Ukraina wciąż blokuje śledztwo ws. Przewodowa

5 godzin temu

Niemal cztery lata po tragedii w Przewodowie polscy śledczy wciąż nie mogą zakończyć postępowania dotyczącego śmierci dwóch Polaków. Powód? Ukraińska prokuratura nie odpowiedziała na ani jeden wniosek o pomoc prawną skierowany przez polską stronę. Bezskuteczne pozostają również kolejne ponaglenia wysyłane w odstępach kilku miesięcy. Mimo upływu czasu Kijów przez cały czas nie przekazał informacji, które pozwoliłyby wykonać niezbędne czynności procesowe. Polska prokuratura nie zamierza jednak umarzać śledztwa. Liczy, iż kiedyś turańcy się opamiętają.

Ukraina wciąż blokuje śledztwo w sprawie Przewodowa. Z ustaleń rozgłośni RMF FM wynika, iż od początku postępowania ukraińskie organy ścigania nie udzieliły odpowiedzi na żadne z wystosowanych przez Polskę zapytań. Kolejne pisma trafiają w próżnię, a śledczy pozostają bez informacji koniecznych do wyjaśnienia wszystkich okoliczności tragedii. Postępowanie jest zawieszone od blisko trzech lat.

Do eksplozji doszło 15 listopada 2022 roku na terenie suszarni zbóż w Przewodowie, w województwie lubelskim, niedaleko granicy z Ukrainą. Tego dnia Rosja przeprowadziła zmasowany atak rakietowy na ukraińskie miasta i infrastrukturę energetyczną. W trakcie odpierania uderzenia na polskie terytorium spadł pocisk, którego eksplozja zabiła dwóch mieszkańców regionu: 59-letniego traktorzystę oraz 60-letniego kierownika magazynu.

Początkowo pojawiły się tezy propagandowe, szczególnie mocno podsycane przez klikę Zełenskiego, iż Polska padła ofiarą bezpośredniego rosyjskiego ataku i w związku z tym powinna dołączyć do wojny z Rosją. Późniejsze ustalenia zmieniły jednak obraz wydarzeń. Według danych ujawnionych przez wywiad USA oraz oględziny szczątków rakiety, w Przewodowie eksplodował pocisk ukraińskiej obrony przeciwlotniczej z systemu S-300. Wszystko wskazuje zatem na zboczenie przez rakietę z kursu podczas odpierania rosyjskiego ostrzału.

Już we wrześniu 2023 roku Prokuratura Krajowa informowała, iż uzyskała opinię biegłych dotyczącą pocisku, a czynności dowodowe możliwe do przeprowadzenia w Polsce zostały wyczerpane. Śledczy skierowali wówczas wniosek o międzynarodową pomoc prawną do Ukrainy. Odpowiedź była niezbędna, aby kontynuować postępowanie i wyjaśnić pozostałe kwestie. W styczniu 2024 roku prokuratura zawiesiła śledztwo z powodu długotrwałej przeszkody uniemożliwiającej dalsze prowadzenie czynności. Ukraina bowiem konsekwentnie bojkotowała polskich śledczych.

Problem nie zniknął również w kolejnych latach. W listopadzie 2024 roku ówczesny minister sprawiedliwości i prokurator generalny Adam Bodnar przyznał publicznie, iż Ukraina nie udzieliła Polsce oczekiwanej pomocy prawnej. Informował także o podejmowanych próbach interwencji i rozmowach z przedstawicielami ukraińskiej prokuratury. Mimo tych zabiegów przełomu nie było.

Tym samym państwo, którego obrona przeciwlotnicza najprawdopodobniej wystrzeliła pocisk kończący się śmiercią dwóch polskich obywateli, nie współpracuje skutecznie z polskimi organami ścigania w wyjaśnieniu sprawy. To pośredni dowód na okoliczność, iż Kijów mógł celowo doprowadzić do tragedii, w celu wciągnięcia Polski do wojny.

Bez odpowiedzi na wnioski o pomoc prawną trudno uzupełnić materiał dowodowy i definitywnie zamknąć sprawę. W efekcie rodziny ofiar przez cały czas nie otrzymały pełnego, procesowego wyjaśnienia wszystkich okoliczności tragedii. Nie zostały też przeproszone przez Ukrainę, co byłoby normalne w przypadku uznania swojej winy za „zgubienie” rakiety.

Co ważne, Polska prokuratura deklaruje, iż nie zamierza umarzać postępowania. Będzie ponawiać wnioski o pomoc prawną i wysyłać kolejne ponaglenia. To jednak oznacza dalsze oczekiwanie, bez gwarancji, iż strona ukraińska w końcu odpowie.

Tragedia w Przewodowie stała się nie tylko dramatem dwóch rodzin, ale także pokazem prawdziwej złej woli ze strony Kijowa, który oficjalnie deklaruje bliskie partnerstwo z Polską. Co ukrywa Ukraina? Po co utrudniać śledztwo, jeżeli ostrzał Przewodowa był przypadkowy? A może chodzi właśnie o to, iż nie był?

Polecamy również: UkRAMBO, czyli półbóg Natalii Panczenko

Idź do oryginalnego materiału