Wewnętrzne wybory odsłaniają napięcia. Gnieźnianka jednym z symboli zmiany w Polsce 2050

10 godzin temu

Wybory nowego przewodniczącego partii Polska 2050 weszły w decydującą fazę, ujawniając jednocześnie głębokie procesy zachodzące wewnątrz ugrupowania, które jeszcze dwa lata temu było symbolem „nowej jakości” w polskiej polityce. Wyniki pierwszej tury głosowania nie tylko nie przyniosły rozstrzygnięcia personalnego, ale stały się wyraźnym sygnałem, iż partia stoi dziś przed poważnym wyborem strategicznym i tożsamościowym.

Wyniki, które mówią więcej niż liczby

Zgodnie z Uchwałą nr 3/2026 Krajowej Komisji Wyborczej Partii Polska 2050 Szymona Hołowni, w pierwszej turze głosowania największe poparcie uzyskała Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, na którą oddano 277 głosów. Do drugiej tury, zgodnie z regulaminem, zakwalifikowała się również Paulina Hennig-Kloska, zdobywając 131 głosów. Tuż za nią znalazła się Joanna Mucha (119 głosów), dalej Ryszard Petru (95) i Rafał Kasprzyk (34).

Rozkład głosów pokazuje, iż żadna z kandydatur nie była w stanie skupić większości, a elektorat wewnętrzny partii wyraźnie się spolaryzował. Co istotne, łączne wyniki kandydatów postulujących wyraźne zmiany organizacyjne i programowe – Hennig-Kloski, Muchy i Petru – wskazują na silne oczekiwanie korekty dotychczasowego kursu ugrupowania.

„To były głosy przeciwko polaryzacji”

Podczas dzisiejszej konferencji prasowej po ogłoszeniu wyników Paulina Hennig-Kloska nie ukrywała, iż jej awans do drugiej tury odczytuje nie tylko jako osobisty sukces, ale przede wszystkim jako polityczny sygnał. Jak podkreślała, jej kampania – rozpoczęta relatywnie późno – była prowadzona pod hasłem jednoczenia ugrupowania i wygaszania narastających napięć.

Minister klimatu i środowiska wprost mówiła o „trudnych tygodniach” dla partii i o podziałach, które ujawniły się w trakcie kampanii wewnętrznej. W jej ocenie głosy oddane na nią w pierwszej turze były w dużej mierze sprzeciwem wobec dalszej polaryzacji wewnątrz Polski 2050 i wyrazem potrzeby odbudowy wspólnotowego charakteru ugrupowania.

Wynik mój, Joanny Muchy i Ryszarda Petru pokazuje, iż ludzie oczekują zmian również wewnątrz naszego ugrupowania – mówi Paulina Hennig-Kloska. Ta nowa nadzieja, która obudziła się wraz z kampanią wewnętrzną w naszej partii, właśnie idzie w tę stronę. To, co pokazał także mój wynik, to fakt, iż weszłam do tej gry jako ostatnia, w momencie gdy sympatie wielu członków były już ulokowane u konkretnych kandydatów. (…) Kampania, która toczyła się od wielu tygodni, dokonała już pewnych podziałów. Jak Państwo wiedzą, realizowałam kampanię wyborczą z hasłem nie tylko zmian w Polsce 2050, ale także scalenia naszego ugrupowania. To jest dziś bardzo ważne, bo ostatnie tygodnie były dla naszej partii trudne i potrzebujemy pojednania oraz porozumienia różnych stron.

Partia po wejściu do rządu – utrata energii czy nowy etap?

Jednym z najmocniejszych wątków wystąpienia Hennig-Kloski była diagnoza obecnej kondycji ugrupowania w kontekście społecznego poparcia. Polityczka zwracała uwagę, iż wyborcy Polski 2050 z 2023 roku nie przenieśli masowo swoich sympatii do innych partii, ale „weszli w polityczną emigrację”, deklarując brak udziału w kolejnych wyborach. To szczególnie istotne w kontekście spadającej frekwencji i rosnącego ryzyka demobilizacji elektoratu demokratycznego. Według Hennig-Kloski właśnie w tej grupie Polska 2050 ma dziś największy potencjał odbudowy poparcia – pod warunkiem powrotu do długofalowego myślenia, które legło u podstaw powstania ugrupowania.

