W republice bananowej tylko prokuratura i Policja nie wie, gdzie przebywa Zbigniew Ziobro

1 dzień temu

Na temat powagi państwa lub raczej jej braku, spisano tomy i nowe nieustannie się piszą. Żyjemy w tak absurdalnej rzeczywistości, iż z pełną odpowiedzialnością można ją porównać do klasycznej republiki bananowej, bo tylko w takich republikach rząd nie uznaje wyroków, sędziów, a choćby sądów i Trybunału Konstytucyjnego. W aktualnych realiach ostatnie wygłupy prokuratury pod kierownictwem Waldemar Żurka niewielkie budzi zdziwienie, ale dla porządku warto się temu bliżej przyjrzeć, choćby po to, żeby zachować skrawki powagi i zdrowego rozsądku.

W języku potocznym, dzięki Jarosławowi Kaczyńskiemu, funkcjonuje takie pojęcie, jak „oczywista oczywistość”, które ma przełożenie na język prawa w formie faktu powszechnie znanie znanego, inaczej faktu notoryjnego. W artykule 168 k.p.k. znajduje się pełna „obsługa” procesowa faktów notoryjnych i brzmi następująco:

Art. 168. [Fakty notoryjne, fakty znane urzędowo]

Fakty powszechnie znane nie wymagają dowodu. To samo dotyczy faktów znanych z urzędu, należy jednak zwrócić na nie uwagę stron. Nie wyłącza to dowodu przeciwnego.

Identyczny zapis widnieje w kodeksie cywilnym, ale ten akurat w przypadku listu gończego za Zbigniewem Ziobrą nie ma zastosowania, bo były minister jest ścigany z kodeksu karnego. Tak, czy inaczej, cała Polska wie, iż Zbigniew Ziobro przebywa w Budapeszcie, gdzie regularnie jest odwiedzany przez media i sam również z mediami się łączy. Wysłanie listu gończego przez prokuraturę kolejny raz ośmiesza państwo polskie, chociaż w założeniu miało ośmieszyć ściganego. Miejsce pobytu Zbigniewa Ziobry jest oczywistą oczywistością i jednocześnie faktem notoryjnym i jeżeli w takich okolicznościach prokuratura razem z Policją sięgają po list gończy, to albo są to jedyne podmioty w Polsce, które nie dysponują wiedzą powszechną albo w sposób wyjątkowo prymitywny poważne instytucje dokonują gwałtu na logice, prawie i przyzwoitości, a w konsekwencji na państwie.

Niespecjalne trudne do przewidzenia było, iż taka komiczna akcja wywoła równie komiczne reakcje. Zaraz po opublikowaniu listu znalazło się mnóstwo dowcipnisiów, nie wyłączając samego Zbigniewa Ziobry, którzy zaczęli dzwonić do Komendy Głównej Policji, żeby przekazać powszechnie znany fakty, jakim jest miejsce pobytu ściganego. Jeden z dowcipnisiów doczekał się choćby zarzutów, bo był taki gorliwy, iż nie odrywał się od telefonu, co doprowadziło do zablokowania linii. Takie rzeczy tylko w republikach bananowych da się zaobserwować i co gorsza w niecnym procederze ośmieszania państwa biorą udział dwaj ministrowie sprawiedliwości i Prokuratorzy Generalni: były minister Zbigniew Ziobro oraz obecny minister Waldemar Żurek.

Niestety to nie jest ostatnia zła wiadomość, a to z tego względu, iż w całym tym cyrku doskonale bawią się co najmniej dwie duże grupy obywateli. Zwolennicy „koalicji rządzącej” cieszą się jak dzieci na widok podobizny Zbigniewa Ziobry zamieszczonej w liście gończym, z kolei przeciwnicy rządu pękali ze śmiechu, gdy ścigany osobiście zadzwonił do Komendy Głównej Policji, aby poinformować, gdzie aktualnie przebywa. Nawiasem mówiąc swoje adresy zamieszkania Zbigniew Ziobro przekazał prokuraturze. Mówi się, iż politycy, do których społeczeństwo ma tak wiele zastrzeżeń, są dokładnym odzwierciedlaniem społeczeństwa i ciężko z tą opinią polemizować w świetle przedstawionych faktów, okoliczności i zachowań po wszystkich stronach.

Nie wierzymy nikomu, nie wierzymy w nic! Patrzymy na fakty i wyciągamy wnioski!

Idź do oryginalnego materiału