Węgiel z Kazachstanu drożeje w drodze do Szczecina. Wojna uderza w dostawy opału

dzienniknarodowy.pl 3 dni temu
Zdjęcie: Węgiel z Kazachstanu drożeje w drodze do Szczecina. Wojna uderza w dostawy opału


Kazachski węgiel kosztuje w szczecińskim punkcie sprzedaży około 1800 zł, a polski około 2200 zł. Tańszy opał ze Wschodu ma jednak słaby punkt: długi szlak transportowy, który wojna na Ukrainie może zakłócić. Dla mieszkańców ogrzewających domy paliwami stałymi oznacza to ryzyko mniejszego wyboru i wyższych rachunków przed zimą.

Tańsza tona nie kończy rachunku

Właściciel szczecińskiego punktu sprzedaży opału, cytowany przez Radio Szczecin, wskazuje wyraźną różnicę cen. Tona węgla z Kazachstanu kosztuje u niego około 1800 zł, a polskiego około 2200 zł. Zastrzega zarazem, iż krajowy surowiec dostępny w jego składzie jest bardziej kaloryczny. Sama cena za tonę nie mówi więc wszystkiego o rzeczywistym koszcie ogrzewania.

Szczecin płaci dodatkowo za położenie. Sprzedawca zwraca uwagę, iż transport węgla ze Śląska na Pomorze Zachodnie podnosi cenę krajowego opału. To pokazuje problem, o którym w Warszawie łatwo zapomnieć: bezpieczeństwo energetyczne gospodarstw domowych ma wymiar regionalny. Ten sam surowiec może kosztować inaczej zależnie od odległości, przepustowości kolei i kosztów przewozu.

Wojna przecina szlaki handlowe

Kazachski węgiel dociera do Polski długą drogą. Radio Szczecin informuje, iż działania wojenne na Ukrainie zrywają szlaki dostaw i mogą ograniczyć dostępność surowca. Sprzedawca radzi mieszkańcom, by nie czekali z zakupem do początku sezonu grzewczego. To praktyczna uwaga, ale również ostrzeżenie dla państwa.

Import może uzupełniać rynek i zwiększać konkurencję. Nie może jednak zastępować strategicznego myślenia o własnych zasobach, logistyce i zapasach. o ile polska rodzina jest uzależniona od opału jadącego tysiące kilometrów przez niestabilne korytarze transportowe, każda wojna, blokada albo awaria gwałtownie trafia do jej portfela. Wolny handel ma sens wtedy, gdy państwo zachowuje zdolność działania w kryzysie.

Paliwa stałe przez cały czas ogrzewają polskie domy

Sprawa nie dotyczy garstki odbiorców. Główny Urząd Statystyczny podał, iż w 2024 roku paliwa stałe, przede wszystkim węgiel kamienny i drewno opałowe, przez cały czas odgrywały dominującą rolę wśród nośników energii zużywanych przez gospodarstwa domowe. Dane GUS pokazują również, iż węgiel kamienny był wykorzystywany do ogrzewania pomieszczeń przez 17,1 proc. gospodarstw.

Za tymi wskaźnikami stoją konkretne domy, często starsze budynki, których właściciele nie są w stanie z dnia na dzień sfinansować wymiany całej instalacji. Polityka energetyczna musi brać pod uwagę realne możliwości rodzin. Nakazy i terminy nie ogrzeją mieszkań, jeżeli zabraknie dostępnego paliwa albo pieniądze przeznaczone na modernizację ugrzęzną w biurokracji.

Koks jako rozwiązanie, ale kosztowne

Szczeciński przedsiębiorca wskazuje na koks jako paliwo poddane wcześniejszej obróbce i przedstawia go jako korzystny wybór. Jednocześnie przyznaje, iż nowoczesne piece koksownicze są bardzo drogie. To dobrze ilustruje różnicę między techniczną możliwością a ekonomiczną dostępnością. Rodzina nie zmieni źródła ciepła tylko dlatego, iż alternatywa istnieje na papierze.

Państwo powinno pilnować jakości paliw, czystszego powietrza i modernizacji ogrzewania. Musi jednak prowadzić tę zmianę bez przerzucania całego kosztu na obywateli. Inaczej ekologiczne cele staną się kolejnym ciężarem dla mniej zamożnych gospodarstw, zwłaszcza w regionach oddalonych od krajowych źródeł surowca.

Bezpieczeństwo zaczyna się przed sezonem

Szczeciński przykład obnaża kruchość systemu opartego równocześnie na imporcie z daleka i drogiej logistyce krajowej. Polska potrzebuje przejrzystej informacji o zapasach, sprawnego transportu kolejowego, konkurencji na rynku oraz rozsądnej ochrony własnego zaplecza wydobywczego. Nie chodzi o zamknięcie rynku. Chodzi o to, by polskie rodziny nie stawały się zakładnikami każdego zerwanego szlaku.

Stawką jest coś bardzo konkretnego: ciepły dom i rachunek, który da się zapłacić. Suwerenność energetyczna nie jest hasłem z konferencji. W Szczecinie mierzy się ją ceną tony opału i pewnością, iż będzie dostępna, gdy nadejdzie mróz.

Źródło: Radio Szczecin

Idź do oryginalnego materiału