Głosowanie odbyło się w cieniu ostatnich ataków i gróźb związanych ze szkołami. Premier Donald Tusk wezwał wcześniej do szybkiego przyjęcia przepisów pozwalających skuteczniej reagować na materiały nawołujące do przemocy. Sam projekt nie powstał jednak po ostatnich wydarzeniach – został przygotowany przez Ministerstwo Cyfryzacji już kilka miesięcy temu jako część wdrażania unijnego Aktu o usługach cyfrowych DSA.
Zdjęcie poglądowe. Fot. ShutterstockNie każda kontrowersyjna treść będzie mogła zostać zablokowana
Sejm przyjął ustawę, która ma przyspieszyć blokowanie nielegalnych treści publikowanych w internecie. Za projektem zagłosowało 242 posłów, 61 było przeciw, a 136 wstrzymało się od głosu. Teraz ustawa trafi do Senatu.
Nowe przepisy mają stworzyć formalną procedurę wydawania nakazów ograniczenia dostępu do materiałów, których rozpowszechnianie narusza prawo.
Nie chodzi więc o dowolne wpisy uznane przez urząd za obraźliwe, szkodliwe czy kontrowersyjne. Ministerstwo Cyfryzacji wskazuje, iż procedura obejmuje zamknięty katalog 27 czynów zabronionych. Wśród nich znajdują się m.in. przestępstwa związane z wykorzystywaniem seksualnym dzieci, oszustwami internetowymi, kradzieżą tożsamości czy określonymi formami przemocy.
To ważne rozróżnienie. Sama dezinformacja albo krytyczna opinia nie staje się automatycznie treścią nielegalną tylko dlatego, iż wzbudza emocje lub jest nieprawdziwa.
Policja i prokuratura będą mogły reagować szybciej
O wydanie nakazu blokady będą mogły występować m.in. Policja, prokuratura, Krajowa Administracja Skarbowa i Straż Graniczna. Postępowania mają prowadzić odpowiednie organy, przede wszystkim Prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej, a w przypadku platform wideo także KRRiT.
Procedura ma być znacznie szybsza niż klasyczne postępowania sądowe. Resort cyfryzacji zakładał, iż wnioski Policji lub prokuratora będą mogły być rozpatrywane choćby w ciągu 2 dni. W innych przypadkach przewidziano terminy 7 lub 21 dni, zależnie od rodzaju sprawy i jej stopnia skomplikowania.
Nakaz będzie kierowany do podmiotu przechowującego lub udostępniającego konkretną treść, np. platformy internetowej.
Będzie możliwość odwołania do sądu
Jednym z najbardziej spornych elementów wcześniejszych prac nad DSA było pytanie, kto powinien mieć prawo decydować o ograniczeniu dostępu do treści.
Przyjęty mechanizm przewiduje możliwość zakwestionowania nakazu. Strony postępowania będą mogły skierować sprzeciw do sądu powszechnego. W postępowaniu ma uczestniczyć zarówno wnioskodawca, jak i platforma oraz osoba odpowiedzialna za opublikowaną treść.
Przewidziano również rozwiązanie działające w drugą stronę. o ile platforma bezpodstawnie ograniczy dostęp do legalnego materiału albo zablokuje konto, użytkownik ma otrzymać dodatkową możliwość dochodzenia swoich praw.
Ostatnie ataki przyspieszyły głosowanie
Ministerstwo Cyfryzacji wystąpiło o włączenie projektu do głosowań jeszcze podczas trwającego posiedzenia Sejmu. Nastąpiło to po serii brutalnych zdarzeń w szkołach oraz pojawieniu się w mediach społecznościowych nagrań i gróźb dotyczących kolejnych ataków.
Rząd wskazuje, iż szybsza możliwość reagowania na nielegalne materiały ma być jednym z narzędzi zwiększających bezpieczeństwo dzieci i młodzieży. Policja równolegle zwiększyła działania prowadzone wokół szkół.
Nie oznacza to jednak, iż nowe przepisy już obowiązują. Sejm zakończył dopiero swój etap prac. Ustawa musi teraz przejść przez Senat, a następnie trafi do prezydenta.
Jeżeli cały proces legislacyjny zostanie zakończony, Polska uzyska krajową procedurę pozwalającą wydawać nakazy blokowania konkretnych nielegalnych treści. DSA obowiązuje w Unii Europejskiej od 17 lutego 2024 r., ale jego pełne stosowanie wymaga również krajowych rozwiązań dotyczących organów odpowiedzialnych za egzekwowanie przepisów.

1 godzina temu









