"Twierdzenie o uranie z Nigru: Jak fałszywy dokument yellowcake podsycał amerykańską wojnę w Iraku o wartości 1,7 biliona dolarów"

grazynarebeca5.blogspot.com 2 godzin temu

Vivek Dubey / TIMESOFINDIA.COM / Aktualizacja: 19 stycznia 2026, 17:40 IST

(Obraz AI generowany dzięki ChatGPT)

W miesiącach poprzedzających wojnę w Iraku wywiad o programach zbrojeniowych Saddama Husajna krążył przez zachodnie stolice z niezwykłą pilnością i niewielką ilością wątpliwości. Twierdzenia, iż Irak poszukuje uranu w Afryce, kluczowego składnika broni jądrowej, traktowano jako sygnały ostrzegawcze o nadchodzącym zagrożeniu. Implikacja była wyraźna: reżim od dawna oskarżany o oszustwo znów zbliżał się do bomby. Jednak dowody na podstawie tego zarzutu były od początku słabe. Opierał się na niewielkim zbiorze dokumentów zarzucających umowę uranową między Irakiem a Nigrem – dokumenty, które później zostały ujawnione jako fałszerstwa i odrzucone przez inspektorów nuklearnych oraz analityków wywiadu.

Amerykański personel opuszcza bazę w Iraku; Siły arabskie mają teraz pełną kontrolę nad strategiczną bazą Ain al-Asad

Jeszcze przed inwazją pojawiały się wątpliwości wewnątrz amerykańskiego wywiadu i międzynarodowych organów nadzorczych, co rodziło pytania, czy sprawa nie jest przeceniana, czy wybiórczo przedstawiana.

Jak to wszystko się zaczęło

Historia zaczęła się od zestawu dokumentów z 2002 roku, które miały wykazać, iż Niger, bogate w uran państwo Afryki Zachodniej, zgodził się sprzedać Irakowi 500 ton rudy uranu (yellowcake). Te "listy z Nigru" były rozpowszechniane przez włoski wywiad wojskowy (SISMI) i po raz pierwszy pojawiły się w włoskim magazynie Panorama. Brytyjski i amerykański wywiad niedługo otrzymały informacje o tych twierdzeniach. W brytyjskim raporcie z września 2002 roku dotyczącym irackiej broni rząd brytyjski stwierdził, iż istnieją informacje wywiadowcze, iż "Irak poszukiwał znacznych ilości uranu z Afryki".

W grudniu 2002 i styczniu 2003 roku najwyżsi urzędnicy USA, w tym doradczyni ds. bezpieczeństwa narodowego Condoleezza Rice i sekretarz obrony Donald Rumsfeld, publicznie powtórzyli zarzut o irackie poszukiwania uranu afrykańskiego. Wreszcie, 28 stycznia 2003 roku, prezydent Bush ogłosił w orędziu o stanie państwa, iż "rząd brytyjski dowiedział się, iż Saddam Husajn niedawno poszukiwał znacznych ilości uranu z Afryki".

Te szesnaście słów stało się fundamentem retoryki administracji dotyczącej rzekomego zagrożenia nuklearnego ze strony Iraku. Wówczas zwolennicy twierdzili, iż Brytyjczycy zdobyli wiarygodne tropy dotyczące tajnych irackich zakupów. Dossier Wielkiej Brytanii dotyczące Iraku było szeroko cytowane. Wiceprezydent Dick Cheney ostrzegł w sierpniu 2002 roku, iż "Saddam wznowił wysiłki na rzecz zdobycia broni jądrowej", sugerując, iż poszukuje materiałów rozszczepialnych, takich jak uran. W swoim styczniowym przemówieniu Bush potraktował twierdzenie Nigru jako fakt, sugerując, iż bez aktywnego programu reaktorowego Irak nie miał uzasadnionego powodu do takiego uranu.

