Saga rodzinna w Wodach Polskich

6 dni temu
Zdjęcie: Saga rodzinna w Wodach Polskich


Siostra z bratem, dwie bratowe, kuzyn i ojciec. Niczym w brazylijskiej telenoweli rodzinny układ w Zarządzie Zlewni w Lwówku Śląskim opisuje Wyborcza.

Sprawa funkcjonowania Zarządu Zlewni Wód Polskich w Lwówku Śląskim od dawna budzi poważne wątpliwości. Dotyczą one tak możliwego nepotyzmu jak i nieprawidłowości przy realizacji inwestycji oraz wydatkowania środków publicznych.

Redakcja Lwówecki.info od miesięcy opisuje sprawę odebrania robót związanych z oczyszczeniem cieku Osownia w gminie Lwówek Śląski, gdzie prace pełną parą ruszyły dopiero kilka tygodni po ich odebraniu. Efektem ujawnienia nieprawidłowości stało się złożenie przez władze krajowe PGW Wody Polskie zawiadomienia do prokuratury. Aczkolwiek zrobiono to dopiero kilka miesięcy od ujawnienia faktów.

Niemniej w lwóweckiej prokuraturze toczy się postępowanie sprawdzające. W międzyczasie stanowisko stracił zastępca dyrektora. Z końcem marca odwołana została pani dyrektor. I gdy wszyscy już myśleli, iż sprawa przycichnie, Gazeta Wyborcza opublikowała artykuł o rodzinnych powiązaniach w Zarządzie Zlewni w Lwówku Śląskim. Dziennikarze opisują historię rodzinnego układu, niczym relację z brazylijskiego serialu. I można by się było przy tym pośmiać, gdyby nie była to lwówecka rzeczywistość.

Jak relacjonują dziennikarze Wyborczej, dyrektorem Zarządu Zlewni w ostatnim czasie była pani Magdalena, natomiast funkcje kierownicze w tym czasie pełniły również osoby z nią spokrewnione, w tym brat Kacper oraz bratowa Karina. Kolejna osoba z rodziny zatrudniona jest na stanowisku specjalistycznym. Jednocześnie w artykule wskazano, iż zamówienia dotyczące prac przy utrzymaniu cieków wodnych realizowała firma należąca do Wojciecha – kuzyna dyrektorki, gdzie główne skrzypce gra ojciec pani dyrektor – również Wojciech.

Z publikacji wynika, iż kozłem ofiarnym rodzinnego układu miał być Bogusław, który to podpisał protokół odbioru, co miało być w kompetencjach kierownika nadzoru Kacpra – brat dyrektorki.

Rozmówcy Wyborczej wskazują na możliwe szersze nieprawidłowości. Jest mowa m.in. o tym, iż w przetargu zapisano, iż z koryta rzeki Osownia należało wywieźć rumosz skalny, gdzie w rzeczywistości ponoć jest muł, a nie skały. Jak wskazywali informatorzy do wywiezienia i zutylizowania było 16 tys. ton rumoszu, co jak przeliczyli daje około 700 dużych, 25-tonowych ciężarówek. Padają także stwierdzenia, iż firma kuzyna nie posiadała ani sprzętu ani mocy przerobowych to wykonania takiego zlecenia, tym bardziej w 50 dni wskazanych w przetargu.

Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej we Wrocławiu zapewnia dziennikarzy o prowadzeniu weryfikacji umów zawartych z wykonawcą.

Jednocześnie Wody Polskie twierdzą, iż zasady postępowania w sytuacjach konfliktu interesów regulowane są przepisami wewnętrznymi. I tu kolejna wpadka – bo dzięki dociekliwości redaktora Marcina Wójcika okazuje się, iż owe przepisy, na które powołuje się PGW wydane zostały dopiero po tym, jak władze się na nie powoływały, a dokładniej dopiero 27 marca br.

Warto poświęcić kilka minut i kilka złotych, bo za możliwość przeczytania artykułu pt.: „Rodzina rośnie na państwowej wodzie. Układ w Lwówku Śląskim nie do ruszenia?”, w Wyborczej trzeba zapłacić. Miesięczny abonament kosztuje na początek 9 złotych. Niemniej publikacja odsłania kolejne ciemne strony działalności lokalnego układu, na którym w tym przypadku nadzór sprawował Stanisław Longawa dyrektor RZGW we Wrocławiu.

wyborcza.pl/duzyformat/7,127290,32701894,rodzina-rosnie-na-panstwowej-wodzie.html

Opis rodzinnych powiązań i realizacji inwestycji ma być takę w wersji papierowej gazety.

Co warto podkreślić, to nie koniec ciekawych historii i prac wykonywanych przez Zarząd Zlewni w Lwówku Śląskim. Już w najbliższych dniach opowiemy o kolejnej interesującej inwestycji.

Idź do oryginalnego materiału