Nikt
się tym moim felietonem nie przejął. Zakwalifikowano go, wraz z autorem, do sfery
czystego fantazjowania. Mielec i krajówka? Wariat.
No
i po dwu miesiącach w Mielcu rozgorzała dyskusja o budowie drogi do Dębicy. Nie
do Rzeszowa, nie do Warszawy, ale do Dębicy. Czyli do autostrady. Koszt od
miliarda do 1,5 miliarda, zależnie od wersji. A wersji jest trzy. Przedstawił
je pan Marszałek Ortyl. A potem do przedstawiania dołączyli Prezydent, Starosta
i burmistrz Przecławia. No i żeby było śmieszniej, żadna z wersji nie uzyskuje
akceptacji społecznej.
Już
dawno nie widziałem takiego emocjonalnego zaangażowania się władz wszelakich w
jakiś projekt. Nie wiem dlaczego? Może dla odtrąbienia sukcesu? Jak do tej pory
najlepiej nam idzie w Mielcu działalność kulturalna (piszę to bez ironii) , a
inne tak jakby trochę utykają. No, takie zwykłe codzienne zarządzanie miastem i
powiatem, bez jakiś fajerwerków. Chyba iż nam szpital przeniosą do Rzeszowa –
ale wtedy szybkie połączenie, które proponowałem, tym bardziej by się przydało.
Jak
napisałem, nikt tych dróg w proponowanej wersji nie chce. To znaczy ci
mieszkający po wschodniej stronie Wisłoki chcą, by wybrać wersję biegnącą po
zachodniej stronie rzeki, a ci mieszkający po zachodniej stronie Wisłoki wolą,
by wybrano wersję biegnącą jej wschodnią stroną.
Ci
z zachodniej strony może by się zgodzili, ale jakby drogę poprowadzić wyłącznie
lasami, na co raczej nie zgodzą się Lasy Państwowe. Podobnie zresztą myślą ci
ze wschodniej strony Wisłoki. Ale Lasy Państwowe po wschodniej stronie też
pewnie się nie zgodzą. Takie tereny piękne, leśne,
wartościowe przyrodniczo, nie daj Bóg. Nasza
piękna Puszcza Sandomierska (żartuję, oczywiście, to tylko Mieleckie Lasy
Przemysłowe. Ale też piękne)
Nikt
jakoś w tej dyskusji nie bierze pod uwagę tego drobnego faktu, iż w pewnym
miejscy ta droga, obojętne w której wersji, przekroczy granicę powiatu
mieleckiego, a tam też żyją ludzie podobnie myślący i co byśmy nie uradzili w
naszym powiecie może być zakwestionowane w powiecie dębickim.
W
tej całej dyskusji jakoś umyka też refleksja zasadnicza: a po co nam ta droga
za półtora miliona, która tyle kontrowersji budzi?
Tak,
wiem, obecna droga do Dębicy jest bardzo zatłoczona i trzeba rozładować ruch
samochodów. Tyle tylko, iż w
pobliżu tej
drogi (także przy niej) mieszkają tysiące ludzi, którzy nią jadą do pracy w
Mielcu i przez cały czas będą nią jeździli, bo przy tej drodze mieszkają.
Powie
ktoś, iż będzie szybciej do autostrady. O ile? Może o 5 minut. 5 minut za
półtora miliona.
Dzisiaj
jechałem do Dębicy i liczyłem czas jazdy od ronda w Rzochowie do ronda w Pustyni.
21 minut. Jechałem o 8.30 a wracałem o 9.50. Spaliłem średnio 5,4 litra między
Mielcem i Dębicą, na tym kawałku byłoby pewnie jeszcze mniej. jeżeli będę jechał
szybszą drogą pięć minut krócej, spalę więcej.
Odnoszę
wrażenie, iż władza chce uszczęśliwić kogoś na siłę. Albo może nie tak. Chce
zrobić miły prezent mieszkańcom Mielca za półtora miliarda, który tak naprawdę
niewiele mielczanom da, ale za to będzie na koszt mieszkańców podmieleckich
wsi.
Ale
czy na ich koszt? Bo cały powiat żyje z Mielca, z jego fabryk, urzędów,
szpitala, to mógłby coś dać od siebie, no nie? Czyli pozwolić przeprowadzić
drogę obok wsi, w której się mieszka.
Ale
kto by z własnej woli na to pozwolił?
No
to zaproponuję inne rozwiązanie: poprowadźmy drogę tunelem. Wtedy nikt nie będzie
z drogą sąsiadował, nie trzeba będzie budować drogich mostów – dwóch – nad Wisłoką,
bo tunel będzie pod Wisłoką, czas jazdy skróci się do 10 minut, a na czas wojny
przybędzie nam miejsc schronienia, które warszawiacy mają w metrze, a my, nie
mając innych, schowamy się w tunelu.
Bo
Putin już podał termin wojny z Polską, a Mielec jest na liście celów ataku.
Więc
zamiast budować drogę, zróbmy tunel – schron.
Wtedy
wszyscy będą zaspokojeni. A w jakby co, będziemy w nim hodować pieczarki lub
mieć piwnicę do trzymania wina.