Kontrola wywiadu i sprzeciw wobec

Niemal natychmiast jednak najważniejsze elementy historii Nigru zostały poddane krytyce przez amerykańskich ekspertów wywiadu i inne agencje. niedługo po pojawieniu się włoskich dokumentów pod koniec 2002 roku, analitycy na miejscu i w centrali podnieśli alarm. W październiku 2002 roku CIA otrzymała sfałszowane dokumenty, ale personel misji USA oznaczył je jako prawdopodobnie fałszywe. Gdy wydział wywiadu Departamentu Stanu udostępnił dokumenty innym agencjom, zawierał ostrzeżenie, iż ich autentyczność jest "wątpliwa". Na początku 2003 roku Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej (MAEA) również przeanalizowała dokumenty. Dyrektor generalny Mohamed ElBaradei poinformował ONZ, iż teksty są "w rzeczywistości nieautentyczne" oraz iż zarzuty dotyczące umowy o uran są "bezpodstawne". W amerykańskim środowisku wywiadowczym panował powszechny sceptycyzm. W National Intelligence Estimate (NIE) z 2002 roku dotyczącym broni masowego rażenia w Iraku, przypis z Biura Wywiadu i Badań (INR) Departamentu Stanu określił takie twierdzenia jako "wysoce wątpliwe". Samo NIE ostrzegło, iż nie można potwierdzić doniesień o sprzedaży 500 ton żółtego ciasta przez Nigr. Doświadczeni analitycy CIA w rzeczywistości nawoływali wysokich rangą urzędników do rezygnacji z odniesień do spisku afrykańskiego i uranowskiego.

Na podstawie szczegółowej analizy MAEA stwierdziła, za zgodą zewnętrznych ekspertów, iż te dokumenty, które stanowiły podstawę raportów o ostatnich transakcjach uranowych między Irakiem a Nigrzem, w rzeczywistości nie są autentyczne. W związku z tym doszliśmy do wniosku, iż te konkretne zarzuty są bezpodstawne

Dyrektor generalny MAEA Mohamed ElBaradei w marcu 2003 roku

W październiku 2002 roku, przygotowując wcześniejsze przemówienie Busha, dyrektor CIA George Tenet przekonał personel Białego Domu do usunięcia fragmentu o Iraku poszukującym "znacznych ilości uranu" w Afryce. W wywiadach przed Kongresem Tenet przyznał jedynie, iż istniały "doniesienia" o irackich próbach zakupu uranu, a nie twarde dowody. Obraz wyłania się taki, iż agencje wywiadowcze miały mieszane lub negatywne opinie, choćby gdy administracja publicznie używała tych zarzutów. Jednym z kluczowych wydarzeń była wizyta byłego ambasadora Josepha Wilsona w Nigrze w lutym 2002 roku. Wysłany przez CIA do śledztwa, Wilson, który wcześniej intensywnie pracował w Afryce, przeprowadził wywiady z lokalnymi urzędnikami i zgłosił, iż historia o uranie jest bezpodstawna. Były premier Nigerii powiedział mu, iż nie wie o żadnej sprzedaży do Iraku, a Wilson zauważył, iż przemysł uranowy Nigru jest ściśle kontrolowany i nie może potajemnie wysyłać ton żółtego ciasta. Po powrocie Wilson powiedział CIA, iż cała sprawa była "fałszywa i nierealistyczna". Informacje te były przekazywane w ramach Agencji. Inni wysocy rangą amerykańscy urzędnicy, w tym gen. Carlton Fulford, zastępca dowódcy sił USA w Europie, który odwiedził Nigr, oraz ambasador Barbro Owens-Kirkpatrick, doszli do tego samego wniosku: umowa na uran była nieprawdopodobna ze względu na francuski nadzór nad kopalniami w Nigrze. Jednak gdy administracja przedstawiła formalne argumenty za wojną, negatywne ustalenia Wilsona nie zmieniły narracji.

'Szesnaście słów' i stan Unii

Orędzie prezydenta Busha o stanie państwa z 28 stycznia 2003 roku stwierdziło tę kontrowersję. W poważnym tonie dotyczącym zagrożeń ze strony Iraku powiedział: "Rząd brytyjski dowiedział się, iż Saddam Husajn niedawno poszukiwał znacznych ilości uranu z Afryki."

