- W każdym innym miejscu byłby czerwony alert w Interpolu czy europejski nakaz aresztowania. Tutaj mamy do czynienia z terytorium, na którym tego rodzaju zasady na ogół nie obowiązują - mówi Wirtualnej Polsce Tomasz Siemoniak. Odnosi się w ten sposób do sprawy ukrywania się Romanowskiego w kontrolowanym przez Rosjan regionie Mołdawii.