Miała być krótka sesja nadzwyczajna poświęcona zmianom w budżecie. Zamiast tego obrady Rady Miasta Pionki przerodziły się w jedną z ostrzejszych w ostatnim czasie dyskusji dotyczących sposobu zarządzania miastem. Radni zarzucali burmistrzowi Łukaszowi Miśkiewiczowi brak adekwatnego przygotowania inwestycji, dokładanie kolejnych setek tysięcy złotych do już rozpoczętych zadań, problemy we współpracy z PWKC, niezrealizowane inwestycje oraz brak pieniędzy na zadania, o które od miesięcy zabiegają mieszkańcy. Mimo wielu mocnych słów zmiany w budżecie zostały ostatecznie przyjęte stosunkiem głosów 10 do 3.
LXII Nadzwyczajna Sesja Rady Miasta Pionki odbyła się w piątek, 4 września. Obrady rozpoczęły się o godz. 8.30. Na sali obecnych było 13 radnych, dwóch było nieobecnych. Porządek obrad był wyjątkowo krótki i obejmował dwa projekty uchwał: zmiany w uchwale budżetowej na 2026 rok oraz zmianę Wieloletniej Prognozy Finansowej na lata 2026–2040.
To właśnie pierwszy z projektów wywołał jednak długą i momentami bardzo ostrą dyskusję.
Prawie 3 mln zł więcej dochodów, ponad 4,2 mln zł dodatkowych wydatków
Przedstawiając projekt zmian budżetowych, burmistrz Łukasz Miśkiewicz poinformował, iż dochody miasta mają zostać zwiększone o 2 mln 998 tys. 950 zł, a wydatki o 4 mln 248 tys. 950 zł. Różnica w wysokości 1 mln 250 tys. zł oznacza zwiększenie deficytu miasta.
Wśród zmian znalazło się m.in. 3 mln zł na przebudowę kanalizacji sanitarnej w ulicy Zwycięstwa, dodatkowe środki na oświetlenie, 150 tys. zł na oczyszczanie miasta oraz 140 tys. zł na wykonanie specjalistycznych badań jednej z miejskich działek.
Najwięcej emocji wzbudziło jednak dodatkowe 960 tys. zł na zadanie związane z budową układu komunikacyjnego w rejonie ulicy Polnej i koniecznymi pracami przy infrastrukturze w rejonie ulicy Łąkowej.
To właśnie ta kwota stała się punktem wyjścia do znacznie szerszego rozliczenia sposobu przygotowywania miejskich inwestycji.
Szczypiór: radni nie mogą dowiadywać się o wszystkim dopiero później
Radny Jarosław Szczypiór przypomniał, iż podczas wcześniejszej sesji wstrzymał się od głosu i zabiegał o przeprowadzenie wizji lokalnej na ulicy Łąkowej.
Jak relacjonował, dopiero podczas spotkania na miejscu radni dowiedzieli się, iż problem jest większy niż wcześniej przedstawiano. Oprócz kanalizacji konieczna ma być również wymiana wodociągu oraz wykonanie przyłączy do posesji.
– Ja bym prosił, żeby takie informacje były przekazywane radnym, bo radni są wprowadzani w błąd – mówił Szczypiór.
Radny przekonywał, iż pełne przedstawienie zakresu inwestycji od początku pozwoliłoby uniknąć niepotrzebnych sporów, nerwów i podejrzeń o pojawiające się w trakcie realizacji „ukryte koszty”.
Myśliwiec: „To jest zadanie PWKC”
Jeszcze bardziej zdecydowane stanowisko zajął Kazimierz Myśliwiec. Radny wskazywał, iż infrastruktura wodno-kanalizacyjna należy do PWKC i to miejska spółka powinna ponosić odpowiedzialność za jej stan.
– To zadanie kolektora na ulicy Polnej, Łąkowej, to jest zadanie PWKC. Za to pobierają opłaty. jeżeli spółka jest niewydolna, to niech pan podejmie działania – mówił.
