Trzeba ustanowić minimalną odległość wiatraków od kościołów i kapliczek

14 godzin temu
Zdjęcie: Europa będzie musiała rywalizować z innymi importerami LNG - zwłaszcza Azją. Fot. Depositphotos


Trwa niekończąca się opowieść o ustawie wiatrakowej (obecnie w konsultacjach) i wielka próba przesunięcia minimalnej odległości od zabudowań z 700m na 500m. Zgłaszane są kolejne zastrzeżenia i nowe restrykcje w twórczy sposób ograniczające pole dla wiatraka. Odległość od pasa drogi oraz 1,5 km od zabytków to właśnie ostatnie nowinki w propozycjach poprawek do ustawy.

Poprzez kolejne ograniczenia, wiatraki są odsuwane coraz dalej, mimo, iż mają być bliżej. Dość radykalnie maleje obszar pod inwestycje. Wydaje się, iż to nie koniec, bo możliwe są dalsze zgłoszenia – np. ograniczenia w odległości od miejsc praktyk religijnych (w tym kapliczki i krzyże przydrożne), szkoły i punkty edukacyjne, muzea i izby pamięci, trasy spacerowe i rowerowe, baseny i inne instalacje sportowo-rekreacyjne, instalacje wojskowe w tym także zabytkowe bunkry i umocnienia, miejsca połowu ryb lub obszary polowań kół łowieckich, a także obszary o udokumentowanej wartości krajobrazowej i przyrodniczej.

Konsultacje będą więc przedłużane, a każda z gmin wrogo nastawiona do wiatraków będzie już planować basen i muzeum lokalnej flory i fauny. Realistycznie i praktycznie, wszystko skończy się ok. 1 czerwca (termin II tury wyborów prezydenckich) a następnie ustawa zostanie uchwalona w obecnej postaci.

Pieniądze dla energetyki jądrowej – czy wiemy już ile kosztuje elektrownia?

Zgodnie z planem jedną z pierwszych decyzji KPRM było zatwierdzenie dofinansowania projektu budowy elektrowni jądrowej kwotą ok. 60 mld PLN (przekazanie obligacji). Jednocześnie przedstawiono model finansowania budowy, w którym 30% mają stanowić środki własne, a 70% kredyt. Dzięki temu możemy dokonać pierwszych kalkulacji, ile będzie kosztować reaktor – obliczenia kiedyś na poziomie gimnazjum w tej chwili liceum, ale może choćby jest to zadanie na poziomie maturalnym.

Jeśli 60 mld to 30% to całość budowy kosztować będzie 200 mld PLN (w przybliżeniu 50 mld $). W takim razie, jeżeli wybudujemy 3 reaktory (każdy moc netto ok. 1150 MW) to koszt na reaktor wyniesie 16,7 mld $ (na kW mocy zainstalowanej ok 14500 $/kW), jeżeli wyszłoby tylko dwa to już 25 mld $ (21700 $/kW), jeżeli tylko jeden to całe 50 mld (i już 43,5 tys $/kW), nie mówiąc już, iż jak się nic nie zbuduje to koszt na kW będzie wynosił plus nieskończoność. Jakby nie było - zupełnie się to nie klei.

Ale trzeba to czytać inaczej. Środki na budowę mogą być przekazane dopiero po notyfikacji Unii Europejskiej – a ta wiadomo, iż coś obetnie. Może więc wnioskujemy 60 a tak naprawdę chcemy 3 razy mniej – jakby więc budowa miała kosztować (w całości) tylko te 17 mld $ całkowicie (na 3) to już wychodzą jakoś bardziej racjonalne wartości.

USA zabierają Grenlandię, a Polska …. Madagaskar?

Dynamiczne zapowiedzi Prezydenta elekta USA (D. Trump) rozpaliły światową politykę i zachęciły wszystkich do szukania pewnych punktów na mapie. Dzięki temu – wszyscy w USA już wiedza, gdzie jest Grenlandia. W nowych realiach podziałów geograficznych Polska też powinna gwałtownie powrócić do koncepcji kolonialnych i z powrotem popatrzeć na…Madagaskar. Dla przypomnienia – polskie roszczenia wydają się choćby lepiej udokumentowane i były na serio traktowanie w międzywojniu, a potem też wykorzystane w 1968 roku. Awanturnik, żołnierz i podróżnik, Maurycy August Beniowski, który legitymował się pochodzeniem polsko-słowacko-węgierskim, po dostaniu się do rosyjskiej niewoli w czasie konfederacji barskiej, został zesłany na Syberię i trafił aż na Kamczatkę, z której brawurowo uciekł przemierzając pół świata.

Potem kilka razy zawitał na Madagaskar częściowo akceptowany przez Francuzów, którzy realizowali swoje plany kolonizacji, ale następnie założył niezależną osadę i awanturniczo planował choćby tworzenie niezależnego państwa, co skończyło się potyczką z oddziałem wojsk francuskich i romantyczną śmiercią bohatera w 1786 roku. Dzięki tym polskim śladom na afrykańskiej wyspie (oraz z uwagi na poemat Słowackiego) – Polska może planować wielka zmianę geograficzną i idąc śladami Donalda Trumpa – organizację Polski Południowej (na Madagaskarze).

Jednak patrząc realistycznie, nie sposób zauważyć, iż Madagaskar jest czwartą co do wielkości wyspą na świecie (prawie 2 x powierzchniowo większy od Polski), i żyje tam choćby do 30 milionów mieszkańców, raczej niezbyt przychylnie patrzących na roszczenia po Beniowskim, a armia jest może mała (ok. 15 tys. żołnierzy) ale pewnie dostosowana do lokalnych warunków. Może więc spróbować energetycznie? Madagaskar ma wielkie problemy – tylko ok. 25 – 30 % ludności ma pełny dostęp do elektryfikacji, a elektrownie (hydro, minimalnie węgiel, i trochę agregatów diesla oraz biopaliwo – czyli palenie drewnem, a teraz pierwsze OZE) to zaledwie 1 GW. Może więc na początek … wybudować im elektrownię atomową? A potem promować poemat Słowackiego w lokalnym języku malgaskim? Tylko trzeba uważać na Węgry i Słowację, bo mogą też zgłosić swoje roszczenia.

Idź do oryginalnego materiału