Tunelem do Dębicy

andrzejtalarek.blogspot.com 4 dni temu



W połowie marca napisałem felieton zatytułowany „Mielec na zawsze w czarnej d..ziurze komunikacyjnej? Czyli o Mielcu, mieście za lasem”.

W marcu dyskutowano w Mielcu o komunikacji kolejowej, o połączeniu Mielca z Kielcami. Ja zaś w felietonie pisałem o marnym stanie skomunikowania drogowego Mielca ze światem.

I zamiast marzyć o kolei, proponowałem doprowadzić do Mielca drogę krajową. Tę, która będzie budowana z Rzeszowa przez Kolbuszową do Warszawy. Bo wszystkie większe (i mniejsze) miasta Podkarpacia i ogólnie COP u mają takie drogi, prócz Mielca.

Pisałem w marcu: „Inne miasta COP – u, jak Stalowa Wola, Ostrowiec Świętokrzyski, Starachowice, miały więcej szczęścia. W nich krajówek nie zlikwidowano z końcem ubiegłego wieku. I dzisiaj pomiędzy S9 w Skarżysku Kamiennej a Starachowicami (a w przyszłości także Ostrowcem) budowana jest nowa krajówka nr 42 w formacie GP, czyli dwujezdniowej trasy szybkiego ruchu. Stalowa Wola jest świetnie skomunikowana, bo obok ma S19, wiec i Rzeszów i Warszawa są łatwo osiągalne, a teraz rozbudowuje się krajówka S74 do Kielc. Żyć nie umierać”.


Nikt się tym moim felietonem nie przejął. Zakwalifikowano go, wraz z autorem, do sfery czystego fantazjowania. Mielec i krajówka? Wariat.

No i po dwu miesiącach w Mielcu rozgorzała dyskusja o budowie drogi do Dębicy. Nie do Rzeszowa, nie do Warszawy, ale do Dębicy. Czyli do autostrady. Koszt od miliarda do 1,5 miliarda, zależnie od wersji. A wersji jest trzy. Przedstawił je pan Marszałek Ortyl. A potem do przedstawiania dołączyli Prezydent, Starosta i burmistrz Przecławia. No i żeby było śmieszniej, żadna z wersji nie uzyskuje akceptacji społecznej.

Już dawno nie widziałem takiego emocjonalnego zaangażowania się władz wszelakich w jakiś projekt. Nie wiem dlaczego? Może dla odtrąbienia sukcesu? Jak do tej pory najlepiej nam idzie w Mielcu działalność kulturalna (piszę to bez ironii) , a inne tak jakby trochę utykają. No, takie zwykłe codzienne zarządzanie miastem i powiatem, bez jakiś fajerwerków. Chyba iż nam szpital przeniosą do Rzeszowa – ale wtedy szybkie połączenie, które proponowałem, tym bardziej by się przydało.

Jak napisałem, nikt tych dróg w proponowanej wersji nie chce. To znaczy ci mieszkający po wschodniej stronie Wisłoki chcą, by wybrać wersję biegnącą po zachodniej stronie rzeki, a ci mieszkający po zachodniej stronie Wisłoki wolą, by wybrano wersję biegnącą jej wschodnią stroną.

Ci z zachodniej strony może by się zgodzili, ale jakby drogę poprowadzić wyłącznie lasami, na co raczej nie zgodzą się Lasy Państwowe. Podobnie zresztą myślą ci ze wschodniej strony Wisłoki. Ale Lasy Państwowe po wschodniej stronie też pewnie się nie zgodzą. Takie tereny piękne, leśne, wartościowe przyrodniczo, nie daj Bóg. Nasza piękna Puszcza Sandomierska (żartuję, oczywiście, to tylko Mieleckie Lasy Przemysłowe. Ale też piękne)

Nikt jakoś w tej dyskusji nie bierze pod uwagę tego drobnego faktu, iż w pewnym miejscy ta droga, obojętne w której wersji, przekroczy granicę powiatu mieleckiego, a tam też żyją ludzie podobnie myślący i co byśmy nie uradzili w naszym powiecie może być zakwestionowane w powiecie dębickim.

W tej całej dyskusji jakoś umyka też refleksja zasadnicza: a po co nam ta droga za półtora miliona, która tyle kontrowersji budzi?

Tak, wiem, obecna droga do Dębicy jest bardzo zatłoczona i trzeba rozładować ruch samochodów. Tyle tylko, iż w pobliżu tej drogi (także przy niej) mieszkają tysiące ludzi, którzy nią jadą do pracy w Mielcu i przez cały czas będą nią jeździli, bo przy tej drodze mieszkają.

Powie ktoś, iż będzie szybciej do autostrady. O ile? Może o 5 minut. 5 minut za półtora miliona.

Dzisiaj jechałem do Dębicy i liczyłem czas jazdy od ronda w Rzochowie do ronda w Pustyni. 21 minut. Jechałem o 8.30 a wracałem o 9.50. Spaliłem średnio 5,4 litra między Mielcem i Dębicą, na tym kawałku byłoby pewnie jeszcze mniej. jeżeli będę jechał szybszą drogą pięć minut krócej, spalę więcej.

Odnoszę wrażenie, iż władza chce uszczęśliwić kogoś na siłę. Albo może nie tak. Chce zrobić miły prezent mieszkańcom Mielca za półtora miliarda, który tak naprawdę niewiele mielczanom da, ale za to będzie na koszt mieszkańców podmieleckich wsi.

Ale czy na ich koszt? Bo cały powiat żyje z Mielca, z jego fabryk, urzędów, szpitala, to mógłby coś dać od siebie, no nie? Czyli pozwolić przeprowadzić drogę obok wsi, w której się mieszka.

Ale kto by z własnej woli na to pozwolił?

No to zaproponuję inne rozwiązanie: poprowadźmy drogę tunelem. Wtedy nikt nie będzie z drogą sąsiadował, nie trzeba będzie budować drogich mostów – dwóch – nad Wisłoką, bo tunel będzie pod Wisłoką, czas jazdy skróci się do 10 minut, a na czas wojny przybędzie nam miejsc schronienia, które warszawiacy mają w metrze, a my, nie mając innych, schowamy się w tunelu.

Bo Putin już podał termin wojny z Polską, a Mielec jest na liście celów ataku.

Więc zamiast budować drogę, zróbmy tunel – schron.

Wtedy wszyscy będą zaspokojeni. A w jakby co, będziemy w nim hodować pieczarki lub mieć piwnicę do trzymania wina.

Idź do oryginalnego materiału