Spółdzielnie energetyczne. Praktycy o realnych korzyściach i pułapkach

2 godzin temu

Około 150 uczestników z całej Polski bierze udział w konferencji „Praktyczne aspekty funkcjonowania spółdzielni energetycznych”, która trwa w Strykowie. Samorządowcy, przedstawiciele branży OZE i działających już spółdzielni spotkali się, by rozmawiać nie o teorii, ale o konkretnych doświadczeniach i liczbach.

Już na otwarciu Marek Bonecki z firmy Energynat, która jest organizatorem konferencji, zwrócił uwagę na skalę zjawiska. – Jeszcze rok temu w rejestrze KOWR było około 40 spółdzielni energetycznych. Dziś jest ich ponad 400, z czego aż 300 powstało w ostatnich trzech miesiącach. To już nie nisza, to prawdziwy boom – podkreślał. Jak zaznaczył, idea konferencji jest prosta: praktycy mówią do praktyków, pokazując realne modele działania.

Energia jako narzędzie, nie cel

O genezie idei spółdzielni energetycznych mówił Jarosław Wiśniewski z Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Przypomniał, iż to właśnie tam zrodziła się koncepcja tego rozwiązania. – Energia nie jest celem samym w sobie. Ona musi czemuś służyć – rozwojowi lokalnemu, bezpieczeństwu i stabilności – zaznaczył. Jego zdaniem boom na spółdzielnie to w dużej mierze efekt kryzysu energetycznego i wysokich cen prądu. – W sytuacjach kryzysowych musimy mieć lokalne źródła energii i realne alternatywy – dodał.

Daniel Raczkiewicz, prezes Lądeckiej Spółdzielni Energetycznej, nakreślił szerszy kontekst funkcjonowania Krajowego Systemu Elektroenergetycznego. Wskazywał na problem elastyczności systemu przy dynamicznym przyroście OZE. – Mamy już ponad 36 GW mocy w źródłach pogodozależnych, z czego około 12 GW to instalacje prosumenckie poza bezpośrednią kontrolą systemu – wyjaśniał. Jego zdaniem w najbliższych latach spółdzielnie energetyczne będą jednym z najskuteczniejszych sposobów generowania oszczędności. – Spółdzielni nie obejmują wszystkie opłaty dystrybucyjne. Te pieniądze zostają w kieszeni gminy, czyli mieszkańców – podkreślał.

Boom na spółdzielnie energetyczne w Polsce. Bo to się opłaca!

Konkretne korzyści

O procesie zakładania spółdzielni mówił Jarosław Gryza z Energynat Obrót. Zwracał uwagę na wybór modelu – prostego lub bardziej profesjonalnego – oraz na nową rolę spółdzielni jako narzędzia lokalnej transformacji energetycznej. – To nie tylko produkcja energii, ale też modernizacja ciepłownictwa czy element bezpieczeństwa, np. lokalizacja źródeł i magazynów przy obiektach strategicznych – wyliczał. Jednocześnie ostrzegał: – Część obecnego boomu to efekt mody. Nie zawsze decyzje są poprzedzone rzetelną analizą finansową.

Najbardziej wymierne efekty działania spółdzielni energetycznych zaprezentował Szymon Górniak, prezes kilku spółdzielni energetycznych, w tym jednej z największych w kraju – w Śremie. – Dysponujemy 6,3 MW mocy od lokalnego wytwórcy i 300 kW na dachach. To daje około 1,9 mln zł oszczędności rocznie – mówił. Jak podkreślał, kluczem jest skala i autokonsumpcja. – Celem każdej spółdzielni powinna być maksymalna produkcja energii z wielu źródeł oraz jak najwyższy poziom niezależności energetycznej.

Trwająca konferencja w Strykowie pokazuje, iż spółdzielnie energetyczne przestają być eksperymentem, a stają się realnym narzędziem rozwoju lokalnego. Patronat medialny nad wydarzeniem ma magazyn Zielona Gmina.

Zielona Gmina. Czytaj za darmo w internecie!

Idź do oryginalnego materiału