Szef CIA w Moskwie, niemieckie media ostrzegają przed prowokacjami wobec Polski

dzienniknarodowy.pl 1 godzina temu
Zdjęcie: Szef CIA w Moskwie, niemieckie media ostrzegają przed prowokacjami wobec Polski


Szef CIA John Ratcliffe odwiedził Moskwę we wtorek, 25 sierpnia, i rozmawiał z przedstawicielami rosyjskich służb. Według amerykańskich mediów miał ostrzec Kreml przed atakiem na NATO. Niemiecka prasa wskazuje Polskę jako cel rosyjskich prowokacji powietrznych. Dla nas oznacza to konieczność realnego odstraszania, a nie uspokajających deklaracji.

Widoczna podróż szefa wywiadu

Wizyta Johna Ratcliffe'a nie przypominała dyskretnej operacji. Dyrektor CIA przyleciał do Moskwy wojskowym samolotem transportowym C-17 Globemaster III, a trasę maszyny można było śledzić w publicznych serwisach lotniczych. Wcześniej zatrzymał się w Rydze. Kreml potwierdził, iż Amerykanin rozmawiał z przedstawicielami rosyjskich służb, ale nie spotkał się z Władimirem Putinem.

CIA nie ujawniła celu rozmów. Donald Trump określił podróż jako częściowo rutynową, zaś rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow odrzucił doniesienia o amerykańskim ostrzeżeniu jako niezgodne z rzeczywistością. Jednocześnie CBS News podała, powołując się na osoby znające przebieg wizyty, iż Ratcliffe ostrzegł Rosję przed atakiem na państwa NATO. Według tej relacji poruszono także sprawę Iranu.

Sama forma podróży miała znaczenie. Niemiecki tygodnik „Die Zeit” nazwał szefa CIA „szpiegiem, który chciał być zauważony”. Komentator Jörg Lau uznał lot wielkiej wojskowej maszyny za świadomą demonstrację. Waszyngton miał przekazać Kremlowi prosty komunikat: rosyjskie działania są obserwowane, a próba sprawdzenia spójności NATO nie pozostanie niezauważona. To interpretacja mediów, nie oficjalnie ogłoszona treść rozmów.

Polska w niemieckich ostrzeżeniach

Dla polskiego czytelnika najważniejszy jest wątek opisany przez „Süddeutsche Zeitung”. Dziennik wskazał, iż rosyjska ofensywa lądowa przeciw NATO może dziś wydawać się mało prawdopodobna, ale presja w przestrzeni powietrznej wygląda inaczej. Jako przykład przywołał incydenty dotyczące Polski oraz wzrost ryzyka na wschodniej części Sojuszu.

„Die Zeit” zwrócił również uwagę na wzmożoną aktywność lotnictwa NATO nad północną Polską i Krajami Bałtyckimi od 18 sierpnia. W powietrzu pojawiały się myśliwce, samoloty tankowania, maszyny rozpoznawcze i walki elektronicznej. Portal DN opisywał wcześniej obecność trzech samolotów AWACS nad Bałtykiem, odczytywaną jako sygnał wysłany w stronę rosyjskiego Królewca.

„Süddeutsche Zeitung” zauważył, iż w części dokumentów Pentagonu pojawia się określenie „front wschodni” zamiast utrwalonej „flanki wschodniej”. Słowa nie zastępują zdolności wojskowych, ale pokazują zmianę sposobu myślenia. Polska nie jest zapleczem odległego kryzysu. Leży na kierunku, na którym Rosja sprawdza czujność, odporność i wolę reakcji państw NATO.

Ostrzeżenie musi mieć pokrycie w sile

Wizyta dyrektora CIA może pomóc utrzymać kanał komunikacji i wyznaczyć Kremlowi granice. Nie wolno jednak mylić rozmowy z gwarancją bezpieczeństwa. Przed pełnoskalowym atakiem Rosji na Ukrainę w 2022 roku ówczesny szef CIA William Burns także udał się do Moskwy. Ostrzeżenie nie zatrzymało decyzji Putina.

Niemiecki „Frankfurter Allgemeine Zeitung” ocenił, iż pojedyncza podróż to za mało, i wezwał do rozmieszczenia większej liczby amerykańskich żołnierzy w państwach bałtyckich oraz do zwiększenia pomocy dla Ukrainy. Z polskiej perspektywy wniosek jest szerszy. Sojusznicza obecność ma znaczenie, ale Warszawa musi rozwijać własną obronę powietrzną, rozpoznanie i zdolność szybkiego uderzenia. Debata o polskim udziale w Nuclear Sharing także powinna być mierzona skutecznością odstraszania, a nie prestiżem.

Rosja najchętniej działa w szarej strefie, poniżej progu otwartej wojny. Odpowiedzią nie może być ani panika, ani wiara, iż kolejne oświadczenie z Waszyngtonu rozwiąże problem. Polska potrzebuje silnej armii, sprawnego państwa i sojuszy opartych na widocznych zdolnościach. Tylko taki język jest dla Kremla czytelny.

Źródła: WP Wiadomości, Associated Press, Die Zeit

Źródło: WP Wiadomości

Idź do oryginalnego materiału