Sławomir Pietrzyk, kandydat na prezydenta Krakowa „Nie od razu Kraków zbudowano”

1 godzina temu

Sławomir Pietrzyk, wieloletni samorządowiec, bezpartyjny i niezależny kandydat na prezydenta Krakowa wystawiony przez Socjaldemokrację Polską, przekonuje, iż miasto potrzebuje przede wszystkim spokojnych i przemyślanych decyzji. W rozmowie z KrkNews.pl mówi o finansach, transporcie, Strefie Czystego Transportu i problemach, z którymi – jego zdaniem – powinien zmierzyć się nowy prezydent. Co proponuje Krakowianom?

Małgorzata Armada, KrkNews.pl: Jakie są Pana związki z Krakowem?

Sławomir Pietrzyk, niezależny samorządowiec, kandydat na prezydenta Krakowa wystawiony z ramienia Socjaldemokracji Polskiej: Ukończyłem studia prawnicze na Uniwersytecie Jagiellońskim, a później pracowałem w Akademii Górniczo-Hutniczej w Instytucie Nauk Społecznych. Następnie podjąłem pracę w zawodzie dziennikarza po studiach podymplowych na Filologii Polskiej. Najpierw w „Dzienniku Polskim”, potem w „Głosie Nowej Huty” (zmiana tytułu w 1991 r. na „Głos Tygodnik Nowohucki”), z którym jestem związany już prawie 40 lat. Natomiast oprócz kariery zawodowej jestem też zaangażowany społecznie. Jestem przewodniczącym Małopolskiego Oddziału Stowarzyszenia Dziennikarzy RP i wiceprzewodniczącym Zarządu Głównego Stowarzyszenia Dziennikarzy RP. Poza tym utworzyłem spółdzielnię mieszkaniową jednoblokową, co chyba jest ewenementem. Od 34 lat sąsiedzi wybierają mnie na społecznego prezesa. Od 30 lat działam w samorządzie krakowskim. Przez 17 lat byłem radnym Miasta Krakowa, a przez 12 lat jej wiceprzewodniczącym.

Zgodnie z sondażami głównym powodem odwołania prezydenta Aleksandra Miszalskiego było wprowadzenie przez niego Strefy Czystego Transportu. Czy według Pana powinna zostać ona w obecnym kształcie? Jakie zmiany proponowałby Pan wprowadzić? A może jest Pan za jej całkowitą likwidacją?

Nie jestem zwolennikiem całkowitego zniesienia. Jestem człowiekiem, który myśli o przyszłości i o tym, iż Krakowianie powinni oddychać czystym powietrzem. Byłem zresztą jednym z inicjatorów wprowadzenia zakazu palenia materiałami trwałymi w mieście. jeżeli chodzi o SCT, uważam, iż nie od razu Kraków zbudowano. Powinno się te zmiany wprowadzać stopniowo, najpierw w ramach pierwszej obwodnicy, a ewentualnie później rozszerzać ten obszar. Trzeba zobaczyć, jak to w praktyce funkcjonuje, i dopiero ulepszać. Prezydent Aleksander Miszalski popełnił w tej sprawie kilka błędów, nie zostały uwzględnione realia krakowskie np. w stosunku do przedsiębiorców. Jak można było dowozić warzywa im owoce na Rybityw, wjeżdżając w SCT? Wiele spraw odnośnie SCT należy poprawić, żeby obowiązywała z korzyścią dla mieszkańców i osób dojeżdżających do Krakowa.

Jednym z najgłośniejszych i najważniejszych tematów w Krakowie pozostaje budowa metra. Czy gdyby objął Pan urząd, rozpoczęte już prace nad tą inwestycją byłyby kontynuowane?

Uważam, iż Kraków potrzebuje metra i powinno zostać zbudowane nowoczesnymi metodami, jak najmniej uciążliwymi dla mieszkańców. Przede wszystkim należy pozyskać fundusze zewnętrzne, bo nas jako miasta na to nie stać. Powinniśmy pozyskać środki z Unii Europejskiej, ale też z budżetu państwa. Do tego trzeba podejść na spokojnie – to może potrwać, ale jest szansa, iż za 20–30 lat będziemy metrem jeździć. Trzeba jeszcze pamiętać, iż głębokie metro może poprawić bezpieczeństwo mieszkańców.

Zadłużenie Krakowa wynosi już ponad 8 mld złotych, a według prognoz pod koniec roku zbliży się do 9 mld. Jaki jest Pana pomysł na jego zmniejszenie?

Przez dwie kadencje jako radny miasta byłem przewodniczącym komitetu audytu finansów, więc dobrze wiem, jak działają finanse miejskie. Uważam, iż istnieją trzy podstawowe źródła, które dzisiaj można by uruchomić, żeby polepszyć sytuację. Po pierwsze: należy wprowadzić podatek turystyczny, który jest znany i stosowany na całym świecie. W Krakowie mamy kilkanaście milionów turystów rocznie, a oni korzystają z naszej infrastruktury. Po drugie: oświata, która zgodnie z konstytucją powinna być finansowana z budżetu państwa. To są setki milionów złotych. Z tego, co wiem, prezydent Miszalski podjął już działania sądowe o odzyskanie pieniędzy rzędu 300 milionów złotych i to jest dobry początek, bo tych pieniędzy jest zdecydowanie więcej, które powinny do miasta Krakowa wpłynąć i należą się mieszkańcom. Po trzecie wydatki inwestycyjne powinny być w większym stopniu finansowane ze źródeł zewnętrznych jak np. partnerstwo publiczne prywatne, czy fundusze Unii Europejskiej, a także budżetu państwa.

