Szczytowe osiągnięcie w piaskownicy PiS

13 godzin temu

Po przekroczeniu pewnego poziomu emocji ludzie przestają działać racjonalnie. W krytycznych stanach emocjonalnych takich jak amok, czy afekt może dojść i niestety często dochodzi do przemocy fizycznej, a w skrajnych przypadkach do tragedii. Przyglądając się ostatnim zachowaniom polityków PiS, aż kusi, żeby sięgnąć po najmocniejsze określenia, bądźmy jednak mądrzejsi od polityków, co w końcu nie jest wcale takie trudne. Z pewnością nie mamy do czynienia z amokiem, afektem i od histerii, wbrew pozorom, też jest to dalekie. Poziomom emocji wykazywany przez wzajemnie zwalczające się frakcje PiS raczej przypomina klasykę, czyli piaskownicę.

Dzieci, szczególnie te najmłodsze, które dopiero poznają świat, ludzi i siebie, nie znają takiego pojęcia jak dyplomacja. Ich zachowania są spontaniczne, pozbawione zahamowań i dotyczy to zarówno pozytywnych, jak i negatywnych zachowań. Krótko mówiąc dziecko mówi i robi to, co mu przyjdzie do głowy, a w piaskownicy zawsze wiele ciekawych pomysłów się pojawia. Posłowie PiS wzajemnie okładający się w mediach społecznościowych i tradycyjnych, funkcjonują dokładnie na tym poziomie, co daje pełną gwarancję, iż większej krzywdy fizycznej sobie nie zrobią, za to zgorszenia i śmieszności na pewno nie unikną, tym bardziej, iż mleko już się rozlało.

Jeśli jeden „wojownik” poleca drugiemu, żeby „stulił pysk”, to taka uwaga nie zrobiłaby większego wrażenia na zakrapianym grillu albo w ostrych rozmowach na zamkniętym forum. Zupełnie inaczej to wygląda, gdy dorośli mężczyźni z aspiracjami do poważnych stanowisk, wchodzą na forum publiczne i obrzucają się podobnymi „uprzejmościami”, w dodatku czynią to z pełną premedytacją. W rozmowie „na żywo” zawsze coś się może człowiekowi wyrwać, ale na portalu X najpierw trzeba pomyśleć, potem to spisać i przed publikacją warto jeszcze sprawdzić, czy nie ma błędów ortograficznych i literówek. Wszystko razem wymaga czasu, może nie tak wiele, ale wystarczająco dużo, żeby złapać oddech i pokusić się o małą refleksję przed niechybnym wszczęciem karczemnej awantury. Zamiast refleksji do „stul pysk” dołączył „rynsztok”, ale na samym szczycie pojedynków w piaskownicy znalazł się pozew.

Marcin Horała zarzucił Kacprowi Płażyńskiemu brak lojalności wobec matki partii i jeszcze dorzucił działanie na szkodę PiS oraz kandydata na prezydenta Karola Nawrockiego. Według Horały Płażyński początkowo miał się bardzo mocno sprzeciwiać kandydaturze Karola Nawrockiego, a później sporządził i rozpowszechniał „raport” oczerniający społecznego kandydata popieranego przez PiS. Wypowiedź na Kanale Zero gwałtownie stała się popularna w Internecie i wtedy Kacper Płażyński nie wytrzymał. Natychmiast opublikował oświadczenie na portalu X, w którym stanowczo zaprzeczył tworzeniu jakichkolwiek „raportów” uderzających w Karola Nawrockiego, po czym żądał przeprosin i wpłaty 50 tys. złotych na rzecz fundacji swojej żony. Jest to chyba pierwszy przypadek w historii polskiej polityki, gdy dwaj czynni posłowie jeden partii przenoszą konflikt na drogę prawną.

Przy takich awanturach wyborcy, ale też po prostu obserwatorzy awantury, zwykle są bezlitośni dla obu stron konfliktu. Marcin Horała i Kacper Płażyński bardzo gwałtownie się o tym przekonali, bo zdecydowana większość komentarzy nie dotyczy meritum sporu, o ile takie w ogóle istnieje, ale zachowania posłów na poziomie piaskownicy. Setki razy było mówione, iż „polityk musi mieć twardą skórę” i najczęściej to sami politycy powtarzają tę dobrą radę, ale jak widać ani do serca, ani do rozumu sobie własnych rad nie biorą. Awantura w rodzinie, także tej politycznej, przenoszona na zewnątrz, zawsze kończy się tak samo i dokładnie tak się kończy, jak to widać od kliku dni w wykonaniu frakcji PiS. Nikt z tego nie wyjdzie cały, no chyba, iż cały poobijany.

Nie wierzymy nikomu, nie wierzymy w nic! Patrzymy na fakty i wyciągamy wnioski!

Idź do oryginalnego materiału