
Za chwilę pod Pisarzową może wydarzyć się moment symboliczny dla całej Sądecczyzny. Mniejsza z dwóch tarcz TBM – „Kinga” – kończy swoją podziemną misję. Po miesiącach pracy pod ziemią maszyna zbliża się do wyjścia na powierzchnię. To jeden z kluczowych etapów budowy nowej linii kolejowej Podłęże – Piekiełko na odcinku Limanowa – Klęczany.
Koniec pierwszego etapu pod ziemią
Drążenie pierwszego z dwóch tuneli pod Pisarzową dobiega końca. „Kinga” wykonała już ponad 80 procent prac przy niemal 4-kilometrowym tunelu ewakuacyjnym. To element wielomiliardowej inwestycji, która ma całkowicie odmienić komunikację kolejową w regionie.
Postęp robót śledzi m.in. wójt gminy Limanowa Jan Skrzekut. W rozmowie z RDN podkreślał, iż moment wyjścia tarczy na powierzchnię jest już bardzo blisko.
– Myślę, iż już lada chwila będziemy oglądać, jak ta mniejsza maszyna „Kinga” będzie wychodziła z drugiej strony. Będzie kończyła swoją pracę drążenia prawie 4-kilometrowego tunelu pod ziemią. To jest już taka pozytywna informacja, bo w zasadzie on będzie już praktycznie na gotowe przygotowany. Będzie cały zasklepiony, a jedynie podłoże i tory będą musiały być później położone. Do końca jeszcze dużo pracy, ale przynajmniej już zobaczymy „światełko w tunelu” – mówił żartobliwie wójt w rozmowie z RDN.
Zakończenie prac przy tunelu ewakuacyjnym planowane jest – według zapowiedzi inwestora – pod koniec marca.

Mordarka szykuje się na „wyjście” tarcz
Na finiszu prac coraz częściej pada nazwa Mordarka. To właśnie tam zakończy się podziemna podróż obu maszyn.
– Niedługo Mordarka będzie na ustach wszystkich. realizowane są kolejne etapy przygotowań na przyjęcie tarcz TBM, które w tym miejscu zakończą drążenie tuneli. „Kinga” zamelduje się tu już za kilka tygodni, a „Jadwiga” w połowie roku – zapowiada inwestor.
To oznacza, iż przed mieszkańcami regionu dwa spektakularne momenty – wyjście najpierw mniejszej, a następnie większej tarczy. Operacja wyciągania kilkusettonowej maszyny z wnętrza ziemi zawsze budzi emocje i przyciąga uwagę.
Jak powstaje tunel pod Pisarzową?
Za inwestycję odpowiada PKP Polskie Linie Kolejowe, które na bieżąco informują o szczegółach prac. Technologia robi wrażenie.
– Zaraz po wydrążeniu kolejnego odcinka tunelu na jego ścianach montowane są betonowe obudowy nazywane „tubingami”. Każdy fragment podziemnej konstrukcji składa się z kilku idealnie pasujących do siebie elementów. Układane są w odpowiedniej kolejności, a ostatni wkładany jest tzw. „klucz”, który spina i uszczelnia cały pierścień – wyjaśnia inwestor.
Aby przyspieszyć tempo budowy, tubingi produkowane są na miejscu – w specjalnie wybudowanej fabryce pod Pisarzową. Każdego dnia zakład wytwarza 10 „małych” i 5 „dużych” elementów. Mniejsze wykorzystywane są do budowy tunelu ewakuacyjnego, większe – do zasadniczego tunelu kolejowego.
Tunelowe abecadło – tubingi
Budowa najdłuższego tunelu kolejowego w Polsce to nie tylko spektakularne tarcze TBM i kilometry podziemnych korytarzy, ale też precyzja licząca się w milimetrach. Tuż po wydrążeniu kolejnego odcinka tunelu na jego ścianach montowane są betonowe obudowy zwane tubingami. Każdy fragment konstrukcji tworzy pierścień złożony z kilku idealnie dopasowanych elementów. Układane są w ściśle określonej kolejności, a ostatni wsuwany segment – tzw. „klucz” – spina całość i uszczelnia konstrukcję. Aby przyspieszyć prace pod Pisarzową, tubingi powstają na miejscu, w specjalnie wybudowanej fabryce. Każdego dnia zakład produkuje 10 „małych” i 5 „dużych” elementów. Mniejsze trafiają do tunelu ewakuacyjnego, większe tworzą zasadniczy tunel kolejowy – kręgosłup tej gigainwestycji realizowanej przez PKP Polskie Linie Kolejowe.

Równolegle pracuje „Jadwiga”
Pod ziemią nie pracuje tylko „Kinga”. Równolegle działa większa tarcza – „Jadwiga”, która drąży główny tunel kolejowy. Jej przebicie na drugą stronę planowane jest w połowie roku.
Dla mieszkańców regionu to nie tylko inżynieryjna ciekawostka. To realna zapowiedź nowej jakości połączeń kolejowych między Limanowszczyzną, Sądecczyzną a Krakowem. Inwestycja Podłęże – Piekiełko od lat budzi emocje, a każdy kolejny metr podziemnego korytarza przybliża moment, gdy pociągi pojadą nową trasą szybciej i sprawniej.
Pod Pisarzową naprawdę zaczyna być widać światełko w tunelu. Tym razem – dosłownie.


2 godzin temu













