Spór o przyszłość Alberty trafia do sądu

bejsment.com 1 godzina temu

Mitch Sylvestre, dyrektor organizacji Stay Free Alberta, ogłosił, iż zebrali więcej podpisów niż wymaga prawo do przeprowadzenia referendum dotyczącego odłączenia się od Kanady.

Separatystyczna organizacja Stay Free Alberta złożyła formalny wniosek o przeprowadzenie referendum w sprawie niepodległości Alberty. Jej przedstawiciele poinformowali, iż zebrano ponad 300 tys. podpisów, znacznie więcej niż wymagane 178 tys., czyli 10 proc. uprawnionych do głosowania.

Dyrektor organizacji Mitch Sylvestre nazwał to „historycznym dniem”, podkreślając, iż to pierwszy krok w stronę głosowania nad przyszłością prowincji. Ruch separatystyczny odwołuje się do tzw. „alienacji Zachodu” – przekonania, iż decyzje podejmowane w Ottawie nie uwzględniają interesów Alberty.

Proces został jednak wstrzymany. Sąd w Albercie zawiesił weryfikację podpisów po pozwie złożonym przez przedstawicieli Athabasca Chipewyan First Nation. Ich prawnik Kevin Hille argumentuje, iż ewentualna secesja naruszałaby traktaty zawarte z Koroną ponad sto lat temu.

Jeśli podpisy zostaną ostatecznie uznane, referendum mogłoby odbyć się już 19 października. Proponowane pytanie dotyczyłoby opuszczenia przez Albertę Kanady i utworzenia niezależnego państwa.

Alberta – jedna z prowincji najbogatszych w surowce, jest największym producentem ropy naftowej w Kanadzie. Jednocześnie wydobycie paliw kopalnych budzi kontrowersje środowiskowe i społeczne, a napięcia z rządem federalnym narastają.

Mimo aktywności separatystów, sondaże wskazują, iż poparcie dla secesji pozostaje ograniczone – wynosi około 25 proc. Równolegle petycja przeciwna odłączeniu, „Forever Canadian”, zebrała około 450 tys. podpisów.

Opozycja wobez separatystów twierdzi, iż niepodległość Alberty naruszałaby prawa zapisane w Konstytucji Kanady.

Idź do oryginalnego materiału