Podczas Bożego Narodzenia zrobiło się bardzo zimno, a potem na przełomie roku nastąpiły intensywne opady śniegu. W niektórych miejscach, jak np. w mazowieckiej Mławie, w ciągu 24 godzin spadło choćby pół metra śniegu. Od kilku dni w mediach możemy usłyszeć iście dramatyczne relacje reporterów oraz wypowiedzi mieszkańców zaśnieżonych terenów. Silne opady śniegu, a do tego wiatr, doprowadziły do wielu utrudnień.
Tymczasem śnieg jest nam niezwykle potrzebny, bo chroni roślinność przed mrozem. Do tego dochodzi kwestia suszy. W tym roku wiele wskazuje na to, iż mamy pierwszą od lat szansę, by wejść w okres wiosenno-letni bez zagrożenia suszą. To, co dziś uznajemy za ekstremum, 50 lat temu było normą.
Zima nas zaskoczyła
W relacjach medialnych widać reporterów próbujących przebrnąć przez zaśnieżone perony kolejowe. Ze strony obywateli padają liczne oskarżenia wobec lokalnych władz, iż nie odśnieżono dróg i chodników. Słowa frustracji płyną także z ust tych, którzy takie, a choćby znacznie bardziej dotkliwe zimy powinni pamiętać z lat swojej młodości. To pokazuje, jak bardzo Polacy odzwyczaili się od polskiej zimy. Takiej, podczas której śnieg, szczególnie na wschodzie kraju, nie jest niczym niezwykłym.
W informacjach medialnych dominuje narracja, w której zima jawi się wręcz jako scenariusz filmu katastroficznego. Pierwsza połowa grudnia 2025 roku zapisała się jako najcieplejsza w historii pomiarów. Temperatury nierzadko przekraczały w ciągu dnia 10 st. C, a 11 grudnia na Dolnym Śląsku zanotowano choćby 14,5 st. C. Przez wiele nocy na większości obszaru Polski nie było choćby symbolicznych przymrozków.
W trzeciej dekadzie grudnia sytuacja diametralnie się zmieniła. Tuż przed Świętami temperatury zaczęły gwałtownie spadać. Noc z 23 na 24 grudnia na Podlasiu przyniosła spadki do –10 st. C, a w kolejnych dniach było jeszcze zimniej. Mróz panował choćby w ciągu dnia. Potem, pod koniec roku, przyszły intensywne opady śniegu.
To rzadka w ostatnich latach sytuacja.
Średnie temperatury w czasie zimy (okres grudzień-luty) w latach 1961-2025. Dane: IMGW-PIB.Nic dziwnego, iż odzwyczailiśmy się od zimy. Od 2014 roku tylko trzy zimy były chłodne, czyli takie, w których średnia temperatura była niższa niż zero stopni. Ilustruje to powyższy wykres. Dawniej ciepłe zimy również się zdarzały – zwykle w związku z zachodnią cyrkulacją powietrza, ale należały do rzadkości. Te mroźne dominowały, choćby jeszcze na początku XXI wieku. Starsi ludzie, a choćby ci w średnim wieku, muszą pamiętać zimy z dzieciństwa i młodości.
Dziś wielu z nich narzeka na zimę, bo… nie mogą dojechać do miasta na zakupy. Te wypowiedzi przed kamerami pokazują jednak nie tylko, iż odzwyczailiśmy się od zimy. Wykazują także, iż nasza cywilizacja stała się bardzo wrażliwa na śnieżne i mroźne warunki.
Śnieżna kołdra dla roślin
Śnieg w naszej szerokości geograficznej zawsze był normą. Wielu z nas sądzi, iż śnieżna zima to dramat dla przyrody, bo wszystko marznie. Nic bardziej mylnego. Śnieg stanowi istotną ochronę dla roślin.
Gdy panuje mróz, a nie ma pokrywy śnieżnej, rośliny mogą poważnie ucierpieć. Problem jest szczególnie dotkliwy wtedy, gdy wcześniej występowała ciepła, długa jesień. Dlaczego? O tym mówi SmogLabowi dr hab. Bogdan Chojnicki, prof. Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu. – Rosnące temperatury prowokują rośliny do szybszego rozwoju w okresach jesiennych, ale także potrafią niedokładnie je zahartować do chłodnych warunków. Taki schemat jesiennej wegetacji potrafi być kłopotliwy, ponieważ rośliny pod wpływem mrozu mogą ulec przemrożeniu – tłumaczy.
