Unia idzie z Trumpem na noże. Von der Leyen nie będzie bezczynnie przyglądać się cłom

19 godzin temu
To już pewne: UE idzie z Trumpem na noże. Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen ostro skrytykowała nałożenie przez prezydenta USA Donalda Trumpa 20-procentowego cła na towary z UE i zapowiedziała odwet. Co ciekawe: Trump nałożył cła na Ukrainę, ale na Rosję już nie.


"Teraz zamierzamy oskarżyć Unię Europejską. Są bardzo twardzi. Bardzo, bardzo twardzi handlarze. Wiecie, myślicie o Unii Europejskiej, bardzo przyjacielskiej. Oszukują nas. To takie smutne. To takie żałosne" – mówił wczoraj Donald Trump w Ogrodzie Różanym Białego Domu.

Trump powiedział, iż nakłada 10-procentowe cło na import ze wszystkich krajów. Poza tym nałożył wyższe, zindywidualizowane cła na około 60 krajów, które Stany Zjednoczone uważają za największych "przestępców handlowych".

Na decyzję Trumpa zareagowała już UE. "Przygotowujemy się teraz do dalszych środków zaradczych" – mówi przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen.

"Wydaje się, iż w tym nieładzie nie ma porządku. Nie ma jasnej ścieżki przez złożoność i chaos, który jest tworzony, ponieważ wszyscy partnerzy handlowi USA zostaną poszkodowani" – powiedziała w telewizyjnym oświadczeniu.

Szefowa UE powiedziała, iż ​​blok przygotuje środki zaradcze przeciwko ostatniej fali taryf Trumpa, oprócz pakietu o wartości 26 miliardów euro w odpowiedzi na taryfy, które już nałożył na stal i aluminium. Jednocześnie obiecała, iż ​​Bruksela będzie pracować nad ochroną najbardziej narażonych branż.

Von der Leyen powiedziała, iż ​​taryfy Trumpa będą miały tragiczne konsekwencje dla konsumentów i przedsiębiorstw, które prosperowały dzięki handlowi ze Stanami Zjednoczonymi od II wojny światowej. Unia Europejska, największy jednolity rynek na świecie, musi również bronić się przed głębokimi zakłóceniami w handlu światowym, które wynikłyby z izolacji Stanów Zjednoczonych przez Trumpa.

"Będziemy również uważnie obserwować, jakie pośrednie skutki mogą mieć te taryfy. Ponieważ nie możemy wchłonąć globalnych nadwyżek mocy produkcyjnych, ani nie zaakceptujemy dumpingu na naszych rynkach" powiedziała von der Leyen, ponieważ blok przygotowuje się na zalew tańszych produktów eksportowych pochodzących z Chin i innych miejsc, które zostaną wykluczone z rynku amerykańskiego.

Kontrowersyjna decyzja Trumpa


Wczoraj wieczorem amerykański prezydent wrzucił Unię Europejską do grupy 60 państw objętych wyższymi taryfami celnymi, wraz z Chinami, Indiami, Japonią i Koreą, tzw. gdy reszta świata została objęta taryfami celnymi w wysokości 10 procent. To największy zwrot w stronę protekcjonizmu ze strony Ameryki od czasu Wielkiego Kryzysu z lat 30. XX wieku.

Wiele państw zostało też objętych indywidualnymi cłami. Trudno się w tym doszukać logiki. Trump nałożył np. wysokie cła na bezludne wyspy i maleńkie państwa oceaniczne. Oberwało się też Ukrainie, ale nie Rosji. Wbrew pozorom USA handlują z Rosją mimo sankcji, choć skala wymiany nie jest przesadnie duża: przekracza 3,5 miliarda dolarów.

Von der Leyen pochyliła się też nad wpływem, jaki decyzja Trumpa będzie miała na konsumentów i przedsiębiorstwa. "Miliony obywateli będą musiały płacić wyższe rachunki za artykuły spożywcze. Leki będą droższe, podobnie jak transport. Inflacja wzrośnie" – powiedziała.



"Koszty prowadzenia interesów ze Stanami Zjednoczonymi drastycznie wzrosną" – stwierdziła.

Idź do oryginalnego materiału