Z czasem sprawa przestała być wyłącznie kwestią organizacji kontroli i procedury wydatkowania publicznych pieniędzy. W korespondencji pomiędzy stronami pojawiły się zarzuty dotyczące m.in. nieprzygotowania dokumentów, opóźniania czynności kontrolnych, zakresu żądanej dokumentacji oraz schematy weryfikowania uprawnień osoby przeprowadzającej kontrolę.Obie strony przedstawiają przy tym odmienną wersję wydarzeń. Władze miasta wskazują przede wszystkim na konieczność sprawnego przeprowadzenia kontroli i konsekwencje opóźnień w przekazywaniu dokumentów. Dyrekcja szkoły podkreśla natomiast, iż część żądań wykraczała poza zakres wcześniej określony w zawiadomieniu, a działania podejmowane przez dyrektora miały służyć ochronie szkoły i zapewnieniu prawidłowego obiegu
dokumentacji.Interpelacja radnego ZduńczukaSprawa stała się przedmiotem formalnej debaty 6 lipca 2026 roku. Tego dnia radny Jakub Zduńczuk skierował do burmistrza Gabriela Adamca interpelację dotyczącą umowy na przeprowadzenie kontroli w Szkole Podstawowej im. Mikołaja
Reja.Radny powołał się na art. 24 ust. 3 i 4 ustawy „O samorządzie gminnym” i zwrócił się o przedstawienie informacji pozwalających ustalić, w jaki sposób wybrano wykonawcę oraz na jakich zasadach zlecono mu przeprowadzenie kontroli. Interpelacja obejmowała cztery podstawowe kwestie. Chodziło między innymi o wybór wykonawcy - radny zapytał, jaki podmiot został wybrany do przeprowadzenia audytu oraz w jakim trybie dokonano jego wyboru. Dociekał również, w jaki sposób nakreślono zakres i termin realizacji - chciał wiedzieć, czego dokładnie dotyczy kontrola, jakie dokumenty i zagadnienia obejmuje oraz kiedy ma zostać zakończona. Zapytał też o koszt i źródło finansowania - wysokość wynagrodzenia wykonawcy oraz o to, z jakich środków budżetowych zostanie ono pokryte. Ostatnia poruszona przez niego kwestia to sposób przedstawienia wyników - radny chciał również wiedzieć, czy wyniki kontroli zostaną przedstawione Radzie Miejskiej Rejowiec Fabryczny, a o ile tak, to w jakiej
formie.Interpelacja nie ograniczała się jednak do samych pytań. Jakub Zduńczuk zwrócił się także o udostępnienie kopii umowy zawartej z wykonawcą, wraz z ewentualnymi aneksami, załącznikami określającymi zakres zlecenia oraz fakturami dokumentującymi poniesione
wydatki.Pierwsza odpowiedź burmistrzaBurmistrz Gabriel Adamiec odpowiedział na interpelację 20 lipca 2026 roku. Z odpowiedzi włodarza wynikało, iż wykonawcą kontroli projektu arkusza organizacyjnego na rok szkolny 2026/2027 została Elżbieta Rabenda, prowadząca działalność gospodarczą pod nazwą Centrum Wspierania Rozwoju Edukacji i Biznesu OTUS Elżbieta Rabenda z siedzibą w Lę
borku.Według burmistrza wykonawcę wybrano w trybie bezprzetargowym, na podstawie § 3 Regulaminu udzielania zamówień publicznych o wartości nieprzekraczającej 70 000 zł netto. Wynagrodzenie ustalono na 18 500 zł netto, a środki na realizację zadania pochodziły z własnych środków samorzą
du.Burmistrz poinformował również, iż raport z kontroli miał zostać przedstawiony radzie miasta, jednak z wyłączeniem jawności w zakresie wynikającym - jak wskazano w odpowiedzi - z interesu prawnego wykonawcy. Dla radnego odpowiedź okazała się jednak niewystarczają
