Do końca 2030 roku wszyscy odbiorcy energii elektrycznej w Polsce muszą mieć liczniki zdalnego odczytu. Za odmowę wpuszczenia montera może grozić wyłączenie energii i wysoki mandat. Niektórzy operatorzy są blisko finału, inni dopiero przyspieszają. Sprawdziliśmy, jak wygląda postęp wymiany i czego mogą spodziewać się użytkownicy prądu.

Fot. Shutterstock
W ciągu najbliższych kilku lat do drzwi milionów Polaków zapuka monter z nowym licznikiem energii elektrycznej. To nie żadna opcja do wyboru – wymiana tradycyjnych urządzeń pomiarowych na liczniki zdalnego odczytu (LZO) to ustawowy obowiązek, który musi być zrealizowany do 4 lipca 2031 roku. Polskie prawo nakłada na operatorów systemów dystrybucyjnych (OSD) konkretne cele – do końca 2028 roku 80% odbiorców ma mieć inteligentne liczniki, a do połowy 2031 roku wszyscy bez wyjątku.
Jak przekazuje PGE Dystrybucja, w tej chwili 47,5% jej klientów ma już nowoczesne urządzenie. To około 2,78 mln odbiorców. Do końca ubiegłego roku spółka planowała wyposażyć w liczniki zdalnego odczytu ponad 3,57 mln użytkowników, co da jej 60,5% pokrycia. Cel na koniec 2030 roku? 6 mln klientów z nowoczesnymi licznikami.
Energa Operator odrywa się od konkurencji
Jeśli chodzi o postęp wdrożenia inteligentnych liczników, Energa Operator zostawia konkurencję daleko w tyle. Na koniec 2025 roku aż 93% jej klientów miało już zainstalowane liczniki zdalnego odczytu – to ponad 2,73 mln odbiorców. Spółka planuje zakończyć proces wymiany jeszcze szybciej niż wymaga tego prawo. Według deklaracji operatora do końca 2026 roku wszyscy jego klienci będą mieli LZO. To oznacza, iż mieszkańcy północno-wschodniej Polski jako pierwsi w kraju będą w pełni objęci nowoczesnym systemem pomiarowym.
W 2026 roku Energa Operator planuje zamontować ponad 700 tys. nowych liczników. Urządzenia dostarczą dwie firmy: Apator (60% zamówienia) oraz Sagemcom Poland (40%). Pierwsze dostawy ruszyły w styczniu 2026 roku.
Tauron i PGE w połowie drogi, Enea nadrabia zaległości
Tauron Dystrybucja ma na koncie 43% odbiorców z licznikami zdalnego odczytu, co przekłada się na 2,5 mln klientów. W samym 2025 roku spółka wymieniła ponad 1 mln urządzeń, a w 2026 roku planuje tempo utrzymać na podobnym poziomie – instalacja około 1 mln liczników. To pozwoli operatorowi przekroczyć próg 57% nasycenia na koniec roku.
W przypadku Stoen Operator, który dostarcza energię na terenie Warszawy, planowany wskaźnik na koniec 2026 roku to 62% (około 720 tys. odbiorców). W 2025 roku spółka zamontowała 206 tys. liczników, korzystając głównie z urządzeń produkcji Kaifa Technology Netherlands (63%) oraz konsorcjum Esmetric Group i Elgama Elektronika (37%).
Enea Operator wyraźnie odstaje od pozostałych graczy. Na koniec 2025 roku miała zainstalowanych nieco ponad 487 tys. liczników zdalnego odczytu, co stanowi zaledwie 17% jej klientów. W gospodarstwach domowych wskaźnik wynosił około 16%. Spółka nie osiągnęła wymaganego przez prawo progu 35% na koniec 2025 roku. Jednak Enea Operator zapewnia, iż realizuje plany wymiany – zamierza wypełnić cel ustawowy wynoszący 65% do końca 2027 roku. W tym celu spółka podpisała kontrakty na zakup aż 3 mln inteligentnych liczników, które będą montowane w latach 2025-2030.
