Stany Zjednoczone miały przejąć Kubę i znaczną część Meksyku

bejsment.com 2 godzin temu

Wyobraźmy sobie rzeczywistość, w której San Diego nie leży na pograniczu państw, Zatoka Meksykańska funkcjonuje niemal jak wewnętrzne morze USA, a Kuba staje się 31. stanem. To nie fantazja kartografa, ale autentyczna koncepcja 11. prezydenta Stanów Zjednoczonych – Jamesa K. Polka.

Polk uchodzi za jednego z najbardziej zdeterminowanych prezydentów epoki ekspansji terytorialnej. W trakcie zaledwie jednej kadencji trwale zmienił mapę kraju, ale jego ambicje sięgały znacznie dalej.

Prezydent z jasno wytyczonym celem

James K. Polk objął urząd w 1845 roku jako niespodziewany kandydat kompromisu. Publicznie wskazał cztery priorytety swojej prezydentury: odbudowę Niezależnego Systemu Skarbu, redukcję ceł, rozwiązanie sporu o Oregon oraz pozyskanie Kalifornii. Co zadziwiające, zrealizował wszystkie te cele w ciągu jednej, czteroletniej kadencji. Jednak jego ideologiczne zaplecze – doktryna „Manifest Destiny”, czyli XIX-wieczne przekonanie o boskim przeznaczeniu USA do dominacji na kontynencie północnoamerykańskim – wykraczało daleko poza dzisiejsze granice państwa.

Wojna z Meksykiem i idea „Całego Meksyku”

Mapa ukazuje skalę ambicji terytorialnych Stanów Zjednoczonych w czasie i po wojnie amerykańsko-meksykańskiej (1846–1848). Choć traktat z Guadalupe Hidalgo zapewnił USA ogromne obszary – dzisiejszą Kalifornię, Nevadę, Utah, Arizonę oraz fragmenty Kolorado i Wyoming – w Waszyngtonie działał wpływowy nurt znany jako ruch „Całego Meksyku”.

Jego zwolennicy twierdzili, iż granica nie powinna kończyć się na Rio Grande czy rzece Gila. Domagali się włączenia całego Meksyku do Stanów Zjednoczonych. Zgodnie z wizją Polka południowa granica kraju przecinałaby meksykańskie wnętrze – od Tampico nad Zatoką Meksykańską aż po wybrzeże Pacyfiku. Oznaczałoby to przejęcie północnej części Meksyku, w tym bogatych w surowce terenów oraz strategicznego Półwyspu Kalifornijskiego.

Dlaczego Baja California i Sonora pozostały poza USA?

Podczas rozmów pokojowych amerykańscy negocjatorzy otrzymali polecenie, by spróbować pozyskać Baja California, kluczową z punktu widzenia kontroli nad Pacyfikiem. Ostatecznie jednak presja polityczna wewnątrz kraju oraz narastające spory o to, czy nowe terytoria miałyby dopuścić niewolnictwo, skłoniły USA do zaakceptowania obecnego przebiegu granic. Gdyby plan Polka został w pełni zrealizowany, „amerykańska riwiera” sięgałaby aż po Cabo San Lucas.

Karaibski cel: Kuba

Jednym z najbardziej zaskakujących elementów mapy jest obecność Kuby. W połowie XIX wieku Stany Zjednoczone intensywnie zabiegały o przejęcie wyspy od Hiszpanii. Polk zaproponował Madrytowi 100 milionów dolarów – sumę niewyobrażalną jak na ówczesne realia – ale Hiszpania odpowiedziała, iż prędzej pozwoli Kubie „zatonąć w oceanie”, niż odda ją Amerykanom.

Dla Polka oraz polityków Południa Kuba była logicznym uzupełnieniem terytorium USA. Postrzegano ją jako kluczową dla bezpieczeństwa kraju i ochrony handlu w Zatoce Meksykańskiej. Gdyby ten plan się powiódł, XX wiek – wraz z wojną amerykańsko-hiszpańską i zimną wojną – wyglądałby zupełnie inaczej.

Oregon i hasło 54°40′

Na północy mapa przedstawia ustaloną granicę z Brytyjską Ameryką Północną, czyli Kanadą. Polk prowadził kampanię pod hasłem „Fifty-Four Forty or Fight!”, domagając się całego Terytorium Oregonu aż po granice rosyjskiej Alaski. Choć ostatecznie zgodził się na kompromis na 49. równoleżniku, by uniknąć wojny z Wielką Brytanią w trakcie konfliktu z Meksykiem, jego twarda postawa przesądziła o tym, iż północno-zachodni Pacyfik na trwałe znalazł się w amerykańskiej strefie wpływów.

Cena ekspansji

Choć wizja Polka ukształtowała potęgę terytorialną współczesnych Stanów Zjednoczonych, pociągnęła za sobą ogromne koszty. Ekspresowe przejmowanie nowych ziem ponownie zaogniło spór o niewolnictwo. Każdy nowy obszar rodził w Kongresie to samo pytanie: „wolny czy niewolniczy?”. Napięcia te, wzmocnione zdobyczami z czasów Polka, bezpośrednio doprowadziły do wojny secesyjnej zaledwie dwanaście lat po zakończeniu jego prezydentury.

Dziedzictwo zapisane na mapie

James K. Polk zmarł zaledwie trzy miesiące po opuszczeniu Białego Domu, wyczerpany intensywnością swojej pracy. Pozostaje jedną z kluczowych postaci w historii USA. Spoglądając na tę mapę, widzimy nie tylko alternatywne granice, ale także wielkie historyczne „co by było, gdyby”. Ameryka obejmująca Kubę, Baja California i północny Meksyk byłaby zupełnie innym państwem – pod względem geopolitycznym, kulturowym i gospodarczym.

Dziś przez cały czas żyjemy w cieniu ambicji Polka – niezależnie od tego, czy uznamy go za dalekowzrocznego stratega, czy bezwzględnego imperialistę.

Idź do oryginalnego materiału