Na koniec stycznia 2026 r. dług Skarbu Państwa wyniósł 1 998,3 mld zł – wynika z szacunkowych danych Ministerstwa Finansów przekazanych PAP Biznes. Do granicy 2 bilionów złotych brakuje niecałych 2 miliardów. Dane za luty, które resort opublikuje około 20 marca, niemal na pewno tę granicę przekroczą. Dwa biliony złotych długu – to nie jest abstrakcja. To kwota, której obsługa w 2026 r. kosztuje budżet 90 mld zł tylko w odsetkach i prowizjach. I to kwota, która w ciągu jednego 2025 roku urosła o niemal jedną piątą.

Fot. Warszawa w Pigułce
322 miliardy w rok – trzy razy więcej niż dwa lata temu
Zestawienie rocznych przyrostów długu Skarbu Państwa mówi samo za siebie. W 2023 r. zadłużenie wzrosło o 107 mld zł. W 2024 r. – o 283 mld zł. W 2025 r. – o 322,6 mld zł, czyli o niemal 20 proc. rok do roku. Tempo zadłużania się polskiego państwa przyspiesza z każdym rokiem, a skok między 2023 a 2025 rokiem jest trzykrotny.
MF wyjaśnia, skąd wzięła się ta kwota. Rząd pożyczył netto 317,7 mld zł, głównie po to, by sfinansować deficyt budżetu państwa wynoszący 275,6 mld zł. Resztę dołożyły: udzielone pożyczki z budżetu (19,6 mld zł), operacje związane ze środkami europejskimi (ponad 27 mld zł) oraz obligacje przekazane na podstawie innych ustaw (17,9 mld zł).
Styczeń 2026 przyniósł kolejny skok o 46,4 mld zł w jeden miesiąc. Na koniec tego miesiąca dług krajowy wynosił ok. 1 595 mld zł, a zagraniczny – 403,3 mld zł, czyli 20,2 proc. całości. Zdecydowana większość polskiego długu finansowana jest więc na krajowym rynku – przez banki, fundusze i obywateli kupujących obligacje detaliczne.
Do końca 2026 kolejne 320-350 miliardów. Obsługa długu droższa niż 800 plus i trzy emerytury
Zgodnie z opublikowaną przez MF „Strategią Zarządzania Długiem Skarbu Państwa na lata 2026-2029″ do końca bieżącego roku dług ma wzrosnąć o kolejne 320-350 mld zł. Głównym motorem wzrostu są wydatki na obronność – Polska przeznacza na ten cel ok. 3 proc. PKB, co jest jednym z najwyższych wskaźników w NATO. Planowany deficyt budżetowy w 2026 r. wynosi ok. 271 mld zł, co odpowiada ok. 6,5 proc. PKB.
Bezpośrednią konsekwencją rosnącego długu są koszty jego obsługi. W ustawie budżetowej na 2026 r. zaplanowano na ten cel 90 mld zł – o ponad 19 proc. więcej niż rok wcześniej. Dla porównania: łączny szacowany koszt obsługi całego długu publicznego (sektora finansów publicznych), uwzględniający wszystkie fundusze pozabudżetowe, wyniesie w 2026 r. 115 mld zł – więcej niż łączny koszt programu 800+, trzynastej i czternastej emerytury, renty wdowiej i programu babciowe razem wziętych, jak wylicza Instytut Podatków i Finansów Publicznych. MF szacuje, iż w 2029 r. sama obsługa długu Skarbu Państwa pochłonie 3 proc. PKB.
Samo zadłużenie w przeliczeniu na mieszkańca – wliczając dzieci, emerytów i bezrobotnych – wynosi dziś ok. 52 000 zł na głowę. Sam roczny koszt odsetek to ok. 2 350 zł na osobę, i ta kwota rośnie co rok.
Fitch: brak planu konsolidacji i „konfrontacyjne” relacje rządu z prezydentem
27 lutego 2026 r. agencja Fitch Ratings potwierdziła długoterminowy rating Polski w walucie obcej na poziomie „A-„ i utrzymała perspektywę negatywną. Ta perspektywa oznacza, iż w ciągu 1-2 lat agencja może rating obniżyć. Fitch zmienił ją ze stabilnej na negatywną we wrześniu 2025 r.
