Tajemnice wokół księgowego SP ZOZ. Radni wymyślają niestworzone historie, prowokują. Cieszą się przy tym, jak dzieci

1 godzina temu

Do tego, iż podczas sesji Rady Powiatu Gostyńskiego sporo czasu zajmują dyskusje związane z funkcjonowaniem szpitala powiatowego w Gostyniu, biorący udział w obradach zdążyli się już przyzwyczaić. Radnych – zwłaszcza z klubów opozycyjnych interesuje sytuacja finansowa, stan zadłużenia, na jakim poziomie są spłacane zobowiązania, powody odroczenia spłaty kredytów, dlaczego udzielono poręczenia kredytu i jakie wiążą się z tym zobowiązania. Pytania kierowane do zarządu powiatu gostyńskiego dotyczyły też opracowania i szczegółów programu naprawczego gostyńskiej lecznicy. Jednym z pytań, które padło podczas sesji była też sytuacja kadrowa w dziale finansowym SP ZOZ.

Radny Piotr Kogut, powołując się na nieoficjalne pogłoski, zapytał o stanowisko głównego księgowego.

- W kuluarach pojawiła się informacja, dotycząca głównego księgowego Konrada Karafy – pracuje jeszcze w gostyńskim szpitalu, czy nie? – pytał rajca.

Odpowiedź otrzymał od Krzysztofa Gaszka, dyrektora administracyjnego SP ZOZ w Gostyniu:
W przypadku głównego księgowego – złożył wypowiedzenie. Znalazł inne miejsce pracy. Do końca miesiąca pozostanie związany z SP ZOZ – znalazł inne miejsce pracy

Wyjaśnienie wydawało się jasne i zrozumiałe, jednak nie dla radnych PiS, którzy „mielili temat” dalej, w tym celu – do czego później się przyznali – zastosowali prowokację. Wymyślili historyjkę o rzekomo niezrealizowanym przelewie przez dział finansowy szpitala, o czym miał informować starosta na posiedzeniach komisji stałych rady miejskiej.

Szczególną rolę odegrał tu radny Marcin Krawiec (Firum Powiatu Gostyńskiego). Wydawało się, iż nie zrozumiał wcześniejszej odpowiedzi dyrektora SP ZOZ. I opierając się na pogłoskach przekazanych przez kolegów radnych, dociekał, dlaczego starosta negatywnie ocenił działanie wydziału finansowego szpitala.

- Nie do końca wiem, czy wiązać odpowiedź o głównym księgowym z tym, co powiedział starosta – negatywnie ocenił pracę działów finansowych szpitala. Czy to jest odpowiedź na pytania radnego Koguta – dlaczego księgowy nie pracuje? Co to znaczy. Bo nie do końca zrozumiałem „przelew wpłynął, nie wpłynął, o co tu chodzi? To było tak ogólnie powiedziane. Z tego, co słyszę od kolegów – na komisji starosta mówił o jakimś niezrealizowanym przelewie w terminie. I konsekwencją jest rozwiązanie umowy z głównym księgowym. Chciałbym, żebyśmy sobie to wprost wyjaśnili, bo pojawiło się sporo niejasności – pytał.

Czas obrad płynął. A radni opozycyjni utkwili „w kadrach” SP ZOZ.

- Potwierdzam – mówiliśmy podczas posiedzenia komisji o tym, iż czas funkcjonowania dotychczasowego głównego księgowego SP ZOZ dobiega końca. Ale nie mówiliśmy o tym, iż jest to związane z jakimś niezrealizowanym przelewem – wyjaśnił starosta Robert Marcinkowski.

Do tego wyjaśnienia dołożył Krzysztof Gaszek.

- Pan radny Kogut pytał czy księgowy pracuje, a nie o powód jego zwolnienia. Odpowiedziałem, iż złożył wymówienie, zmienił pracę, znalazł zatrudnienie w Poznaniu. Ma bliżej - nie było przyczyn zwolnienia, złożył wymówienie – powiedział dyrektor administracyjny SP ZOZ.

Rajca Marcin Krawiec, przysłuchujący się wypowiedzi, nie przyjął tego do wiadomości.

Od kolegów mam informację, iż jest to związane z jakimś niezrealizowanym przelewem - drążył temat.

Starosta gostyński zarzekał się, iż nie przekazywał, wręcz nie było informacji o niezrealizowanym przelewie przez SP ZOZ.

- Chyba bawimy się w jakiś głuchy telefon, alb radny słucha niewłaściwych kolegów. Nie będziemy wnikać w szczegóły kadrowe – rozpoczął wyjaśnianie starosta.

W tym momencie wypowiedź włodarzowi przerwał uradowany rady Piotr Kogut, przyznając, iż teza z „niezrealizowanym przelewem” była tylko prowokacją. Z jego dalszej wypowiedzi można wnioskować, iż raczej nie ufał głonemu księgowemu SP ZOZ, ponieważ wsłuchując się w jakiekolwiek dotychczasowe wyjaśnienia dotyczące sytuacji finansowej szpitala, podczas różnego rodzaju zebrań, nigdy go nie rozumiał.

Temat został wywołany. Efekt został osiągnięty. Czy powiedzielibyście państwo o takich sytuacji, iż główny księgowy, który dotychczas był zapraszany na wszystkie spotkania i próbował w jakiś sposób mniej logiczny – bo dla mnie to, co mówił było totalnie niezrozumiałe. Nie powiedzieliście nam o tym, więc wyprzedzamy. To, iż ktoś coś powiedział, to była tylko prowokacja. Chodziło o jeden cel – uzyskać pewną informację i tyle - przyznał otwarcie Piotr Kogut.

Idź do oryginalnego materiału