ca.Radny domaga się dokumentów23 lipca Jakub Zduńczuk złożył wniosek o uzupełnienie odpowiedzi na interpelację. Wskazał, iż w odpowiedzi burmistrza zabrakło przede wszystkim realizacji jego wniosku o udostępnienie umowy, faktur i pozostałych dokumentów związanych ze
zleceniem.Radny zażądał również przedstawienia dokumentów dotyczących procedury wyboru wykonawcy. Chodziło m.in. o dokumentację potwierdzającą sposób oszacowania wartości zamówienia, uzgodnienie sposobu finansowania ze skarbnikiem miasta oraz notatkę uzasadniającą odstąpienie od konkurencyjnego wyboru
wykonawcy.Zduńczuk zwrócił ponadto uwagę na kwestię terminu udzielenia odpowiedzi. W jego ocenie należało uwzględnić datę podpisania dokumentu, czyli 22 lipca, a nie wyłącznie datę wskazaną na piśmie - 20 lipca. Na tej podstawie podniósł zarzut przekroczenia ustawowego 14-dniowego terminu na udzielenie odpowiedzi.W ten sposób pierwotne pytania o koszt i procedurę zlecenia kontroli zaczęły obejmować również kwestię schematy działania samego urzędu miasta.Burmistrz: „Procedura była prawidłowa, a problemem stało się przygotowanie szkoły”.W piśmie z 10 sierpnia 2026 roku burmistrz Gabriel Adamiec szczegółowo odniósł się do wniosku radnego o uzupełnienie odpowiedzi. W dokumencie nie tylko ponownie przedstawił informacje dotyczące wyboru wykonawcy i finansowania kontroli, ale również opisał przebieg czynności kontrolnych w szkole. To właśnie ta część odpowiedzi stała się jednym z najważniejszych elementów
sporu.Burmistrz wyjaśnił, iż wartość zamówienia wynosiła 18 500 zł netto, a więc była niższa od określonego w miejskim regulaminie progu 70 000 zł
netto.Według przedstawionej przez niego interpretacji oznaczało to możliwość zastosowania procedury negocjacji z jednym wykonawcą, bez obowiązku prowadzenia konkurencyjnego rozeznania rynku w sposób wymagany przy zamówieniach o wyższej wartoś
ci.Gabriel Adamiec odniósł się także do zarzutu dotyczącego braku dokumentu potwierdzającego szacowanie wartości zamówienia. Wskazał, iż zgodnie z § 2 ust. 9 obowiązek sporządzenia notatki z szacowania dotyczy zamówień przekraczających 70 000 zł
netto.Burmistrz podkreślił jednocześnie, iż wybór konkretnej osoby nie był - według przedstawionego stanowiska - przypadkowy. Decyzję uzasadniono specjalistycznym charakterem zamówienia i udokumentowano notatką służbową zatwierdzoną przez skarbnika Sławomira
Kowalskiego.Chodziło o połączenie wiedzy z kilku obszarów: prawa oświatowego, przepisów Karty Nauczyciela oraz zasad dotyczących finansów publicznych. Według burmistrza właśnie takiego zestawu kompetencji wymagała kontrola arkusza organizacyjnego szkoł
y.Burmistrz poinformował również, iż wydatek został wcześniej uzgodniony ze skarbnikiem i zabezpieczony w planie finansowym urzędu na 2026 rok - w dziale 750, rozdziale 75023 i § 4300Jednocześnie nie załączył do odpowiedzi wspomnianej notatki służbowej. Zamiast tego zaprosił radnego do zapoznania się z dokumentem w siedzibie urzę
du.Najpoważniejszy zarzut: kontrola miała być utrudnianaZnacznie ostrzejszy ton ma część pisma dotycząca samego przebiegu kontroli. Burmistrz wskazuje, iż sposób przygotowania szkoły do kontroli miał doprowadzić do konieczności ponownego przyjazdu kontrolera, a tym samym zwiększyć nakład pracy i koszt realizacji
