Spór o donacje dla Ukrainy. Kosiniak-Kamysz: „Otoczenie Karola Nawrockiego kłamie”

6 godzin temu

Władysław Kosiniak-Kamysz zarzucił otoczeniu Karola Nawrockiego kłamstwo w sprawie wiedzy prezydenta o sprzęcie przekazywanym Ukrainie. Według szefa MON prezydent i jego zaplecze byli informowani o sprawie. Strona prezydencka odpowiada, iż decyzja nie była konsultowana z prezydentem ani BBN.

Panie prezydencie @NawrockiKn odpowiedzialność za modernizację polskiej armii i jej wzmocnienie a także donacje sprzętu w uzgodnieniu z naszymi sojusznikami ponosi rząd. Rząd z tej odpowiedzialności się wywiązuje, na nikogo jej nie przerzuca.

Pana współpracownicy powinni jednak…

— Władysław Kosiniak-Kamysz (@KosiniakKamysz) July 7, 2026

To są dwie różne kwestie. Wiedza o planowanej lub przeprowadzonej pomocy wojskowej nie oznacza udziału w decyzji. Brak formalnych konsultacji nie oznacza braku informacji. Przekazywanie sprzętu wojskowego Ukrainie należy do kompetencji Rady Ministrów, więc prezydent nie podejmuje w tej sprawie decyzji.

Nie Patrioty, tylko pociski PAC-3

W sporze pojawił się drugi skrót, który zmienia sens całej sprawy. Opozycja mówi o „przekazaniu Patriotów”, jakby Polska oddała Ukrainie całe zestawy obrony powietrznej. Z informacji MON wynika jednak, iż chodziło o pociski rakietowe PAC-3 do systemu Patriot, a nie o baterie Patriot, wyrzutnie czy radary.

Różnica jest zasadnicza. System Patriot to cały zestaw obrony powietrznej. Pociski PAC-3 są jego amunicją przechwytującą. Mówienie o „przekazaniu Patriotów” zaciera faktyczny zakres wsparcia i może sugerować znacznie większą decyzję niż ta, którą opisuje rząd.

Według MON od początku pełnoskalowej wojny Polska przekazała Ukrainie pomoc wojskową wartą około 16,45 mld zł. Z tej kwoty 1,55 mld zł przypada na lata 2024–2026, czyli 9,4 proc. całości. W tej części znalazły się także pociski PAC-3.

Rząd podkreśla, iż decyzja w sprawie PAC-3 zapadła na prośbę sojuszników. Według MON chodziło o wniosek sekretarza generalnego NATO Marka Ruttego oraz dowództwa amerykańskiego w Europie. Resort obrony twierdzi też, iż sprawę poprzedziły analizy Wojska Polskiego.

Kosiniak-Kamysz zapewnia, iż przekazana liczba pocisków stanowiła margines polskich zdolności i nie wpływała na bezpieczeństwo obrony powietrznej kraju. Publicznie nie podano liczby przekazanych pocisków. Tego elementu nie da się więc niezależnie sprawdzić na podstawie jawnych danych.

Hipokryzja i zakłamanie polityków @pisorgpl nie znają granic.

Najpierw przekazywali wszystko co się dało Ukrainie – i dobrze – choć dziś się tego wstydzą, ścigając się z Braunem.

Krytykują przekazanie sprzętu, choć przekazali go o wartości DZIESIĘCIOKROTNIE wyższej.

Domagają…

— Władysław Kosiniak-Kamysz (@KosiniakKamysz) July 6, 2026

Wiedza to nie konsultacja

Najostrzejszy spór dotyczy informacji, jakie miały trafić do strony prezydenckiej. Szef MON napisał, iż twierdzenie o braku wiedzy prezydenta jest kłamstwem. Wskazał trzy posiedzenia Komitetu Bezpieczeństwa Rady Ministrów: 10 lutego, 17 lutego i 24 marca 2026 roku.

Według Kosiniaka-Kamysza w posiedzeniach uczestniczył przedstawiciel Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Informacje miał otrzymać także szef Kancelarii Prezydenta. Szef MON twierdzi też, iż sam sekretarz generalny NATO rozmawiał o tej sprawie z Nawrockim.

Odpowiedź prezydenta dotyczyła przede wszystkim odpowiedzialności za decyzję. Nawrocki wskazał, iż decyzję podjął Kosiniak-Kamysz i iż to on powinien się z nią zmierzyć. Taka odpowiedź nie rozstrzyga jednak pytania, czy prezydent i jego otoczenie byli o sprawie informowani.

Właśnie na tym polega rozjazd w całej wymianie. Rząd mówi o wiedzy strony prezydenckiej. Strona prezydencka mówi o braku konsultacji i braku udziału w decyzji. Jedno nie wyklucza drugiego.

Przedstawiciel BBN brał udział w posiedzeniach, informację otrzymał szef Kancelarii Prezydenta, a temat pojawił się w rozmowie Nawrockiego z sekretarzem generalnym NATO – tak brzmi wersja przedstawiona przez szefa MON. jeżeli te informacje są zgodne z dokumentami i przebiegiem rozmów, przekaz o całkowitym braku wiedzy strony prezydenckiej nie zgadza się z wersją resortu obrony.

Co da się potwierdzić, a czego nie

W sprawie PAC-3 warto rozdzielić trzy kwestie, które łatwo się mieszają. Polska, jak twierdzi MON przekazała pociski, nie całe systemy Patriot. Decyzja zapadła, jak zapewnia rząd, na prośbę USA i sojuszników, po analizach wojskowych. A strona prezydencka, według szefa MON, była informowana, mimo iż prezydent nie miał w tej sprawie głosu decyzyjnego.

Nie ma jawnych protokołów posiedzeń, na które powołuje się Kosiniak-Kamysz — podobnie jak nie ma publicznych danych o liczbie przekazanych pocisków. Można więc potwierdzić zakres sporu, stanowiska stron i dane podane przez MON, ale nie da się niezależnie odtworzyć pełnej ścieżki informacji między rządem, BBN i Pałacem Prezydenckim.

Najkrótsze podsumowanie tej sprawy brzmi: Polska przekazała Ukrainie pociski PAC-3, nie systemy Patriot. Rząd odpowiada za decyzję, bo to jego kompetencja. Spór polityczny dotyczy nie tego, czy prezydent współdecydował, ale tego, czy jego otoczenie wiedziało o sprawie i czy dziś przedstawia brak konsultacji jako brak wiedzy.

Źródło: Ministerstwo Obrony Narodowej, PAP, Rzeczpospolita, RMF24, Onet

Idź do oryginalnego materiału