Dzisiaj wielu wyborców, którzy głosowali na Polskę 2050 w 2023 roku, jest na politycznej emigracji – mówi minister. Mówią, iż nie pójdą na wybory w 2027 roku. To nie są wyborcy, którzy zmienili swoje poglądy – to są wyborcy, którzy uwierzyli w nową jakość w polityce i dziś czekają na dowód, iż potrafimy być skuteczni. (…) To od naszego wyniku w 2027 roku będzie zależało, czy rząd demokratyczny będzie mógł kontynuować swoje prace. Od mobilizacji naszego elektoratu zależy, czy do głosu w Polsce nie dojdą siły o brunatnym odcieniu, które podważają sens Unii Europejskiej i relacje transatlantyckie. Polska 2050 musi pozostać realną alternatywą na scenie politycznej.

Gospodarka, zaufanie i struktury

Wystąpienie minister klimatu wyraźnie wykraczało poza wewnętrzny kontekst wyborczy. Hennig-Kloska akcentowała konieczność powrotu kwestii gospodarczych do „kanonu wartości” partii – odbudowy dochodów gospodarstw domowych, reformy systemu podatkowego i wsparcia sektorów dotkniętych skutkami kryzysu inflacyjnego.

Nie bez znaczenia było również jej publiczne podziękowanie dla Ryszarda Petru i zapowiedź dalszej współpracy programowej, co można odczytywać jako próbę budowania szerokiego zaplecza przed drugą turą.

Równie mocno wybrzmiał postulat wzmocnienia struktur regionalnych i zwiększenia ich realnego wpływu na decyzje podejmowane na szczeblu centralnym. To właśnie regiony – jak podkreślała – stanowią fundament ugrupowania, które wyrosło ze stowarzyszeniowych struktur obywatelskich, a nie klasycznej partii wodzowskiej.

Gnieźnianka w centrum ogólnopolskiej gry

Awans Pauliny Hennig-Kloski do drugiej tury ma również wyraźny wymiar symboliczny. Ewentualne objęcie przez nią funkcji przewodniczącej oznaczałoby, iż po raz pierwszy liderką jednego z kluczowych ugrupowań współtworzących rząd zostałaby polityczka wywodząca się bezpośrednio z Gniezna.

Dla samego miasta byłoby to wydarzenie bezprecedensowe, wzmacniające jego polityczną rozpoznawalność na szczeblu krajowym. Dla partii – sygnał, iż ciężar przywództwa może przesuwać się z Warszawy do regionów.

Kobiecy finał i pytanie o przyszłość

Druga tura wyborów, zaplanowana na najbliższy poniedziałek, będzie starciem dwóch kobiet i dwóch różnych wizji dalszego funkcjonowania Polski 2050. To głosowanie zdecyduje nie tylko o personaliach, ale o stylu przywództwa, relacjach wewnątrz partii oraz jej umiejętności odzyskania społecznego zaufania przed wyborami w 2027 roku.

Jak wielokrotnie podkreślała Hennig-Kloska, stawka jest znacznie wyższa niż sama funkcja przewodniczącej. Od mobilizacji elektoratu Polski 2050 może bowiem zależeć przyszłość obecnej większości demokratycznej i odporność państwa na powrót radykalnych, antyeuropejskich narracji.

Wyborcy oczekiwali od nas myślenia długofalowego, myślenia kategoriami kolejnych pokoleń, a nie jednej kadencji – mówi Hennig-Kloska. Europa jest najszybciej ocieplającym się kontynentem, kryzys klimatyczny przyspiesza, a przyroda nie ma swojego głosu. Dlatego kwestie środowiska i solidarności międzypokoleniowej muszą pozostać w centrum naszej polityki.

Poniedziałkowe głosowanie pokaże, czy partia wybierze drogę konsolidacji i powrotu do swoich korzeni, czy też zdecyduje się na inny model dalszego rozwoju. Jedno jest pewne – Polska 2050 wchodzi w najważniejszy moment swojej dotychczasowej historii.

Idź do oryginalnego materiału