Myśliwiec zwrócił również uwagę, iż podczas wcześniejszej komisji zabrakło zarówno prezesa PWKC, jak i innego przedstawiciela spółki, mimo iż dyskusja dotyczyła właśnie infrastruktury będącej w jej gestii.
W dalszej części sesji radny argumentował, iż w wielu samorządach przed rozpoczęciem remontu ulicy zarządcy sieci wcześniej wymieniają znajdującą się pod ziemią infrastrukturę, aby później nie niszczyć nowej nawierzchni i nie generować kolejnych kosztów.
Szałabaj: „A tu jak z rękawa 140 tysięcy”
Krytycznie wypowiadał się również Włodzimierz Szałabaj. Radny pytał, dlaczego wcześniej nie przewidziano konieczności wykonania prac przy infrastrukturze oraz kto odpowiadał za przygotowanie inwestycji.
Szałabaj zwrócił też uwagę na 140 tys. zł przeznaczonych na badanie miejskiej działki. Zestawił tę kwotę z odpowiedziami burmistrza na interpelacje dotyczące innych inwestycji, w których pojawiał się argument o braku wolnych środków.
– A tu jak z rękawa, w tej uchwale pan wyrzuca 140 tysięcy, które by załatwiło ulicę Pokoju – mówił.
Radny zarzucał, iż pojawiają się pieniądze na nowe zadania, podczas gdy część inwestycji zapisanych wcześniej w budżecie przez cały czas nie jest realizowana.
Kobylas: „Przez ten rok w mieście nie dzieje się nic”
Jedną z najostrzejszych wypowiedzi podczas sesji wygłosił Paweł Kobylas. Radny pytał, dlaczego podczas wizji lokalnej na ulicy Łąkowej nie pojawił się burmistrz ani przedstawiciel PWKC. Zwracał również uwagę, iż skoro wiadomo było, iż infrastruktura podziemna ma kilkadziesiąt lat, jej stan powinien zostać dokładnie sprawdzony jeszcze przed rozpoczęciem inwestycji.
Kobylas przekonywał, iż miasto zbyt często dowiaduje się o dodatkowych kosztach dopiero w trakcie realizacji robót. W pewnym momencie jego wypowiedź przerodziła się w bardzo szeroką ocenę dotychczasowych działań burmistrza.
– No oczywiście na pana spada wszystko, no bo pan jest osobą główną, która to wszystko podpisuje i za to wszystko odpowiada. No za to pan bierze pieniądze, a moim zdaniem przez ten rok w mieście nie dzieje się nic, nic kompletnie – mówił Kobylas.
Radny przypomniał m.in. ulicę Nową, której realizacja, jak wskazywał, miała zostać zakończona wcześniej.
– Mówi pan nam, iż nie mamy ciągle środków na nic. Tego nie zrobimy, bo nie mamy pieniędzy, nie mamy wolnych środków, a jak panu potrzeba już w tym momencie milion, sto, to pan o tak, o. I już jest. O co tu chodzi w tym wszystkim? – pytał.
Jeszcze mocniejsze słowa padły chwilę później.
– Dla mnie to jest taki chaos, iż ja takiego chaosu, jak jestem drugą kadencją, jeszcze nie widziałem, co się dzieje w tym momencie w naszym mieście. Panie burmistrzu, bierze pan co miesiąc pieniądze, naprawdę, trzeba się wziąć do pracy – mówił Kobylas.
Radny zarzucił również władzom miasta, iż po trzech latach rządzenia przez cały czas zbyt często odwołują się do decyzji poprzedniego burmistrza Roberta Kowalczyka.
– Jesteście trzy lata, trzy lata rządzicie i mówicie nam ciągle, iż to Kowalczyk (…) to co wy przez te trzy lata robicie, tylko kupony odcinacie z miasta? – pytał.
Jaroszek: dlaczego miasto ma finansować majątek PWKC?
Kolejnym radnym, który otwarcie zakwestionował sposób finansowania zadania, był Dawid Jaroszek. Podkreślał, iż nie kwestionuje potrzeby wykonania prac na ulicy Łąkowej. Jego zdaniem nie powinno jednak być tak, iż ciężar finansowy w całości przejmuje miasto.
