Ucieczka przed odpowiedzialnością. Żurek o azylach w Budapeszcie

16 godzin temu
Zdjęcie: Żurek


Azyl polityczny dla obywateli państwa członkowskiego Unii Europejskiej, przyznany przez inne państwo UE, brzmi jak oksymoron. A jednak to się wydarzyło. Węgry potwierdziły, iż udzieliły azylu kolejnym dwóm Polakom — i to bez ujawniania nazwisk. Po wcześniejszym przypadku Marcin Romanowski liczba „polskich azylantów” w Budapeszcie wzrosła do trzech. I trudno to nazwać inaczej niż grandą, która podkopuje fundamenty europejskiego porządku prawnego.

Reakcja polskich władz jest powściągliwa, ale jednoznaczna. Rzecznik MSZ mówi o „negatywnym wpływie na relacje dwustronne” i „podważaniu zasad europejskiej solidarności”. To język dyplomatyczny. Znacznie dosadniej problem nazwał minister sprawiedliwości i prokurator generalny Waldemar Żurek, który jasno wskazał, iż praktyka azylowa Węgier stoi w sprzeczności z prawem UE i zasadą wzajemnego zaufania.

„Ustalamy to. Myślę, iż Ministerstwo Spraw Zagranicznych będzie miało pierwszą informację. My też czekamy na te szczegóły” — mówił Żurek, pytany o tożsamość osób, które uzyskały azyl. Jednocześnie studził spekulacje, podkreślając: „W tym momencie mamy to zupełnie niepotwierdzone, więc ja nie chcę choćby spekulować”. Ten ton — rzeczowy, oparty na procedurach, a nie politycznej histerii — jest dziś rzadkością i warto go docenić.

Bo problem jest systemowy, nie personalny. Azyl polityczny w UE ma sens tylko wtedy, gdy dotyczy ochrony przed realnymi prześladowaniami w państwie trzecim. Tymczasem Węgry udzielają go obywatelom kraju, który podlega tym samym mechanizmom prawa unijnego, europejskiemu nakazowi aresztowania i kontroli sądowej. Jak trafnie zauważył Żurek, „w Unii Europejskiej nie ma państw, które należałoby traktować jako opresyjne w rozumieniu azylu politycznego”.

Tym samym Budapeszt wysyła sygnał groźny nie tylko dla Warszawy, ale dla całej wspólnoty. jeżeli każde państwo może arbitralnie uznać system prawny innego kraju UE za niewiarygodny i udzielać azylu jego obywatelom, zasada wzajemnego zaufania — fundament integracji — przestaje istnieć. To już nie gest humanitarny, ale polityczna demonstracja.

Nie jest tajemnicą, iż rząd Viktora Orbána od lat balansuje na granicy konfliktu z instytucjami unijnymi. Spory o praworządność, zamrażanie funduszy, procedury ochronne — to stały element relacji Budapesztu z Brukselą. Jak przypomniał Żurek, „Unia Europejska stosuje wobec Węgier różnego rodzaju środki, żeby przymusić do przestrzegania prawa unijnego”. W tym kontekście udzielanie azylu Polakom wygląda jak kolejny akt politycznej kontestacji wspólnych zasad.

Warto też zwrócić uwagę na milczenie węgierskich władz. Ani kancelaria premiera, ani resorty spraw zagranicznych i sprawiedliwości nie odpowiedziały na pytania dziennikarzy. Brak transparentności tylko pogłębia wrażenie, iż mamy do czynienia z działaniem obliczonym na efekt polityczny, nie na ochronę praw człowieka.

Postawa Żurka — krytyczna, ale osadzona w logice prawa europejskiego — pokazuje, iż Polska nie zamierza tej sprawy zamiatać pod dywan. To nie jest konflikt bilateralny ani „kłótnia bratanków”. To test na to, czy Unia Europejska pozostaje wspólnotą prawa, czy luźnym zbiorem rządów, które uznają reguły tylko wtedy, gdy są dla nich wygodne. jeżeli azyl dla Polaków na Węgrzech ma stać się nową normą, stawką jest znacznie więcej niż kilka nazwisk — stawką jest sens europejskiej solidarności.

Idź do oryginalnego materiału