Trump ogłosił skład Rady Pokoju. Kto będzie zarządzał Strefą Gazy? Nazwiska wywołały oburzenie

13 godzin temu
Donald Trump ogłosił skład Rady Pokoju oraz Zarządu Gazy. Próżno szukać w niej Palestyńczyków, jest natomiast wielu rzeczników interesów Izraela. "To nie jest Rada Pokoju - to kolonialna rada okupacyjna" - głosi jedna z opinii na temat członków ciała, które ma odpowiadać za odbudowę Strefy Gazy.
Donald Trump na czele rady, Nikołaj Mładenow łącznikiem
Amerykański sekretarz stanu Marco Rubio, były premier Wielkiej Brytanii Tony Blair i specjalny wysłannik prezydenta Trumpa Steve Witkoff wejdą w skład Rady Pokoju do spraw Strefy Gazy. Jej zadaniem będzie nadzorowanie tymczasowego "palestyńskiego rządu technicznego", który powołano w Gazie. Członków Rady Pokoju, której przewodniczącym będzie Donald Trump, podał Biały Dom. Jej skład uzupełnią zięć prezydenta USA Jared Kushner, amerykański miliarder i biznesmen Marc Rowan, prezes Banku Światowego Ajay Banga i doradca Trumpa Robert Gabriel. Z kolei bułgarski dyplomata, były szef MSZ Bułgarii Nikołaj Mładenow będzie pełnił funkcję wysokiego przedstawiciela ds. Strefy Gazy. W ramach tej funkcji ma stać się łącznikiem między Radą Pokoju a tymczasowymi władzami. Jak czytamy w komunikacie Białego Domu, "będzie wspierał Radę w nadzorowaniu wszystkich aspektów zarządzania". Mładenow w latach 2015-2020 pełnił w ONZ funkcję specjalnego koordynatora rozmów pokojowych na Bliskim Wschodzie. Przewodził też wysiłkom Kwartetu ds. Bliskiego Wschodu. W ostatnich dniach spotkał się z władzami Izraela i Autonomii Palestyńskiej.

REKLAMA





Członkom rady ma doradzać Josh Gruenbaum z General Services Administration, agencji rządowej, która administruje m.in. budynkami, transportem i biurami. Jak mówił Gruenbaum w rozmowie z Jewish Insider, w swojej pracy dba o to, by intratnych zleceń nie dostawali ci kontrahenci, których podejrzewa o antysemityzm. Drugi konsultant to Aryeh Lightstone, rabin, doradca ambasadora USA w Izraelu i dyrektor Instytutu Pokojowego Porozumień Abrahamowych (założonego przez Jareda Kushnera, w tej chwili przejętego przez ultrakonserwatywny think tank Heritage Foundation). Ponadto generał Jasper Jeffers został mianowany dowódcą Międzynarodowych Sił Stabilizacyjnych. Ma kierować operacjami bezpieczeństwa, wspierać demilitaryzację i umożliwiać bezpieczne dostawy pomocy humanitarnej i materiałów do odbudowy.