Skąd się wziął obowiązek wymiany liczników?
Wszystko zaczęło się od nowelizacji ustawy Prawo energetyczne, która weszła w życie w 2021 roku. Artykuł 11t tej ustawy wprowadza harmonogram instalacji liczników zdalnego odczytu, wskazując konkretne kamienie milowe: minimum 15% odbiorców do końca 2023 roku, 35% do końca 2025 roku, 65% do końca 2027 roku i 80% do końca 2028 roku. Ostateczny termin to 4 lipca 2031 roku – wtedy wszyscy odbiorcy końcowych w Polsce muszą mieć inteligentne liczniki.
Szczegółowe wymagania dla liczników zdalnego odczytu określa rozporządzenie Ministra Klimatu i Środowiska z 22 marca 2022 roku w sprawie systemu pomiarowego. Polska realizuje w ten sposób unijną dyrektywę 2019/944, która zakłada cyfryzację systemu elektroenergetycznego w całej Europie.
Czy trzeba wpuścić montera do domu?
To pytanie budzi najwięcej emocji. Odpowiedź brzmi: to zależy, gdzie znajduje się twój licznik. W starszych budynkach, wzniesionych przed kilkudziesięcioma laty, liczniki często znajdują się wewnątrz mieszkań – w przedpokojach, korytarzach lub pomieszczeniach gospodarczych. W takich przypadkach obecność domownika jest konieczna. Monter nie może przeprowadzić wymiany bez dostępu do wnętrza lokalu.
W nowszych budynkach sytuacja wygląda inaczej. Liczniki są zamontowane na klatkach schodowych, w pomieszczeniach technicznych wspólnych lub w skrzynkach zewnętrznych przy ogrodzeniu. W takich przypadkach wymiana może odbyć się bez wiedzy i obecności mieszkańca. Operator poinformuje o wykonanej pracy, zostawiając protokół wymiany w skrzynce pocztowej.
Operatorzy systemów dystrybucyjnych z wyprzedzeniem informują o planowanej wymianie – przez plakaty w budynkach, wiadomości SMS lub pisma. Standardowa wymiana licznika trwa od 20 do 40 minut i wymaga wyłączenia napięcia w obiekcie. Monter demontuje stare urządzenie, odnotowuje jego stan końcowy, instaluje nowy licznik, zakłada plomby i sporządza dokumentację.
Co grozi za odmowę wpuszczenia montera?
Licznik energii elektrycznej nie jest własnością odbiorcy, tylko operatora systemu dystrybucyjnego. To oznacza, iż operator ma ustawowe prawo wstępu na teren nieruchomości w celu wymiany urządzenia pomiarowego. Uporczywa odmowa wpuszczenia montera może przynieść poważne konsekwencje.
Pierwsza możliwość to wstrzymanie dostaw energii. Operator może uznać, iż uniemożliwianie kontroli i konserwacji sieci stanowi naruszenie warunków umowy o dostarczanie energii. Przywrócenie zasilania wiąże się wtedy z dodatkowymi kosztami i koniecznością zapewnienia dostępu do licznika.
Druga konsekwencja to wyższe opłaty za odczyt. Gdy większość odbiorców w danym rejonie będzie miała liczniki zdalnego odczytu, operator może nałożyć na osoby z tradycyjnymi licznikami dodatkową stawkę związaną z koniecznością odczytu przez inkasenta. Stawka ta może być na tyle dotkliwa, iż odmowa instalacji licznika zdalnego odczytu stanie się po prostu nieopłacalna.
Trzeci scenariusz dotyczy sytuacji, w której operator uzna, iż odmowa dostępu do licznika może mieć związek z kradzieżą prądu – na przykład poprzez mostkowanie instalacji. Sprawa może wtedy skończyć się mandatem w wysokości kilku tysięcy złotych, a w skrajnych przypadkach trafia do sądu. Sąd może nakazać udostępnienie lokalu, a koszty postępowania i egzekucji komorniczej ponosi właściciel.
Co dają nowe liczniki?