zlecenia.Według relacji przedstawionej przez Gabriela Adamca pierwsza kontrola została zaplanowana na 23 czerwca 2026 roku. Szkoła miała zostać o tym terminie wcześniej
poinformowana.Dyrektor szkoły Jacek Wnętrzak miał następnie zwrócić się o przesunięcie kontroli aż na 22 lipca. Urząd nie zgodził się jednak na tak odległy termin. Jednocześnie polecono przygotowanie dostępnych dokumentów na 23 czerwca, z możliwością przekazania dodatkowych analiz do 3 lipca.W ocenie burmistrza najważniejszy problem pojawił się 23 czerwca. Kiedy kontroler przyjechał do szkoły, miał stwierdzić, iż w wyznaczonym pomieszczeniu nie przygotowano dokumentacji niezbędnej do rozpoczęcia pełnych czynności
kontrolnych.Dodatkowo - jak twierdzi burmistrz - dyrektor zażądał skonsultowania upoważnienia kontrolera z obsługą prawną. Zdaniem władz miasta spowodowało to dalsze opóźnienie rozpoczęcia czynnoś
ci.Konsekwencją miała być konieczność kolejnego przyjazdu osoby kontrolującej szkołę. Urząd miasta argumentuje, iż oznaczało to dodatkowy nakład pracy i zwiększenie kosztów realizacji
zlecenia.Według informacji przedstawionych przez burmistrza problem nie zakończył się jednak wraz z ponowną wizytą kontrolera. 10 sierpnia urząd przez cały czas oczekiwał na część dokumentów, które - zdaniem burmistrza - były niezbędne do zakończenia kontroli.Władze miasta przedstawiają więc sprawę przede wszystkim jako problem organizacyjny: kontrola została zlecona, wykonawca został wybrany, środki zostały zabezpieczone, natomiast brak terminowego przygotowania i przekazania dokumentów miał uniemożliwić sprawne zamknięcie całej procedury.Dyrektor: „Szkoła nie blokowała kontroli, ale domagała się przestrzegania jej zakresu”.Zupełnie inaczej wydarzenia z 23 czerwca przedstawia dyrektor Szkoły Podstawowej im. Mikołaja Reja Jacek Wnętrzak. W skierowanym do nas oświadczeniu odniósł się do informacji pojawiających się w przestrzeni publicznej i przedstawił własną wersję przebiegu
kontroli.Zdaniem dyrektora w opisie przedstawionym przez urząd zabrakło kilku istotnych okoliczności organizacyjnych i formalno-prawnych. Jednym z najważniejszych punktów spornych jest zakres dokumentacji, której zażądała osoba przeprowadzająca kontrolę.Dyrektor wskazuje, iż w oficjalnym zawiadomieniu jako przedmiot kontroli określono dokumentację związaną z arkuszem organizacyjnym na rok szkolny 2026/2027. Chodziło m.in. o weryfikację danych źródłowych, zasadność zaplanowanych godzin oraz zgodność arkusza z obowiązującymi
przepisami.Tymczasem - według relacji dyrektora Jacka Wnętrzaka - podczas czynności kontrolnych pojawiło się żądanie przedstawienia dokumentacji dotyczącej również wcześniejszych lat szkolnych: 2024/2025 oraz 2025/2026.Dyrektor podkreśla, iż szkoła nie odmówiła udostępnienia tych materiałów. Problem polegał - w jego ocenie - na tym, iż dokumenty te nie były wcześniej wskazane w pisemnym zawiadomieniu jako podstawowy przedmiot
kontroli.Ich odnalezienie, zebranie i przygotowanie wymagało więc dodatkowego czasu. Dyrektor przedstawia tę sytuację nie jako odmowę współpracy, ale jako konsekwencję rozszerzenia zakresu oczekiwanej