Zobacz wideo Larry Ellison. Wybraliśmy postać roku



Kontrowersyjni członkowie Rady Pokoju
Część nazwisk wzbudza kontrowersje. Tony Blair, choć tak jak Mładenow brał udział w pracach Kwarteru, był tym premierem Wielkiej Brytanii, który wysłał żołnierzy do Iraku. Jest też bardzo blisko związany z Larrym Ellisonem i lobbuje na rzecz jego firmy Oracle. Ellison przekazał ponad 15 mln dolarów izraelskiej armii, finansował też wykopaliska we Wschodniej Jerozolimie, które krytykowali Palestyńczycy i izraelscy aktywiści na rzecz pokoju. Biznesmen ma też bliskie relacje z Benjaminem Netanjahu - premier Izraela wraz z rodziną wypoczywał na hawajskiej wyspie Ellisona. Z kolei Mark Rowan, który hojnie finansował kampanię Trumpa i był rozważany na stanowisko sekretarza skarbu, protestował przeciwko organizacji festiwalu kultury palestyńskiej na Uniwersytecie Pensylwanii.
"Kolonialna rada okupacyjna"
"Zero Palestyńczyków, Arabów czy Muzułmanów. Tylko jeden nie-Amerykanin: Tony Blair. Co za żart" - napisał dziennikarz Mehdi Hasan. Hasan opublikował też artykuł, w którym przekonuje, iż Blair powinien stanąć przed sądem za zbrodnie wojenne, a powierzenie mu kierowania procesem pokojowym to jak "powołanie podpalacza na szefa straży pożarnej". "To nie jest Rada Pokoju - to kolonialna rada okupacyjna" - ocenił Tayab Ali, adwokat i szef organizacji International Centre of Justice for Palestinians. Magazyn +972, prowadzony przez palestyńsko-izraelską redakcję przypomniał z kolei swój artykuł na temat Mładenowa, w którym ocenia, iż ten postrzega pokój jako "łagodzenie apartheidu". "Działając na rzecz interesów Izraela i ignorując asymetrię władzy, Nikołaj Mładenow przyczynił się do normalizacji opresyjnego reżimu rządzącego Palestyńczykami" - czytamy.
Szef egipskiego wywiadu i biznesmen od nacisków
Struktura ciał powołanych przez Donalda Trumpa jest chaotyczna. Oprócz zarządu Rady Pokoju powołano także "Zarząd Gazy", w którego skład weszli Witkoff, Kushner, Blair, Rowan i Mladenow, ale także szef MSZ Turcji Hakan Fidan, katarski dyplomata Ali Al-Thawadi, szef egipskiego wywiadu generał Hassan Rashad, ministerka współpracy międzynarodowej Zjednoczonych Emiratów Arabskich Reem Al Hashimy, specjalna wysłanniczka ONZ ds. pomocy humanitarnej i odbudowy Strefy Gazy Sigrid Kaag oraz izraelski potentat w branży nieruchomości Yakir Gabay, który był członkiem niejawnej grupy wpływowych biznesmenów, mającej "zmieniać narrację" amerykańskiej opinii publicznej nt. Izraela. Grupa odbywała briefingi z członkami izraelskiego rządu i gabinetem wojennym. Jak ujawnił "The Washington Post" biznesmeni próbowali wpływać na władze Uniwersytetu Columbia, by pozwoliły na wpuszczenie policji na kampus uczelni, gdzie odbywały się propalestyńskie protesty.



W sobotę, już po ogłoszeniu Białego Domu, Turcja i Egipt poinformowały, iż ich prezydenci zostali zaproszeni do przez Donalda Trumpa do członkostwa w Radzie Pokoju.
Palestyński ekspert na czele rządu technicznego
W swoim komunikacie Biały Dom poinformował też, kto będzie stał na czele palestyńskiego rządu technicznego (National Committee for the Administration of Gaza) - dr Ali Sha'ath. To 68-letni Palestyńczyk pochodzący ze Strefy Gazy, inżynier specjalizujący się w planowaniu infrastruktury i rozwoju miast. Piastował szereg wysokich stanowisk w Autonomii Palestyńskiej, m.in. w ministerstwie transportu oraz ministerstwie planowania i współpracy międzynarodowej, która tworzyło strategiczne plany rozwoju państwa palestyńskiego. Szefował m.in. Palestyńskiej Radzie Mieszkaniowej i Zarządowi Portów, doradzał Palestyńskiej Radzie Gospodarcze ds. Rozwoju i Odbudowy oraz ministerstwu mieszkalnictwa i robót publicznych. Administracja Trumpa podkreśla, iż jest on "powszechnie szanowany za swoje pragmatyczne, technokratyczne przywództwo i zrozumienie realiów instytucjonalnych Strefy Gazy". Sha'ath ma nadzorować przywracanie podstawowych usług publicznych, odbudowę instytucji cywilnych i stabilizację życia codziennego w Strefie Gazy, jednocześnie kładąc podwaliny pod długoterminowe, samodzielne rządy. Saudyjska gazeta "Asharq Al-Awsat" podaje, iż dr Sha'ath jest "uważany za eksperta technicznego, a nie działacza politycznego".






