Nie będzie spotkania odnośnie do likwidacji niebezpiecznego składowiska w Ryczołku w powiecie mińskim.
– Dementuję, takiego spotkania nie będzie, ponieważ pan, który wyszedł z taką inicjatywą, mijał się z prawdą w swoich social mediach, dlatego nie uważam, żeby z takim człowiekiem, na którym nie można polegać, można było organizować spotkanie – mówi podsekretarz stanu w Ministerstwie Klimatu i Środowiska Anita Sowińska.
Podsekretarz stanu miała na myśli starostę mińskiego Remigiusza Górniaka, który sprawę niebezpiecznego składowiska wielokrotnie nagłaśniał.
W Ryczołku od czterech lat na jednej z prywatnych działek zalega blisko 6,5 tys. beczek z chemikaliami. Mieszkańcy i samorządowcy, alarmują, iż „żyją na tykającej bombie”, boją się pożaru i skażenia środowiska.
12 stycznia przed Mazowieckim Urzędem Wojewódzkim w Warszawie odbyła się pikieta w tej sprawie. Po proteście starostwo poinformowało, iż nastąpił przełom.
Podsekretarz Sowińska zaznacza jednak, iż jest otwarta na kolejne spotkania, szczególnie z burmistrzem.
– Oczywiście jestem otwarta na spotkanie, szczególnie z burmistrzem gminy Kałuszyn, ale również z wojewodą. o ile chodzi o tę gminę, to podstawowy problem jest taki, iż gmina nie podjęła jeszcze decyzji w trybie 26A. Po prostu nie spełniała kryterium tego naboru do wydatkowania pieniędzy z rezerwy budżetowej na ten rok – dodaje.
Beczki znajdują się na prywatnej działce. Jej dzierżawca zniknął. Mieści się ona przy DK92, w sąsiedztwie wjazdu na A2, obok linii 400 kV i niedaleko wojskowego lotniska w Janowie. Koszt ich usunięcia to ok. 80 mln złotych.

1 godzina temu











