Wernisaż wystawy malarskiej Henryki Błasiak, jednej z najbardziej zasłużonych postaci dla wieluńskiej kultury i wieloletniej kierowniczki Kino Teatru Syrena, stał się wyjątkowym świętem sztuki i pięknym jubileuszem. Wydarzenie, które odbyło się na Dworcu Kulturalnym Wieluń Dąbrowa, zgromadziło liczne grono gości i miało niezwykle uroczysty, a zarazem bardzo osobisty charakter.
Tegoroczna wystawa pt.” Świat w kolorach Henryki Błasiak” była szczególna nie tylko ze względu na bogaty i różnorodny dorobek artystyczny autorki, ale także dlatego, iż towarzyszyła 90. urodzinom Henryki Błasiak. Jej historia niezmiennie inspiruje – malowanie rozpoczęła, mając 72 lata, udowadniając tym, iż na rozwijanie pasji nigdy nie jest za późno.
Wśród obecnych był również burmistrz Wielunia Paweł Okrasa, a spotkanie poprowadziła Elżbieta Kalińska, dyrektorka Wieluńskiego Domu Kultury, która podkreślała ogromny wkład jubilatki w rozwój życia kulturalnego miasta.
W tym „starym kinie” zawsze można było zobaczyć pogodną i uśmiechniętą twarz pani Henryki i ten obraz towarzyszył mi przez wiele lat i wiele dni – mówił burmistrz Paweł Okrasa. – I pani zawsze tę pogodę ducha przekazywała wszystkim, którzy w tym kinie przebywali. Zawsze powtarzam, iż gmina jest bogata bogactwem swoich mieszkańców.. To właśnie mieszkańcy tworzą to bogactwo w różnym wymiarze. Bardzo pani dziękuję, iż pokazuje pani piękno naszego miasta na tych obrazach.
Mama zawsze była dla nas wzorem i zawsze miała duszę artystyczną – mówi Agnieszka Kuczma. – Z niczego potrafiła stworzyć dekoracje. Jak prowadziłyśmy razem kino, to zawsze były w nim kwiaty z mamy ogródka. Bardzo nam jest miło, jak ludzie wspominają, iż to kino było takie przyjazne i ciepłe. Mamy piękny wzór do naśladowania. Ja podziwiam mamę bardzo.
Na wernisaż przybyła rodzina jubilatki nie tylko z Wielunia i okolic, ale także z bardziej odległych miejscowości, m.in. z Warszawy, Łodzi, Sieradza i Zduńskiej Woli.
Robi wrażenie wystawa, miejsce i ludzie, którzy tu są – mówi Ewa Konieczna, córka Henryki Błasiak ze Zduńskiej Woli. – I taka radość, która jest wyczuwalna w powietrzu, bo wszyscy się z tego cieszymy.
Na mnie bardzo duże wrażenie robią ikony. Uważam, iż jest niezwykła wrażliwość i kunszt w tych ikonach – dodaje Katarzyna Piasecka, wnuczka pani Heni. – Na pewno wykształciło to w nas taką wrażliwość na piękno.
Bardzo mi się podoba wystawa i bardzo fajnie, iż babcia zwiedziła mnóstwo z tych miejsc, jeżdżąc i malując pejzaże. Ale też miło zobaczyć, iż jest tyle osób, z którymi dzieli pasję – mówi Maciej Konieczny.
Wspaniałe obrazy, wspaniała autorka i super impreza – mówi Daniela Olszowy – Miłkowska, która z rodziną przyjechała aż z okolic Lubina w województwie dolnośląskim.
Henryka Błasiak została wręcz zasypana kwiatami i życzeniami. Wśród gości nie zabrakło również sąsiadów, przyjaciół, a także koleżanek z grupy Akwarelki, z którymi przez lata dzieliła swoją pasję do malarstwa. Wielu uczestników przyszło nie tylko pogratulować, ale przede wszystkim zobaczyć jej twórczość – pełną barw, wrażliwości i osobistych historii.
Wernisaż gwałtownie przerodził się w długie, pełne wspomnień i emocji spotkanie. Rozmowom nie było końca, a wieczór przeciągnął się, tworząc niepowtarzalną atmosferę bliskości i wspólnoty. Było to wydarzenie, które pokazało, jak wielkim szacunkiem i sympatią cieszy się Henryka Błasiak oraz jak istotną rolę odgrywa w sercach lokalnej społeczności.

1 miesiąc temu














