Poseł PiS Paweł Sałek ostrzegł w Radiu Maryja, iż działania Ministerstwa Klimatu i Środowiska mogą kosztować Lasy Państwowe około miliarda złotych rocznie. Chodzi o wyłączanie kolejnych obszarów z gospodarki leśnej, starolasy i nowe rezerwaty. Dla Polski stawką jest kontrola nad drewnem, miejscami pracy i majątkiem publicznym.
Spór o lasy to spór o majątek narodowy
Paweł Sałek, poseł PiS i były wiceminister środowiska, mówił w audycji Radia Maryja, iż polityka resortu kierowanego przez Paulinę Hennig-Kloskę może doprowadzić Lasy Państwowe do poważnych kłopotów finansowych. Według niego skala ubytku przychodów może sięgać około miliarda złotych rocznie.
To nie jest techniczna kłótnia o mapki i nazwy nowych form ochrony. Lasy Państwowe są jednym z najważniejszych narzędzi gospodarowania polskim majątkiem. Dają drewno dla przemysłu, utrzymują tysiące miejsc pracy, prowadzą ochronę przyrody i zapewniają Polakom dostęp do lasu. jeżeli państwo ogranicza ich przychody decyzjami administracyjnymi, musi odpowiedzieć na proste pytanie: kto pokryje rachunek?
Starolasy, rezerwaty i wyłączanie produkcji
Ministerstwo Klimatu i Środowiska zapowiadało już w 2024 roku nowe rezerwaty, lasy społeczne oraz starolasy. W komunikacie resortu podano, iż przedstawiono 53 nowe rezerwaty przyrody, pierwsze lasy o wiodącej funkcji społecznej wokół aglomeracji oraz koncepcję starolasów. Resort pisał też o dojściu do wzmocnienia ochrony 20 proc. najcenniejszych obszarów leśnych w Polsce.
Brzmi łagodnie. W praktyce oznacza jednak ograniczanie gospodarki leśnej na kolejnych obszarach. A gospodarka leśna nie jest fanaberią leśników. To uporządkowany system, który łączy pozyskanie drewna, odnawianie lasu, ochronę siedlisk, drogi pożarowe i utrzymanie infrastruktury. W Polsce wypracowano model, który nie sprowadza lasu do fabryki desek, ale też nie robi z niego muzeum bez odpowiedzialności za ludzi.
Dlatego ten spór dotyczy także polskiego przemysłu meblarskiego i drzewnego. Mniej krajowego drewna oznacza presję na ceny, import i osłabienie firm, które od lat budowały przewagi Polski na europejskim rynku. Tego w zielonych hasłach zwykle się nie dopowiada.
Miliard złotych i niepubliczna metodologia
Sałek wskazuje na wyliczenia dotyczące wpływu nowych form ochrony na pozyskanie drewna i przychody PGL Lasy Państwowe. Według relacji Tysol.pl największa część szacowanego ubytku ma dotyczyć starolasów, a kolejne kwoty moratorium oraz obszarów typowanych pod rezerwaty. Trzeba dodać uczciwie: pełna metodologia tych wyliczeń nie jest publicznie dostępna, więc nie można dziś niezależnie sprawdzić wszystkich kategorii i ich ewentualnego nakładania się.
Ta ostrożność nie unieważnia problemu. jeżeli państwo planuje ograniczenia na tak wielką skalę, powinno pokazać rachunek. Polacy mają prawo wiedzieć, ile kosztuje każda decyzja, kto traci przychód, kto zyskuje wpływ i czy za kilka lat nie usłyszymy, iż Lasy Państwowe trzeba ratować zmianą modelu własnościowego.
Właśnie dlatego teksty o tym, iż drewno nie bierze się znikąd, powinny być czytane razem z debatą o starolasach. Ekologia oderwana od gospodarki kończy się importem, drożyzną i moralnym samozadowoleniem klasy urzędniczej. Polskie rodziny i polskie firmy zostają z fakturą.
Centralizacja pod zielonym szyldem
Największe ryzyko polega na tym, iż o polskich lasach coraz częściej mówi się językiem administracyjnego eksperymentu. Raz jest to starolas, raz las społeczny, raz rezerwat. Każde pojęcie brzmi dobrze. Każde przesuwa część decyzji z lokalnej praktyki leśnej w stronę politycznego centrum i organizacji, które nie ponoszą kosztu utrzymania całego systemu.
Narodowy punkt widzenia jest prosty: Polska ma chronić przyrodę, ale nie wolno jej rozbrajać własnej gospodarki. Las nie jest dekoracją dla konferencji prasowej. Jest zasobem wspólnoty narodowej, miejscem pracy, źródłem surowca i elementem bezpieczeństwa gospodarczego.
Jeżeli resort klimatu uważa inaczej, powinien przedstawić pełne dane, pokazać skutki dla nadleśnictw, przemysłu i cen drewna, a potem wziąć polityczną odpowiedzialność. Bez tego mamy do czynienia z kolejnym etapem zielonej polityki prowadzonej cudzym kosztem.
Źródło: Radio Maryja, Ministerstwo Klimatu i Środowiska, Tysol.pl.
Źródło: Radio Maryja
















