Taśmy Zondacrypto prowadzą do Siemoniaka. Jadczak odwraca narrację rządu

dzienniknarodowy.pl 1 dzień temu
Zdjęcie: Taśmy Zondacrypto prowadzą do Siemoniaka. Jadczak odwraca narrację rządu


Prokuratura ma nagrania związane ze sprawą Zondacrypto, a Szymon Jadczak twierdzi, iż nie obciążają one polityków opozycji, ale dotykają Tomasza Siemoniaka. Dziennikarz ujawnił to 9 września w programie WP. Dla rządu oznacza to konieczność odpowiedzi na pytania, które sam kierował dotąd wyłącznie do przeciwników.

Nagrania zmieniają kierunek politycznego sporu

Minister sprawiedliwości i prokurator generalny Waldemar Żurek potwierdził, iż prokuratura dysponuje nagraniami związanymi ze sprawą Zondacrypto. Szymon Jadczak, dziennikarz śledczy Wirtualnej Polski, powiedział w programie "Newsroom", iż materiały nie uderzają w polityków opozycji. Według niego dotyczą Tomasza Siemoniaka, ministra koordynatora służb specjalnych.

Jadczak nie przedstawił w rozmowie opublikowanej przez WP pełnej treści taśm ani ich procesowego znaczenia. Nie ma więc podstaw, by na ich podstawie przesądzać o odpowiedzialności ministra. Jest za to podstawa do postawienia rządowi prostego żądania: skoro przez kilka dni używał sprawy Zondacrypto jako politycznego oręża, musi teraz równie sprawnie wyjaśnić wątek dotyczący własnego członka Rady Ministrów.

Siemoniak wcześniej oskarżał opozycję

Tomasz Siemoniak komentował aferę w TVN24 i ostro atakował polityków Prawa i Sprawiedliwości. Spór rozgorzał po sejmowej wypowiedzi Donalda Tuska, który odczytywał fragmenty zeznań dotyczących kontaktów osób związanych ze Zjednoczoną Prawicą. Opozycja odpowiedziała żądaniem ujawnienia pełnych materiałów, a spór o zeznania w sprawie Zondacrypto stał się częścią walki rządu z Pałacem Prezydenckim.

Nowa wypowiedź Jadczaka nie unieważnia wcześniejszych pytań o polityków opozycji. Pokazuje jednak, jak ryzykowne jest selektywne dozowanie materiałów ze śledztwa. Państwo nie może prowadzić postępowania na konferencjach prasowych ani wykorzystywać pojedynczych zeznań do budowania partyjnej opowieści. Gdy pojawia się trop dotyczący ministra, standard jawności i rozliczalności musi pozostać ten sam.

Śledztwo wymaga faktów, nie partyjnego widowiska

W sprawie Zondacrypto zatrzymano Romana Ż., któremu prokuratura postawiła zarzuty. Jak informował TVN24, obrona przekazała, iż jeden z nich dotyczy udziału w zorganizowanej grupie przestępczej. Sąd zgodził się na tymczasowe aresztowanie podejrzanego. Postępowanie trwa, a sam fakt postawienia zarzutów nie jest wyrokiem.

Skala politycznych emocji wokół giełdy nie może przesłonić interesu klientów i obowiązku dojścia do prawdy. Wcześniejsze pytania o odpowiedzialność polityczną pozostają zasadne, ale muszą obejmować wszystkie strony. Polacy mają prawo wiedzieć, co znajduje się na nagraniach, na ile jest wiarygodne i czy działania urzędników były zgodne z prawem.

Stawką jest wiarygodność państwa. jeżeli materiały śledztwa służą do atakowania opozycji, a niewygodne wątki dotyczące rządu pozostają w cieniu, prokuratura traci zaufanie obywateli. Pełne ustalenia powinny zostać przedstawione w granicach, które pozwalają chronić postępowanie. Tylko równa miara wobec władzy i opozycji odcina sprawę od partyjnej propagandy.

Źródło: Wirtualna Polska, TVN24

Źródło: WP Wiadomości

Idź do oryginalnego materiału