dokumentacji.To zasadnicza różnica w interpretacji wydarzeń. Urząd mówi o nieprzygotowaniu dokumentów, natomiast dyrekcja wskazuje, iż część żądanych materiałów dotyczyła innego zakresu czasowego niż ten wcześniej formalnie określony. Oczekiwania urzędu miały więc spowodować, jak twierdzi dyrektor Wnętrzak, dodatkowe problemy
organizacyjne.Co wydarzyło się 23 czerwca?Jacek Wnętrzak przedstawił również szczegółową chronologię dnia, w którym miała rozpocząć się
kontrola.Według jego relacji osoba kontrolująca pojawiła się w szkole dopiero około godziny 13:00. Tymczasem placówka tego dnia pracowała do godziny 15:30. W praktyce oznaczało to, iż na przeprowadzenie czynności pozostało około dwóch i pół
godziny.Dyrektor zwraca także uwagę na szczególną sytuację organizacyjną tego dnia. On sam, wicedyrektor oraz główna księgowa mieli uczestniczyć w posiedzeniu komisji oświatowej w urzędzie miasta.W jego ocenie fakt opuszczenia szkoły przez osoby pełniące kierownicze i administracyjne funkcje nie może być więc przedstawiany jako próba uniknięcia kontroli. Było to - jak podkreśla dyrektor - wykonanie obowiązku wynikającego z udziału w pracach organu samorzą
dowego.Tym samym dyrektor kwestionuje przedstawianie wydarzeń z 23 czerwca jako sytuacji, w której szkoła celowo utrudniała rozpoczęcie kontroli. Jego zdaniem na przebieg tego dnia wpływało kilka niezależnych czynników: godzina przyjazdu kontrolera, ograniczony czas funkcjonowania placówki oraz zaplanowane wcześniej obowiązki dyrekcji i pracowników
administracyjnych.Dlaczego dyrektor chciał zweryfikować upoważnienie kontrolera?Drugim istotnym punktem sporu jest kwestia upoważnienia osoby przeprowadzającej kontrolę. Burmistrz przedstawia konsultację prawną jako jeden z elementów, które opóźniły rozpoczęcie czynności. Dyrektor interpretuje tę sytuację zupełnie inaczej. Jacek Wnętrzak argumentuje, iż jako osoba odpowiedzialna za funkcjonowanie szkoły nie może automatycznie przekazywać dokumentacji każdej osobie, która się o nią zwraca. W przypadku dokumentów zawierających dane osobowe oraz inne informacje znajdujące się w zasobach szkoły konieczne jest - w jego ocenie - upewnienie się, iż osoba żądająca dostępu posiada odpowiednie
umocowanie.Dlatego konsultacja z prawnikiem miała służyć sprawdzeniu, czy przedstawione upoważnienie jest prawidłowe i czy pozwala na żądanie konkretnych dokumentó
w.Dyrektor stanowczo odrzuca przy tym interpretację, zgodnie z którą konsultacja prawna miała być sposobem na zablokowanie kontroli. Przedstawia ją jako działanie ostrożnościowe, wynikające z odpowiedzialności za dokumentację szkoły i dane, które się w niej znajdują. Jednocześnie deklaruje gotowość do współpracy z urzędem oraz przekazania dokumentów mieszczących się w prawidłowo określonym zakresie
kontroli.Apeluje przy tym o przedstawianie przebiegu sprawy w sposób uwzględniający wszystkie okoliczności i sprzeciwia się przypisywaniu szkole celowego działania na rzecz opóźnienia
kontroli.Czytaj także:Rejowiec Fabryczny. Ciepłownia liczy na agregat. Ruszyło postępowanie na system awaryjnego zasilaniaPlanowana kopalnia „Toruń VII” na końcowym etapie procedury środowiskowej. Strony mają czas na zgłoszenie uwagKoncesja na wydobycie w Gołębiu przyznana. Naczelny Sąd Administracyjny oddalił skargę mieszkańcówRejowiec wybrał wykonawcę odbioru odpadów. Stawka za tonę pozostała praktycznie bez zmian