Sądowa ofensywa Krzystka. Dlaczego rachunek dostają mieszkańcy Szczecina?

1 godzina temu

Komentarz redakcyjny. Sądowy spór władz Szczecina z Krzysztofem Romianowskim prowadzi do pytania, którego Piotr Krzystek nie powinien zbywać ogólnikami: dlaczego mieszkańcy finansują karne postępowanie przeciw radnemu krytykującemu prezydenta? Ujawnione wcześniej wydatki wyniosły 4321 zł. Teraz potrzebne jest pełne rozliczenie, obejmujące także dalsze czynności procesowe.

Z informacji przekazanej redakcji 29 października 2026 r. wynika, iż również rozstrzygnięcie drugiej instancji było niekorzystne dla strony występującej przeciwko radnemu. Na moment publikacji nie dysponujemy jednak treścią tego postanowienia ani jego uzasadnieniem. Nie przesądzamy więc szczegółów rozstrzygnięcia, jego podstaw ani kosztów drugiej instancji. To rozróżnienie jest istotne: informacja o wyniku sprawy i dokument potwierdzający dokładny zakres orzeczenia to dwie różne rzeczy.

Za krytykę prezydenta — do sądu karnego

Spór wyrósł z publicznej dyskusji o bazie paliw w szczecińskich Podjuchach. Romianowski, radny Prawa i Sprawiedliwości, krytykował postępowanie władz miasta. Prezydent uznał jego wypowiedzi za nieprawdziwe. W czerwcu publicznie zapowiedział żądanie ukarania radnego na podstawie art. 212 Kodeksu karnego, co relacjonowało Radio Szczecin.

Formalnie prywatny akt oskarżenia został wniesiony przez Gminę Miasto Szczecin. Nie był to zatem proces wszczęty przez Krzystka we własnym imieniu i finansowany wyłącznie z jego kieszeni. Polityczna odpowiedzialność prezydenta za wybraną drogę pozostaje jednak zasadniczym tematem tej sprawy. To on publicznie firmował sądową ofensywę przeciwko opozycyjnemu radnemu.

18 sierpnia 2026 r. postępowanie umorzono. Po tej decyzji magistrat zapowiedział zaskarżenie rozstrzygnięcia. Samo umorzenie nie daje podstaw do twierdzenia, iż sąd potwierdził wszystkie wypowiedzi radnego dotyczące inwestycji. Nie zmienia to politycznej oceny decyzji o użyciu postępowania karnego w sporze z członkiem miejskiej opozycji.

4321 zł z budżetu. Ile wynosi pełny rachunek?

„Głos Szczeciński” podał 12 października, powołując się na odpowiedź sekretarza miasta, iż do 18 września z budżetu Szczecina wydano 4321 zł: 3321 zł brutto na obsługę prawną oraz 1000 zł opłaty sądowej. Jest to historyczna kwota wydatków ujawnionych na określony dzień, a nie potwierdzony końcowy koszt całej sprawy.

Właśnie dlatego pytanie o dalsze finansowanie musi paść ponownie. Czy przygotowanie i rozpoznanie środka zaskarżenia oznaczało kolejne faktury dla miasta? Ile godzin pracy prawnika rozliczono po 18 września? Czy pojawiły się dodatkowe opłaty albo obowiązek zwrotu kosztów drugiej stronie? Jaką kwotę rzeczywiście zapłacono, a jakie zobowiązania pozostają jeszcze do uregulowania?

Nie znamy w tej chwili odpowiedzi na te pytania. Nie będziemy dopisywać nieustalonych sum. Oczekiwanie jest jednak jasne: magistrat powinien przedstawić zestawienie wydatków, podstawę ich poniesienia oraz dokumenty pozwalające mieszkańcom samodzielnie ocenić zasadność finansowania tej sprawy.

Dobro miasta czy ochrona politycznego wizerunku?

Władze uzasadniały postępowanie ochroną dobrego imienia gminy oraz zaufania do urzędu i jego pracowników. To ich przedstawiane wcześniej stanowisko. Powołanie się na interes gminy nie zwalnia jednak prezydenta z obowiązku wyjaśnienia, dlaczego właśnie droga karna była proporcjonalną odpowiedzią na krytykę radnego.

W naszej ocenie sięganie po oskarżenie karne w takim sporze jest bardzo złym standardem sprawowania władzy. Radny ma kontrolować władzę wykonawczą, pytać o dokumenty i kwestionować decyzje. Obywatel obserwujący konflikt nie powinien nabierać przekonania, iż za zbyt ostrą krytykę prezydenta można otrzymać akt oskarżenia, a finansowe zaplecze oskarżyciela zapewni miejski budżet.

Prezydent dysponuje urzędem, służbami prasowymi i dostępem do dokumentacji. Może przedstawiać dowody, publikować wyjaśnienia i odpowiadać na zarzuty. Wybór sądowej presji zamiast przekonującej odpowiedzi na publiczne pytania wymaga szczególnie mocnego uzasadnienia. Samo zapewnienie, iż chodziło o dobre imię miasta, nie zamyka dyskusji.

Odpowiedzialność zaczyna się od jawnych dokumentów

Polityk podejmujący decyzję o konflikcie sądowym powinien być gotowy rozliczyć także jego skutki finansowe. Zwłaszcza kiedy po drugiej stronie stoi radny wybrany przez mieszkańców, a źródłem sporu jest sposób wykonywania władzy. Gminna kasa nie powinna stawać się wygodnym buforem oddzielającym osobistą ambicję polityka od kosztów jego decyzji.

Żądanie, aby Krzystek pokrył wydatki z własnych środków, można stawiać jako postulat politycznej odpowiedzialności. Nie przedstawiamy go jako obowiązku prawnego stwierdzonego przez sąd. Najpierw potrzebujemy pełnego rachunku i dokumentów. Później mieszkańcy oraz radni będą mogli ocenić, czy rzeczywiście broniono interesu wspólnoty, czy za jej pieniądze prowadzono spór o wizerunek prezydenta.

Piotr Krzystek powinien odpowiedzieć konkretnie: ile ta sprawa kosztowała Szczecin, kto zatwierdzał kolejne wydatki i jaki pożytek uzyskali z nich mieszkańcy. Po decyzji o skierowaniu sprawy na drogę karną odpowiedź należy się publicznie. Faktury powinny być równie jawne jak oskarżenia kierowane pod adresem radnego.


Źródła wiadomości: informacja przekazana redakcji 29 października 2026 r. o rozstrzygnięciu drugiej instancji — bez udostępnionego postanowienia; „Głos Szczeciński”, 12 października 2026 r. — ujawnione koszty postępowania; wSzczecinie.pl, 18 sierpnia 2026 r. — umorzenie postępowania; „Kurier Szczeciński”, 20 sierpnia 2026 r. — zapowiedź zaskarżenia; Radio Szczecin, 24 czerwca 2026 r. — stanowisko prezydenta.

Idź do oryginalnego materiału