Codziennie w Strefie Gazy ginie jedno dziecko
Liczba bombardowań i ostrzałów od października - czyli od kiedy obowiązuje zawieszenia broni - się zmniejszyła, ale ataki nie ustały. Według UNICEF, agencji ONZ zajmującej się bezpieczeństwem najmłodszych, to, co świat nazywa teraz "spokojem" w Strefie Gazy, wszędzie indziej byłoby uznane za kryzys. Zawieszenie broni - mówił we wtorek James Elder, rzecznik organizacji - przyniosło niezamierzony skutek: palestyńskie dzieci mieszkające w regionie zniknęły z pola widzenia. Życie i zdrowie w tym miejscu jest wciąż zagrożone - co najmniej setka dzieci zginęła, a kilkaset zostało rannych w ciągu ostatnich trzech miesięcy. Sytuacja humanitarna w enklawie pozostaje katastrofalna. "Każdego dnia ginie średnio jedno dziecko" - mówi rzecznik UNICEF James Elder i zwraca uwagę, iż w statystykach nie ujęto wszystkich incydentów, a jedynie te potwierdzone. Dodaje, iż skala może być znacznie większa.
Tragiczna zima w Gazie
Surowe, zimowe warunki w Strefie Gazy dotknęły co najmniej sto tysięcy rodzin zamieszkałych w prowizorycznych namiotach. Wiele z nich zostało zerwanych przez wiatr lub całkowicie się zawaliło. Jeszcze w grudniu z wychłodzenia zmarło co najmniej pięcioro dzieci, a jedno utonęło podczas gwałtownej powodzi. UNICEF wraz z partnerami prowadzi nadzwyczajną pomoc zimową, dostarczając plandeki, koce i artykuły higieniczne, instalując tymczasowe rurociągi oraz zapewniając dostęp do latryn. Organizacja pracuje również nad udrażnianiem kanalizacji i ochroną namiotów przed zalaniem. Jednocześnie apeluje o umożliwienie masowego wjazdu chemikaliów do uzdatniania wody, części zamiennych oraz o stałe dostawy paliwa, niezbędne do zapobiegania powodziom i zagrożeniom sanitarnym.



Nikła poprawa warunków i zakaz wjazdu dla lekarzy
Agencje ONZ przyznają, iż zawieszenie broni między Izraelem a Hamasem przyniosło ograniczoną poprawę w dostępie do żywności i podstawowych artykułów, oddalając widmo głodu w części regionów. Ostrzegają jednak, iż są to postępy niezwykle kruche - bez stałego wsparcia humanitarnego i odbudowy podstawowych usług mogą one gwałtownie zostać zaprzepaszczone, zwłaszcza jeżeli walki zostaną wznowione. Tymczasem z początkiem roku Izrael zakazał wstępu do Gazy 37 organizacjom, między innymi Lekarzom Bez Granic.
Izrael burzy Strefę Gazy
Mimo podpisanego rozejmu Izrael masowo wyburza budynki. Dziennikarze "New York Timesa" przeanalizowali zdjęcia satelitarne, z których wynika, iż z ziemią zrównano ponad dwa i pół tysiąca obiektów. Tel Awiw tłumaczy, iż jego działania mają na celu rozbrajanie Hamasu i niszczenie sieci tuneli. Artykuł "NYT" skomentował minister obrony Izraela. "Kiedy razem z premierem mówiliśmy 'aż do ostatniego tunelu' - dokładnie to mieliśmy na myśli - zniszczyć i zburzyć morderczą podziemną infrastrukturę terrorystyczną, którą Hamas zbudował pod domami mieszkańców Gazy, i wszystkie budynki nad nimi, w celu usunąć zagrożenie dla mieszkańców pustyni Negew [arab. An-Nukab] i państwa Izrael. Tak robiliśmy i będziemy robić"- napisał Israel Katz. Lokalne media podają, iż Siły Obronne Izraela planują w marcu wznowić operację wojskową w Strefie Gazy.
Czytaj też: Hamas zapowiada oddanie władzy. Nieoficjalnie: Izrael planuje nową ofensywę w Strefie Gazy
Źródła: IAR, UN News, BBC, "Asharq Al-Awsat", whitehouse.gov, +972 Magazine, Jewish Insider
Idź do oryginalnego materiału