Liczniki zdalnego odczytu to urządzenia elektroniczne, które automatycznie przesyłają dane o zużyciu energii do operatora. Dane są rejestrowane zwykle w 15-minutowych interwałach i wysyłane przez sieć GSM lub technologię PLC (Power Line Communication – przesyłanie danych przez linie energetyczne).
Dla odbiorców najważniejszą korzyścią są rozliczenia za rzeczywiste zużycie energii, bez prognoz i szacunków. To koniec sytuacji, w której po pół roku przychodzi wyrównanie na kilkaset złotych. Dodatkowo użytkownicy zyskują dostęp do szczegółowych danych o swoim zużyciu – można sprawdzić, ile prądu zużywa się o konkretnych godzinach, co pozwala lepiej zarządzać kosztami.
Liczniki umożliwiają też korzystanie z taryf dynamicznych, w których cena prądu zmienia się w zależności od sytuacji na rynku. W godzinach niskiego zapotrzebowania energia jest tańsza, w szczycie – droższa. Dla świadomych użytkowników to szansa na oszczędności, np. poprzez włączanie pralki czy ładowanie samochodu elektrycznego w najtańszych godzinach.
Operatorzy zyskują natomiast możliwość szybszego wykrywania awarii, zdalnej zmiany taryfy czy przywracania zasilania po opłaceniu zaległości – wszystko bez konieczności wysyłania ekipy w teren. To przekłada się na niższe koszty operacyjne, które długoterminowo powinny wpłynąć na stabilizację cen usług dystrybucyjnych.
Jak rozpoznać prawdziwego montera?
W dobie oszustw „na wnuczka” czy „na policjanta” niektórzy odbiorcy obawiają się wpuszczać do domu nieznane osoby. Jak więc odróżnić prawdziwego montera od oszusta?
Wymiana licznika w ramach harmonogramu jest całkowicie darmowa. Prawdziwy monter od operatora (PGE, Tauron, Energa, Enea, Stoen) nigdy nie zażąda ani grosza. Nie ma żadnych „opłat manipulacyjnych”, „kosztów aktywacji” czy „kaucji za urządzenie”. jeżeli ktoś żąda pieniędzy za wymianę licznika – to oszust.
Każdy monter musi posiadać identyfikator ze zdjęciem, imieniem, nazwiskiem i numerem upoważnienia. Przed wpuszczeniem go do domu warto sprawdzić ten dokument. Użytkownik ma prawo zadzwonić na infolinię swojego dostawcy prądu i potwierdzić, czy taki pracownik został faktycznie skierowany w dany rejon.
Co warto wiedzieć przed wymianą?
Przed wizytą montera warto zrobić zdjęcie starego licznika z widocznym ostatnim odczytem. To zabezpieczenie na wypadek pomyłki w systemie rozliczeniowym. Zdarzają się sytuacje, w których po wymianie przychodzą faktury wyrównawcze na kilka tysięcy złotych z powodu błędnie wprowadzonych danych.
Jeśli licznik znajduje się w mieszkaniu, trzeba zapewnić dostęp do niego – usunąć meble, kartony czy inne przedmioty, które mogą utrudniać pracę. Wymiana wymaga wyłączenia prądu, dlatego warto wcześniej wyłączyć wszystkie wrażliwe urządzenia elektroniczne.
Po zakończeniu montażu monter pozostawia protokół wymiany, na którym widnieje stan początkowy nowego licznika oraz dane starego urządzenia. Ten dokument warto zachować – może się przydać w razie jakichkolwiek wątpliwości przy kolejnych rozliczeniach.
Liczniki zdalnego odczytu to przyszłość polskiej energetyki. Choć proces wymiany potrwa jeszcze kilka lat, cel jest jasny – do połowy 2031 roku każdy odbiorca energii w Polsce będzie miał inteligentny licznik. Jedni operatorzy są już blisko mety, inni dopiero przyspieszają tempo prac. Jedno jest pewne – wizyta montera z nowym licznikiem to kwestia czasu dla milionów Polaków.

2 godzin temu