To zdanie, składające się dokładnie z szesnastu słów, stało się jednym z najbardziej analizowanych wersów przemówienia. Biały Dom nie przedstawił żadnej przypisy ani wyjaśnienia w czasie rzeczywistym, ale krytycy natychmiast zauważyli, iż nie istnieją żadne publiczne dowody na to twierdzenie. Na kolejnych konferencjach prasowych prezydent Bush i jego współpracownicy bronili tego twierdzenia jako odzwierciedlenia wywiadu alianckiego. Rzecznicy Białego Domu podkreślali, iż opiera się ona na brytyjskich raportach i innych źródłach. Później okazało się, iż niektórzy pracownicy administracji mieli wówczas poważne zastrzeżenia. Według doniesień prasowych, dyrektor CIA Tenet i inni analitycy wyraźnie ostrzegali, iż dowody dotyczące Nigru są potwierdzone z jednego źródła i niepotwierdzone. Zastępca doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego Steve Hadley podczas letniej konferencji w 2003 roku ujawnił, iż autorzy przemówień Białego Domu faktycznie usunęli wcześniejszy projekt odniesienia do historii uranu z przemówienia Busha po sprzeciwie Teneta i ekspertów CIA. Jednak już w styczniu 2003 roku odniesienie pojawiło się ponownie w formie stenografii, cytując jedynie "rząd brytyjski". Doradczyni ds. bezpieczeństwa narodowego Condoleezza Rice później powiedziała, iż nie pamięta, by znała październikowe ostrzeżenia w momencie powstania orędzia o stanie państwa, twierdząc, iż "nie umieścilibyśmy ich w przemówieniu, gdybyśmy wiedzieli to, co wiemy teraz". Śledczy Kongresu badali także pochodzenie "szesnastu słów". Raport Komisji Wywiadu Senatu USA z lipca 2004 roku wykazał, iż podczas gdy brytyjski wywiad ocenił, iż Irak próbował negocjować w sprawie uranu z Nigru, CIA prywatnie informowała ustawodawców, iż twierdzenie to nie zostało zweryfikowane. Brytyjski przegląd, Raport Butlera z 2004 roku, ostatecznie stwierdził, iż istniały wiarygodne sygnały, sięgające wizyty Iraku w Nigrze w 1999 roku, iż mogły odbyć się dyskusje na temat uranu; niemniej jednak choćby raport Butlera przyznał, iż ogólne dowody były "niejednoznaczne". Jak publicznie przyznał dyrektor CIA Tenet 11 lipca 2003 roku: "Te 16 słów nigdy nie powinno było znaleźć się w tekście napisanym dla Prezydenta... To był błąd."

Następstwa roszczeń

Wraz z roszczeniem dotyczącym Nigru wśród innych zarzutów dotyczących broni masowego rażenia, Stany Zjednoczone, wraz z Wielką Brytanią i innymi sojusznikami, najechały Irak 20 marca 2003 roku. Deklarowanym celem było wyeliminowanie rzekomego arsenału nuklearnego, biologicznego i chemicznego Saddama.

W chaotycznych miesiącach, które nastąpiły, jednak nie znaleziono żadnych zapasów materiałów nuklearnych ani rzeczywistej broni masowego rażenia. Siły amerykańskie odkryły, iż Irak miał już duże zapieczętowane zapasy żółtego ciasta w swoim ekwipunku, ale pochodziły one z lat 80. i były objęte nadzorem MAEA. Dokumenty dotyczące Nigru nigdy nie zostały w żaden sposób potwierdzone. Międzynarodowi inspektorzy zwracali uwagę, iż choćby rzekoma umowa na 500 ton byłaby niemal niemożliwa do ukrycia, ponieważ stanowiła ona jedną szóstą całkowitej rocznej produkcji uranu w Nigrze. W połowie 2003 roku MAEA upubliczniła, iż dokumenty z Nigru były fałszerstwami. 7 marca 2003 roku ElBaradei powiedział Radzie Bezpieczeństwa ONZ, iż dokumenty przedstawione przez władze USA są "nieautentyczne", a zarzuty dotyczące umowy uranowej są bezpodstawne. Tydzień później sekretarz stanu Colin Powell, prezentując się przed ONZ, uniknął wzmianki o afrykańskich roszczeniach dotyczących uranu. W kwietniu 2003 roku wojska koalicyjne nie znalazły dowodów na to, iż Irak prowadził aktywne programy nuklearne lub broni masowego rażenia. Ogłoszone przez Irak projekty reaktorów jądrowych i wirówek zostały zdemontowane w latach 90. W lipcu 2003 roku Biały Dom przyznał, iż błędnie było uwzględnienie odniesienia do Nigru, a doradczyni ds. bezpieczeństwa narodowego Rice broniła Busha, twierdząc, iż prezydent nie wypowiedział świadomie fałszywych informacji. Wiceprezydent Cheney i inni przez cały czas podkreślali inne zagrożenia, takie jak broń biologiczna, ale wiarygodność sprawy broni masowego rażenia została poważnie nadszarpnięta.