Jednym z powodów odwołania Aleksandra Miszalskiego były podwyżki cen biletów komunikacji miejskiej, które należą do najwyższych w Polsce. Czy należy obniżyć je do poprzedniej taryfy czy wprowadzić zupełnie nową?

Jestem zwolennikiem taryfy, która już np. funkcjonuje w Poznaniu, czyli taryfy przystankowej. W Krakowie ze względu na korki bilety czasowe po prostu nie mają racji bytu. Generalnie komunikacja jest dobrodziejstwem dla mieszkańców i powinna w Krakowie znakomicie funkcjonować, bo odciąża centrum miasta od samochodów. Z tego względu nie może być droga, tylko dostępna i mądrze zarządzana.

Kolejnym tematem palącym w Krakowie jest Strefa Płatnego Parkowania. W 2025 r. podniesiono stawki za parkowanie, w 2026 r. wydłużono godziny obowiązywania SPP i wprowadzono płatne niedziele (po korekcie – dla przyjezdnych). Ponadto mieszkańcy nieustannie narzekają na brak miejsc parkingowych. Jakie Pan rozwiązania proponuje w tych kwestiach?

Oczywiście osoby, które mieszkają w Krakowie i posiadają Kartę Krakowską, powinny mieć uprzywilejowaną pozycję, czyli płacić niższe stawki niż te, które w tej chwili obowiązują. W ścisłym centrum miasta w pełni problemu nie rozwiążemy i strefa musi pozostać ze względu na turystów, którzy przyjeżdżają i korzystają z miejsca parkingowego, żeby np. dojść do Rynku Głównego. jeżeli chodzi natomiast o miejsca parkingowe, powinny powstawać parkingi typu Park & Ride, które będą zatrzymywały ruch na obrzeżach miasta. Natomiast na osiedlach miasto powinno podjąć współpracę ze spółdzielniami mieszkaniowymi, żeby tworzyć kolejne miejsca parkingowe na ich terenach. Trzeba też zobligować i pilnować deweloperów, żeby zapewniali miejsca parkingowe przy nowo powstających budynkach.

Mieszkańcy Krakowa, którzy poszli do urn odwołać Aleksandra Miszalskiego, mieli zastrzeżenia do sposobu obsadzania stanowisk w urzędzie i spółkach miejskich i zarzucali byłemu już prezydentowi nepotyzm. Czy może Pan zagwarantować, iż za Pana władzy tzw. kolesiostwo odeszłoby w zapomnienie?

Uważam, iż to trochę mit z tym kolesiostwem. Wielu prezesów spółek pracuje od czasów prezydenta Majchrowskiego, miałem okazję ich poznać i są to bardzo kompetentne osoby, np. Piotr Zientara, prezes krakowskich wodociągów, czy Henryk Kultys, prezes MPO, który stworzył wzorcową gospodarkę odpadami komunalnymi w Krakowie. Dla mnie liczy się fachowość i uważam, iż następców należy wyłaniać w obiektywnie i starannie przeprowadzanych konkursach na stanowiska.

Od jakiegoś czasu Kraków boryka się z masowymi zwolnieniami pracowników. Mieliśmy być drugą Doliną Krzemową, a tymczasem korporacje przenoszą się do tańszych krajów. Jaki jest Pana pomysł na rozwiązanie tego problemu?

To jest bardziej polityka w skali centralnej, żeby Polska była atrakcyjna dla tych firm i ich obecność nie zależy tylko od samorządu krakowskiego. Oczywiście uważam, iż powinniśmy stawiać na czysty przemysł. Spółka Nowa Huta Przyszłości to teren w części północno-wschodniej miasta znakomicie przygotowany do tego typu inwestycji, powinniśmy pozyskiwać ich jak najwięcej. Niemniej my tu w Krakowie nie jesteśmy enklawą i nie zmienimy pewnych zasad uchwałami miasta, a oczekiwać mądrych roziwązań ze strony zarządzających państwem.

Jakie są trzy podstawowe, priorytetowe tematy, którymi chciałby Pan zająć się podczas prezydentury?

Przede wszystkim chciałbym uzdrowić finanse miasta. Nie możemy dalej brnąć w długi, chociaż kredyty jako takie są rzeczą normalną. Poprzedni prezydent Jacek Majchrowski zawsze mówił, iż kredyt kredytem, ale to, co się zbuduje, jak na przykład Tauron Arena czy ICE, zostanie dla mieszkańców. Druga ważna dla mnie sprawa to seniorzy miasta. Sam do nich należę, a ponadto byłem przewodniczącym Rady Krakowskich Seniorów. Wiem, jakie mamy potrzeby. istotny jest nie tylko dalszy rozwój Centrów Aktywności Seniorów (CAS), ale też usług opiekuńczych oraz utworzenie 8 Centrów Zdrowia dla Seniorów w czterech byłych dzielnicach Krakowa. Kolejna rzecz: wprowadzenie podatku turystycznego oraz odzyskanie pieniędzy, które są miastu należne za zlecone zadania, zwłaszcza te z zakresu oświaty. I oczywiście komunikacja miejska, która powinna być stosunkowo tania, dostępna i ekologiczna. Niebawem zostanie oddany tramwaj do Mistrzejowic, który powstał w partnerstwie publiczno-prywatnym i skłaniałbym się ku tego typu rozwiązaniom w przyszłości, bo nie kosztują one miasta tak wielkich pieniędzy i sprzyjają właśnie uzdrawianiu finansów miasta i ułatwiają życie mieszkańcom.

Idź do oryginalnego materiału