Dlatego właśnie zimą potrzebny jest śnieg, który stanowi naturalną ochronę dla roślin, a choćby dla niektórych gatunków zwierząt. – W takiej sytuacji warstwa śniegu stanowi dobry izolator zwiększający odporność uprawy na chłód. Warto tu może zauważyć, iż niektóre ptaki, np. cietrzewie, potrafią zakopać się w śniegu aby przeczekać fale mrozu – mówi prof. Chojnicki.
Cytrusów u nas nie będzie
Brak śniegu przy niskich i jak normalnych zimowych temperaturach to problem, który może przyczynić się do wzrostu cen żywności. Poznański klimatolog studzi również nadzieje, iż globalne ocieplenie pozwoli nam na uprawę egzotycznych roślin.
– Ciepłe okresy jesienne, które nie hartują upraw, a potem brak pokrywy śnieżnej zabezpieczającej rośliny przed chłodem, są podobnym utrapieniem dla rolników, jak wiosenne przymrozki. Myśląc o zmianie klimatu, często popełniamy błąd, zakładając, iż w przyszłości będziemy uprawiać Polsce np. cytrusy. Zapominamy jednocześnie, iż nasz kraj leży na północy i fale chłodu będą się tu przez cały czas pojawiać – zwraca uwagę Chojnicki.
Prognozowane dla najbliższych tygodni odchylenia temperatur w Polsce. Źródło: IMiGW.Prognozy wskazują, iż pierwsza połowa stycznia będzie bardzo zimna. Niewykluczone, iż nocami temperatury będą spadać choćby do kilkunastu stopni poniżej zera, także na zachodzie Polski. Dopiero w drugiej połowie miesiąca możliwa jest odwilż, choć nie ma co do tego pewności.
Ochrona przed suszą
Najważniejsza kwestia to susza. Wielu z nas też może pomyśleć, iż w innych krajach Europy śnieg zawsze był rzadkością. Zachodnia Francja, Wielka Brytania, Hiszpania, Włochy, czy część Rumunii. Czy takie skojarzenia są zasadne? – Porównanie Polski z wyżej wymienionymi państwami jest trudne, ponieważ w krajach Europy Zachodniej notowane są zdecydowanie większe opady – przypomina nasz rozmówca. – W przypadku Rumunii suma opadów jest porównywalna, jednak należy pamiętać, iż rolnicy w tamtym regionie mają do dyspozycji lepsze gleby a to one stanowią podstawowy element retencji wodnej w krajobrazie – dodaje.
Jak podkreśla prof. Chojnicki, śnieg do niedawna był w Polsce ważnym składnikiem wspomnianej retencji wodnej. – Jego zaleganie na powierzchni pozwalało niejako na przesunięcie w czasie wsiąkania wody w grunt. To sprawiało, iż powierzchnia gleby na wiosnę była odpowiednio wilgotna. W przypadku, gdy śnieg, pod wpływem szybkiego ocieplenia, topnieje zwykle krótko po opadzie, woda ta wprawdzie wsiąka w głąb gruntu, budując zasób wodny w profilu glebowym. Jednak na wiosnę powierzchnia potrafi być przesuszona. To utrudnia, a czasami też opóźnia wschody roślin posianych na początku sezonu wegetacyjnego – wyjaśnia naukowiec.
Brak śniegu, to „kolejny kłopotliwy skutek zmiany klimatu„
Biorąc pod uwagę naszą sytuację hydrologiczną, prognozy na najbliższe dni i tygodnie są obiecujące. Ma sporo padać, a przez co najmniej kilka dni śnieg ma być jedyną formą opadów w kraju. Bez tego mielibyśmy poważne kłopoty.
Prognozowane dla najbliższych tygodni odchylenia sum opadów w Polsce. Źródło: IMiGW.– Brak retencji śnieżnej to kolejny kłopotliwy skutek zmiany klimatu, który zmienia dotychczasowe funkcjonowanie środowiska w Polsce. Zaadaptujemy do nowych warunków, jednak jest to kolejne ryzyko będące skutkiem ocieplenia, z jakim wcześniej nie mieliśmy do czynienia – zauważa prof. Chojnicki.
Właśnie rozpoczęty rok, przynajmniej z dzisiejszej perspektywy, może pozwolić nam odetchnąć od permanentnej suszy. Warto mieć to na uwadze, komentując, iż zima znów zaskoczyła drogowców.
–
Zdjęcie tytułowe: Hubert Bułgajewski

12 godzin temu