– Jak ja mam dziś zagłosować 960 tysięcy dla PWKC, bo w moim odczuciu tę inwestycję powinno wykonać PWKC jako właściciel sieci – mówił.
Jaroszek zestawiał niemal milion złotych na infrastrukturę z problemami dotyczącymi remontów ulic i chodników, o które radni zabiegają od dłuższego czasu.
– Gdzieś tutaj coś, panie burmistrzu, nie gra. My wiemy od początku, w czym jest problem. Ale tego nie powinni odczuwać mieszkańcy – podkreślał.
Radny odniósł się również do swoich relacji z burmistrzem.
– Muszę powiedzieć, panie burmistrzu, iż my w ogóle nie nadajemy na tych samych falach – stwierdził.
Burmistrz: nie atakujcie pracowników Wydziału Inwestycji
Łukasz Miśkiewicz odpowiadał na zarzuty radnych, broniąc zarówno pracowników urzędu, jak i miejskiej spółki.
Burmistrz zaznaczył, iż projekt dotyczący układu komunikacyjnego został przygotowany wcześniej i zakładał przede wszystkim wykonanie nawierzchni. Dopiero po rozpoczęciu prac miał ujawnić się rzeczywisty stan infrastruktury podziemnej.
– Prosiłbym nie atakować pracowników Wydziału Inwestycji, bo naprawdę oni też prowadzą szereg działań i szereg tych inwestycji, które jest przygotowywane według najlepszej wiedzy – odpowiadał Miśkiewicz.
Według burmistrza nie wszystkie problemy można było wcześniej przewidzieć. – Jeżeli państwo macie wszystko, robicie idealnie, to z chęcią państwa zaangażuję do pracy w Wydziale Inwestycji – odpowiadał radnym.
Miśkiewicz bronił PWKC
Burmistrz odniósł się również do krytyki Pionkowskiego Przedsiębiorstwa Wodno-Kanalizacyjno-Ciepłowniczego. Przekonywał, iż spółka realizuje szereg inwestycji, w tym przygotowuje działania dotyczące systemu ciepłowniczego i stara się o kolejne dofinansowania.
Według Miśkiewicza obecny stan sieci jest efektem wieloletnich zaniedbań. – To jest wiele lat nieremontowania, nieinwestowania w tę sieć i skupiło się to w tych latach – tłumaczył.
Burmistrz podkreślał, iż dodatkowe prace pozwolą zachować ciągłość realizowanego projektu, choćby jeżeli ich koszty będą musiały zostać pokryte przez miasto.
140 tys. zł na działkę. Zainteresowane MESKO
Miśkiewicz odpowiedział również na pytania dotyczące 140 tys. zł na specjalistyczne badanie działki.
Jak poinformował, nieruchomością zainteresowane jest MESKO, jednak ze względu na przemysłową przeszłość terenu potencjalny nabywca oczekuje wcześniejszego sprawdzenia, czy grunt nie jest zanieczyszczony.
Burmistrz mówił, iż wstępne oferty dotyczące ewentualnego oczyszczenia terenu sięgały od około 1,6 mln do choćby 3 mln zł, podczas gdy potencjalną wartość samej działki szacowano na około 4 mln zł.
Kobylas ponownie: burmistrz nie musi znać się na wszystkim, ale powinien mieć ludzi, którzy się znają
Po odpowiedzi burmistrza Paweł Kobylas ponownie zabrał głos. Radny zakwestionował argument, iż kosztorys dodatkowych prac przesądza o rzeczywistym koszcie inwestycji. Wskazywał, iż dopiero procedura konkurencyjna pokazuje, jaka może być rzeczywista cena wykonania zadania.
Kobylas podkreślił również, iż radni nie są wyłącznie od zatwierdzania propozycji burmistrza.
– Radni są tutaj po to, żeby panu nie przeszkadzać, tylko powinni pana wspierać, ale szkoda, iż pan zapomina, iż pan powinien radnych wspierać – mówił.
Dodał, iż nie oczekuje od burmistrza specjalistycznej wiedzy technicznej.
