykańscy żołnierze prosili o litość podczas ćwiczeń NATO. 'Zawstydzające'".
Źródła: BBC, X.com, Wojsko Polskie, Fox News
Idź do oryginalnego materiału