W ZUS-ie jak w Dino? Zacznie się w środę rano

1 godzina temu

W środę 17 czerwca w godzinach od 8:00 do 10:00 w placówkach Zakładu Ubezpieczeń Społecznych w całym kraju odbędzie się strajk ostrzegawczy. Pracownicy zapowiadają odejście od stanowisk pracy, domagając się podwyżek wynagrodzeń oraz poprawy warunków zatrudnienia. Związkowcy apelują do klientów, aby w czasie protestu ograniczyli wizyty w oddziałach i korzystali z usług elektronicznych.

Strajk pracowników ZUS w całej Polsce

Protest zaplanowano na dwie godziny. W tym czasie pracownicy mają odejść od swoich stanowisk pracy. Związkowcy podkreślają, iż akcja nie jest wymierzona w klientów Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, ale stanowi próbę zwrócenia uwagi na sytuację kadrową i płacową w instytucji.

Związek Zawodowy Pracowników ZUS wskazuje, iż bezpośrednią przyczyną strajku jest brak postępów w rozmowach z władzami Zakładu oraz brak oczekiwanej reakcji ze strony rządowej. Organizacje pracownicze od wielu miesięcy sygnalizują problemy związane z poziomem wynagrodzeń, rosnącą liczbą obowiązków i niedoborami kadrowymi.

Szczególnie mocno wybrzmiewają głosy dotyczące przeciążenia pracą. Pracownicy zwracają uwagę, iż w ostatnich latach na ZUS nakładano kolejne zadania związane między innymi z obsługą nowych świadczeń społecznych, programów osłonowych oraz zmian w systemie emerytalnym.

Apel do klientów ZUS

Związkowcy zwrócili się bezpośrednio do klientów instytucji. W komunikatach opublikowanych przed planowanym protestem proszą o ograniczenie wizyt w placówkach między godziną 8:00 a 10:00.

Zamiast osobistych wizyt rekomendowane jest korzystanie z elektronicznych kanałów kontaktu, w szczególności z platformy e-ZUS. Ma to ograniczyć utrudnienia dla obywateli oraz zmniejszyć ryzyko tworzenia się kolejek w oddziałach.

Przedstawiciele organizacji związkowych podkreślają, iż zależy im na możliwie najmniejszym wpływie protestu na osoby załatwiające swoje sprawy w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych.

Żądania wyższych wynagrodzeń w ZUS

Jednym z głównych punktów sporu pozostają wynagrodzenia. Związkowcy oczekują podwyżki wynoszącej 1200 zł brutto dla pracowników.

Tymczasem ostatnia propozycja przedstawiona przez kierownictwo Zakładu przewidywała wzrost wynagrodzeń o 220 zł brutto miesięcznie oraz jednorazową nagrodę w wysokości 4 tys. zł brutto.

Różnica między oczekiwaniami strony społecznej a możliwościami finansowymi deklarowanymi przez pracodawcę okazała się zbyt duża, aby osiągnąć porozumienie. W efekcie mediacje nie doprowadziły do zakończenia sporu zbiorowego.

List do Donalda Tuska i zarzuty wobec rządu

Napięcie wokół sytuacji w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych narasta od wielu miesięcy. Pod koniec kwietnia przedstawiciele związków zawodowych protestowali przed siedzibą Ministerstwa Finansów.

Po demonstracji skierowali również list do premiera Donalda Tuska. W dokumencie wskazali, iż wcześniejsze apele kierowane zarówno do ministra finansów, jak i do Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej nie przyniosły oczekiwanych rezultatów.

Przedstawiciele strony społecznej podkreślili, iż prowadzone rokowania oraz mediacje nie doprowadziły do rozwiązania problemów zgłaszanych przez pracowników. Według związkowców nie przedstawiono propozycji odpowiadających skali obowiązków, odpowiedzialności oraz oczekiwań zatrudnionych.

Władze ZUS: doszliśmy do ściany

Odmienne stanowisko prezentuje kierownictwo Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Wiceprezes ZUS Paweł Jaroszek przekonywał, iż zarząd wykorzystał wszystkie dostępne możliwości finansowe.

Jak podkreślał, instytucja funkcjonuje w ramach określonego planu finansowego i nie ma możliwości samodzielnego zwiększania przychodów. Z tego powodu środki przeznaczone na wynagrodzenia są ograniczone przepisami oraz budżetem Zakładu.

Według władz ZUS propozycja podwyżek i dodatkowej nagrody była maksymalnym rozwiązaniem możliwym do sfinansowania bez naruszania stabilności finansowej instytucji. Mimo tych argumentów nie udało się zapobiec organizacji strajku ostrzegawczego.

Słowa przewodniczącego „Solidarności” w ZUS w Chorzowie Damiana Eksterowicza pokazują jednak skalę determinacji protestujących. Jak ocenił, od lat osiemdziesiątych nie było wśród pracowników Zakładu tak dużej mobilizacji. Według niego środowy protest stał się poważnym problemem wizerunkowym dla pracodawcy i dowodem na narastające napięcia w instytucji.

Idź do oryginalnego materiału