– Burmistrz nie musi być alfą i omegą, bo burmistrz zatrudnia ludzi, którzy powinni być alfami i omegami – argumentował.
Miśkiewicz odpowiedział, iż kosztorys nie został przyjęty bez weryfikacji, miał być sprawdzony zarówno przez inspektora nadzoru inwestorskiego, jak i Wydział Inwestycji.
Panufnik: mieszkańcy nie mogą doprosić się najprostszych rzeczy
Do krytyki burmistrza przyłączył się również Kamil Panufnik. Radny zwrócił uwagę, iż Miśkiewicz mówił o tym, iż wcześniejsza komisja wiele radnym wyjaśniła, mimo iż sam nie brał w niej udziału. Na miejscu zabrakło także przedstawiciela PWKC.
Panufnik przywołał sytuację starszej mieszkanki ulicy Jesionowej, która, według relacji przedstawionej podczas posiedzenia, kilkukrotnie próbowała uzyskać pomoc w urzędzie w związku z rozkopaną posesją.
– Czterokrotnie w urzędzie pocałowała klamkę – relacjonował radny.
Według Panufnika takie pozornie niewielkie przypadki pokazują większy problem w kontaktach władz miasta z mieszkańcami. – Z jednej strony mówił pan, iż nie idzie do urzędu po pieniądze, nie idzie zarabiać, a z drugiej nie ma czasu dla zwykłych, codziennych spraw mieszkańców i takich głosów i takich sytuacji jest coraz więcej – mówił.
Dni Pionek też znalazły się pod ostrzałem
Panufnik poruszył również kwestię wydatków związanych z odbywającymi się w tym samym czasie miejskimi wydarzeniami. Radny zaznaczył, iż nie jest przeciwnikiem organizacji koncertów czy imprez dla mieszkańców. Zwrócił jednak uwagę na priorytety finansowe miasta.
– Nie mamy 15 tysięcy na szkołę muzyczną. Nie mamy środków na chodnik na Konopnickiej. Nie mamy środków na ulicę Pokoju. Ale mamy grube tysiące na dzisiejsze wydarzenie – mówił.
Panufnik chciał również poznać pełne koszty organizacji Dni Pionek, wskazując m.in. na wydatki na ochronę, oświetlenie i występy artystów.
– Tutaj wszystko jest jakoś tak do góry nogami – oceniał.
Po debacie 10 głosów za, 3 przeciw
Mimo wielu bardzo krytycznych wypowiedzi pod adresem burmistrza, ostatecznie większość radnych zdecydowała się poprzeć zmiany w budżecie.
Za projektem uchwały nr 1 w sprawie zmian w uchwale budżetowej na 2026 rok zagłosowało 10 radnych, 3 było przeciw, nikt nie wstrzymał się od głosu. Dwóch radnych było nieobecnych.
Za głosowali: Krzysztof Bińkowski, Dominik Cybulski, Iwona Gola, Paweł Kobylas, Krzysztof Miśkiewicz, Kamil Panufnik, Marcin Sadowski, Jarosław Szczypiór, Jerzy Szymański oraz Iwona Wydmuch.
Przeciw: Dawid Jaroszek, Kazimierz Myśliwiec oraz Włodzimierz Szałabaj.
Nieobecni: Piotr Guza i Ewa Janczykowska.

Identyczny wynik przyniosło głosowanie nad zmianą Wieloletniej Prognozy Finansowej na lata 2026–2040. Ponownie było 10 głosów za i 3 przeciw, przy zerowej liczbie głosów wstrzymujących się.

P.S. Niektóre cytaty zawarte w artykule zostały skrócone, uzupełnione o poprawność stylistyczną oraz wymowy w celu zwiększenia ich czytelności i klarowności. Kontekst wypowiedzi pozostał niezmieniony. Zachęcamy do obejrzenia posiedzenia Rady Miasta TUTAJ




![Droga do prezydentury prowadzi przez Nową Hutę? „Wyniki mają bardzo duże znaczenie” [NASZA ROZMOWA]](https://krknews.pl/wp-content/uploads/2026/09/download-11.jpg)