W komunikacie agencja wskazała, iż „negatywna perspektywa odzwierciedla ryzyko utrzymywania się wysokiego deficytu i dalszego wzrostu relacji długu do PKB przy braku wiarygodnego planu konsolidacji fiskalnej oraz w warunkach napięć politycznych ograniczających skuteczność działań władz”. Fitch w tym samym dokumencie opisał relacje między rządem a prezydentem jako „zazwyczaj niesprzyjające współpracy, a momentami konfrontacyjne” i wprost wskazał, iż weta prezydenta Nawrockiego – blokujące podwyżki podatków i cięcia wydatków – zawężają przestrzeń dla działań konsolidacyjnych.
Deficyt sektora finansów publicznych wyniósł w 2025 r. wg szacunków Fitch 7 proc. PKB – ponad 2 razy więcej niż mediana dla państw z ratingiem „A” wynosząca 2,9 proc. Dług publiczny w relacji do PKB wzrósł do 59 proc. wobec 55,1 proc. rok wcześniej. Do 2027 r. agencja prognozuje jego dalszy wzrost do ok. 70 proc. PKB, przy medianie dla państw z grupy ratingowej „A” wynoszącej 56 proc.
Jednocześnie Fitch wyraźnie podniósł prognozę wzrostu PKB Polski na 2026 r. – do 3,6 proc. z wcześniejszych 3,2 proc. W czwartym kwartale 2025 r. polska gospodarka urosła o 4 proc. rok do roku – najszybciej od 3 lat. Agencja dostrzega też silną pozycję zewnętrzną kraju i traktuje dobre wyniki gospodarcze jako argument za utrzymaniem ratingu. Problem w tym, iż wyniki te nie przekładają się na zdrowie finansów publicznych.
Minister finansów Andrzej Domański skomentował decyzję Fitch krótko, za pośrednictwem mediów społecznościowych: „Wiarygodność buduje się konsekwencją i decyzjami”.
Ekonomiści: zmiana ratingu możliwa dopiero po wyborach 2027
Eksperci nie spodziewają się decyzji ratingowej przed wyborami parlamentarnymi w 2027 r. Jakub Borowski, główny ekonomista Credit Agricole Bank Polska, powiedział w rozmowie z „Rzeczpospolitą”: „W mojej opinii – bazując na wypowiedziach analityków Fitcha – agencja nie dokona żadnych zmian ratingu Polski do wyborów parlamentarnych w 2027 r. I to mimo znaczącego pogorszenia perspektyw fiskalnych i prognoz braku istotnej poprawy do wyborów”. Borowski przewiduje też, iż „Fitch może obniżyć nam rating dopiero gdy zobaczy po wyborach, iż przez cały czas nic się nie dzieje w kwestii wyraźnej konsolidacji finansów publicznych”.
Identyczną ocenę wyraził Grzegorz Maliszewski, główny ekonomista Banku Millennium: „Ewentualna korekta to według mnie perspektywa najwcześniej 2027 r. Zakładam, iż do wyborów parlamentarnych nie dojdzie do żadnej zmiany. Dopiero po wyborach będzie można ocenić średnioterminowe perspektywy fiskalne: jaka będzie polityka nowego rządu”.
Warto dodać, iż spośród trzech największych agencji ratingowych Polska najwyżej oceniana jest przez Moody’s – na poziomie A2 – ale i tu perspektywa jest negatywna (zmieniona we wrześniu 2025 r.). S&P utrzymuje rating na poziomie A- z perspektywą stabilną.
Rentowności skoczyły o 80 punktów w kilka dni. MF rezygnuje z przetargu
Sytuację na krajowym rynku długu skomplikowała eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie. Rentowność polskich obligacji 10-letnich na koniec lutego wynosiła ok. 4,93 proc. W poniedziałek 10 marca wzrosła do ponad 5,72 proc., a w piątek 13 marca oscylowała w okolicach 5,67 proc. To wzrost o blisko 80 punktów bazowych w ciągu zaledwie kilku dni. Wyższe rentowności oznaczają wyższe oprocentowanie, które państwo będzie musiało oferować przy nowych emisjach – co bezpośrednio przekłada się na przyszłe koszty obsługi długu.
