Trzęsienie ziemi w Częstochowie. Prezydent i rada miasta zmieceni w referendum, próg padł, 97 proc. głosów za dymisją.

1 godzina temu

Polityczna twierdza, która wydawała się nie do zdobycia przez szesnaście lat, runęła w jedną noc. Mieszkańcy Częstochowy poszli w niedzielę do urn tak tłumnie, iż zaporowy próg frekwencyjny pękł z olbrzymim zapasem, a wynik głosowania okazał się druzgocącym nokautem dla dotychczasowego obozu władzy. Odsunięty włodarz, który od miesięcy nie mógł wejść do własnego gabinetu, definitywnie traci fotel. Zobacz, jak zadziałał efekt domina i kto teraz przejmie stery w mieście!

Fot. Warszawa w Pigułce

Nokaut przy urnach: zaporowe progi runęły, 97 proc. za natychmiastowym odwołaniem

Krajowe Biuro Wyborcze w poniedziałek nad ranem potwierdziło sensacyjne rezultaty niedzielnego głosowania: Częstochowa odwołała w referendum zarówno prezydenta miasta Krzysztofa Matyjaszczyka, jak i całą Radę Miasta. Wydarzenie to jest bezprecedensowym wstrząsem w polskim samorządzie, obalającym powszechne przekonanie, iż kodeksowy próg frekwencyjny 3/5 jest barierą niemożliwą do pokonania przez obywateli.

Mobilizacja mieszkańców okazała się potężna i przekroczyła najśmielsze oczekiwania organizatorów:

  • W referendum ws. odwołania prezydenta zagłosowały 51 863 osoby przy wymaganym progu ważności 46 625 głosów. Aż 97,0 proc. głosujących opowiedziało się za natychmiastowym pozbawieniem Krzysztofa Matyjaszczyka urzędu.
  • W referendum ws. odwołania Rady Miasta do urn poszły 51 844 osoby, z łatwością pokonując wyśrubowany próg 48 754 uprawnionych. Za rozwiązaniem organu uchwałodawczego opowiedziało się 96,2 proc. głosujących.

– W Częstochowie w pełni zadziałał „efekt Łukasza Gibały” – skomentował historyczny triumf pełnomocnik inicjatywy referendalnej Marcin Nocoń, nawiązując do głośnego, majowego referendum w Krakowie, w którym mieszkańcy w analogiczny sposób odwołali prezydenta Aleksandra Miszalskiego. Częstochowa stała się drugim wielkim miastem w 2026 roku, w którym obywatele zdołali zjednoczyć siły i rozliczyć władzę przed końcem kadencji.

Od oskarżeń CBA po kuriozalny zakaz wstępu. Dlaczego mieszkańcy powiedzieli „dość”?

Niedzielny werdykt był kulminacją wielomiesięcznego kryzysu, który całkowicie sparaliżował wizerunkowo częstochowski ratusz. Krzysztof Matyjaszczyk rządził miastem nieprzerwanie od 16 lat (wygrywał wybory w 2010, 2014, 2018 i 2024 roku). Czarne chmury zawisły nad nim 25 lutego 2026 roku, kiedy został spektakularnie zatrzymany przez funkcjonariuszy Centralnego Biura Antykorupcyjnego.

Śląski wydział Prokuratury Krajowej postawił samorządowcowi zarzuty korupcyjne – w tym przyjęcia co najmniej 40 tys. zł w zamian za korzystne dla jednego z biznesmenów zmiany w budżecie miasta oraz przyjęcie od wielu innych osób łapówek o łącznej wartości nie mniejszej niż 129 tys. zł. W całym wielowątkowym śledztwie zarzuty usłyszało ponad 20 osób, w tym przedsiębiorcy, radni koalicji rządzącej oraz były wicemarszałek województwa śląskiego Bartłomiej S. (aresztowany jeszcze jesienią 2024 r.).

Wobec Matyjaszczyka prokurator zastosował bezprecedensowe środki zapobiegawcze: zakaz sprawowania funkcji, zakaz kontaktowania się z pracownikami oraz bezwzględny zakaz wchodzenia do budynku Urzędu Miasta. Od ośmiu miesięcy miastem formalnie zarządzał jego pierwszy zastępca Zdzisław Wolski, a sam Matyjaszczyk – choć konsekwentnie twierdził, iż padł ofiarą pomówień i został zawieszony w Nowej Lewicy – od czerwca nie zabierał głosu publicznie. Oliwy do ognia dolały oskarżenia o nepotyzm (ujawniono, iż partnerka włodarza stanęła na czele nowo utworzonego Biura Ładu Korporacyjnego), narastające zadłużenie miasta oraz wieloletnie fiasko budowy nowoczesnego stadionu dla piłkarskiego Rakowa Częstochowa.

Chichot historii i apel do premiera: „Żadnych ludzi z układu”

Niedzielne rozstrzygnięcie ma niezwykły wymiar symboliczny. Krzysztof Matyjaszczyk sięgnął po prezydenturę w 2010 roku dokładnie w ten sam sposób – w przedterminowych wyborach po tym, jak zniecierpliwieni częstochowianie odwołali w referendum prawicowego prezydenta Tadeusza Wronę. Po szesnastu latach koło historii zatoczyło pełen obrót.

Sukces referendum to zasługa komitetu obywatelskiego złożonego z aktywistów miejskich i niedawnych kandydatów samorządowych Trzeciej Drogi, na czele z posłem Piotrem Strachem. Inicjatywę otwarcie poparły również Prawo i Sprawiedliwość (z osobistym apelem Jarosława Kaczyńskiego) oraz inne środowiska prawicowe.

Zgodnie z przepisami prawa, od poniedziałku mandat prezydenta oraz radnych wygasł. Do czasu rozpisania i przeprowadzenia przedterminowych wyborów Częstochową zarządzać będzie komisarz wyznaczony bezpośrednio przez premiera. Inicjatorzy odwołania władz podjęli już zdecydowane kroki formalne.

– Jeszcze przed głosowaniem skierowaliśmy oficjalny list do Donalda Tuska z kategorycznym apelem, by komisarzem nie została żadna osoba związana z dotychczasowym układem władzy. Lokalna koalicja Lewicy i Koalicji Obywatelskiej do samego końca legitymizowała Krzysztofa Matyjaszczyka, udzielając mu wotum zaufania mimo ciążących na nim prokuratorskich zarzutów korupcyjnych – poinformował Marcin Nocoń.

Podsumowanie wyników referendum w Częstochowie

Zobacz zestawienie kluczowych faktów dotyczących politycznego przełomu w Częstochowie:

  • Druzgocące odwołanie prezydenta – 51 863 głosy (próg: 46 625), aż 97% głosujących za usunięciem Krzysztofa Matyjaszczyka.
  • Rozwiązanie Rady Miasta – 51 844 głosy (próg: 48 754), 96,2% za rozwiązaniem samorządu.
  • Osiem miesięcy paraliżu – prezydent od lutego miał prokuratorski zakaz wstępu do magistratu w związku z aferą CBA.
  • „Efekt Gibały” – po wiosennym odwołaniu Aleksandra Miszalskiego w Krakowie, Częstochowa jest kolejnym miastem przełamującym próg 3/5.
  • Koniec 16-letnich rządów – Matyjaszczyk traci władzę w takim samym trybie referendalnym, w jakim zdobył ją w 2010 roku.
  • Rządowy komisarz – premier Donald Tusk wyznaczy osobę pełniącą funkcję prezydenta do czasu przedterminowych wyborów.

Źródło: PAP

Idź do oryginalnego materiału