Wojna warta 1,7 biliona dolarów

Bez względu na debaty o uzasadnieniu, wojna i okupacja Iraku wyniosły wysoką cenę. Dziesiątki tysięcy ludzi zginęły, a finansowe koszty były ogromne. Oficjalne dane USA mówią, iż około 4 500 amerykańskich żołnierzy zginęło w Iraku, a około 32 000 zostało rannych. Wielka Brytania straciła około 179 żołnierzy, a setki kolejnych żołnierzy z partnerów koalicyjnych zginęły. Ofiary cywilne w Iraku są trudniejsze do policzyć: projekt Iraq Body Count szacuje, iż co najmniej 150 000200 000 cywilów irackich zginęło w wyniku przemocy podczas wojny i okupacji. Badanie z 2013 roku przeprowadzone przez projekt Costs of War na Uniwersytecie Browna szacowało, iż liczba ofiar cywilnych, w tym bojowników, powstańców i sił bezpieczeństwa wynosiła około 176 000–89 000 dolarów. Koszty pieniężne sięgały bilionów dolarów. Bezpośrednie wydatki rządu USA na wojnę szacowane są na 1,7 biliona dolarów, a dodatkowo około 0,5 biliona dolarów na opiekę nad weteranami. Po uwzględnieniu przyszłych zobowiązań, takich jak świadczenia zdrowotne dożywotnie i niepełnosprawne, niektórzy analitycy szacują całkowity koszt na ponad 6 bilionów dolarów wartości bieżącej. Te ogromne sumy zostały pożyczone (co dodało obciążenia odsetkowe) i argumentowano, iż odciągają zasoby od innych potrzeb. Poza pieniędzmi i ofiarami śmiertelnymi, wojna w Iraku miała dalekosiężne konsekwencje. Przyczyniło się to do powszechnej niestabilności w regionie, kosztownej insurgencji i konfliktu sekciarskiego oraz długotrwałej obecności wojskowej USA na Bliskim Wschodzie. Być może najbardziej poruszające jest to, iż nie znaleziono żadnych programów broni jądrowej ani aktywnych broni masowego rażenia, które uzasadniałyby inwazję. Afera uranowa w Nigru ostatecznie ujawniła nie jedną porażkę, ale ich łańcuch. Wątpliwe dokumenty były dopuszczane do krążenia, ostrzeżenia ze strony profesjonalistów wywiadu były lekceważone, a niepewność stopniowo przekształcała się w polityczną pewność. W tym procesie zabezpieczenia mające oddzielić analizę od działań rzeczniczych okazały się kruche pod presją nadchodzącej wojny. Inwazja na Irak odbyła się na podstawie szerszej narracji o broni masowego rażenia, która nie przetrwała krytyki, co pozostawiło rządy do cichego wycofania swoich najbardziej dramatycznych twierdzeń po fakcie. Dwie dekady później lekcja ta jest trzeźwiąca. Inteligencja z natury jest niedoskonała; Polityka oparta na niej musi być więc ostrożna, przejrzysta i uczciwa co do swoich ograniczeń.



Przetlumaczono przez translator Google

zrodlo:https://stateofthenation.info/?

Idź do oryginalnego materiału