Ekonomista Piotr Arak ocenił, iż wobec rekordowych potrzeb pożyczkowych na 2026 r. jest to dla Warszawy „sygnał alarmowy”. Zwrócił też uwagę, iż na aukcji 10-letnich Bundów popyt ze strony inwestorów był niższy od planowanej emisji 5 mld euro – „jeśli rynek odwraca się od Berlina, to dla państw regionu nadchodzą trudne czasy”, ocenił w serwisie X.
Poranny fixing obligacji 10 marca zaowocował dawno niewidzianym „kursem nieokreślonym” – sytuacją, która pojawia się tylko przy ekstremalnej rynkowej zmienności. Mirosław Budzicki, strateg rynkowy PKO BP, skomentował to wprost w rozmowie z Interią Biznes: „Zdziwiłbym się, gdyby w takiej sytuacji resort finansów przeprowadził przetarg”.
MF nie przeprowadził. W komunikacie dyrektor Departamentu Długu Publicznego Karol Czarnecki poinformował: „W związku z podwyższoną zmiennością na krajowym rynku SPW po konsultacji z uczestnikami rynku MF zdecydowało, iż przetarg zamiany obligacji planowany na 11/03 nie zostanie zorganizowany”. Resort zaznaczył, iż dysponuje buforem płynnościowym przekraczającym 160-180 mld zł, co pozwala elastycznie reagować na warunki rynkowe. Minister Domański zapewnił w Programie I Polskiego Radia, iż MF „bacznie obserwuje sytuację na rynkach i dostosowuje podaż obligacji do warunków rynkowych, a one są bardzo zmienne”.
Co z tego wynika i na co zwrócić uwagę
Dług rośnie zgodnie z rządowym planem – MF nie jest zaskoczone aktualnymi liczbami, a popyt na polskie obligacje ze strony krajowych inwestorów od miesięcy bije rekordy. Wzrost PKB prognozowany przez Fitch na 3,6 proc. w 2026 r. daje przestrzeń do obsługi rosnących zobowiązań. To argument, którego rząd będzie używał konsekwentnie.
Ryzyko leży gdzie indziej. Tempo wzrostu długu jest bezprecedensowe i nie wynika wyłącznie z obronności – choć to najczęściej przywoływany powód. Koszty obsługi zadłużenia pochłaniają coraz większy udział budżetu, a nagłe skoki rentowności – jak ten z ostatnich dni – pokazują, iż finansowanie państwa na rynku nie jest procesem odpornym na zewnętrzne wstrząsy. jeżeli konflikt na Bliskim Wschodzie podbije ceny energii i wyhamuje wzrost, równanie fiskalne może stać się dużo trudniejsze do zbilansowania.
Rok wyborczy 2027 jest już blisko, co – jak wprost mówią ekonomiści – praktycznie wyklucza poważną konsolidację fiskalną przed zmianą rządu. Agencje ratingowe mają to w kalkulacjach. Rynek również.
Najważniejsze liczby
- Koniec 2023: dług SP ok. 1 278 mld zł (wzrost o 107 mld zł w 2023 r.)
- Koniec 2024: dług SP ok. 1 629 mld zł (wzrost o 283 mld zł w 2024 r.)
- Koniec 2025: 1 951,9 mld zł (wzrost o 322,6 mld zł w 2025 r., +ok. 20%)
- Koniec stycznia 2026: 1 998,3 mld zł (+46,4 mld zł w jednym miesiącu)
- Plan na koniec 2026: wzrost o kolejne 320-350 mld zł (wg Strategii Zarządzania Długiem)
- Koszt obsługi długu SP w 2026: 90 mld zł (+ok. 19% r/r)
- Deficyt budżetowy 2026: ok. 271 mld zł (ok. 6,5% PKB)
- Dług sektora finansów publicznych wg Fitch: 59% PKB (2025), prognoza do ok. 70% PKB w 2027
- Rating Fitch: A- z perspektywą negatywną (perspektywa zmieniona we wrześniu 2025, potwierdzona 27 lutego 2026)
- Rentowność 10-latek: koniec lutego ~4,93%, 10 marca ponad 5,72%, 13 marca ok. 5,67%

2 godzin temu









