Sąd i szczerbaty koń to nie wszystko. Bełchatowski konflikt dotarł w niespodziewane miejsce

1 godzina temu

Temat spięcia między dwoma włodarzami w Bełchatowie kontrowersje budzi już od marca. Wówczas na światło dzienne wyszła sprawa, która spowodowała, iż wieloletnie dobre relacje między magistratem a powiatem stanęły pod znakiem zapytania. Mowa o próbie kaskadowego przekazania urzędowi miasta ulic Wojska Polskiego i Czaplinieckiej, którą podjęło starostwo. Sprawa, która przez powiat opisywana była jako standardowa procedura stosowana w wielu samorządach, gwałtownie przerodziła się w znacznie większy konflikt, który ciągle eskaluje i przyjmuje nowe formy. Prezydent Bełchatowa odmawia bowiem przyjęcia wspomnianych ulic ze względu na koszty ich utrzymania.

https://ddbelchatow.pl/wydarzenia/drogowy-goracy-kartofel-belchatowskie-urzedy-na-wojennej-sciezce/fdqAKXldsPIrNXqjBsVd

- Każdy mieszkaniec miasta Bełchatowa to odczuje, bo budżet nie jest z gumy. jeżeli dostaniemy tak duże zobowiązanie, co w naszej opinii nie ma żadnego uzasadnienia, spowoduje to, iż te środki będziemy musieli przekierować z innych zadań. Najczęściej z komfortu życia, czyli mniej zrewitalizujemy mniej placów zabaw, parków i wyremontować mniej wewnątrzosiedlowych dróg i chodników – mówił w rozmowie z naszym portalem Patryk Marjan.

Z kolei starosta, Jacek Zatorski, wyjaśnia, iż wspomniane drogi, a także ulice Ampere'a i Świętojańską, powiat przejął po oddaniu do użytku wschodniej obwodnicy Bełchatowa. Wówczas drogi dawniej zaliczane do ciągu DW 484 zostały przekazane powiatowi bełchatowskiemu.

- Nie mogliśmy ich nie przyjąć, bo na mocy ustawy w momencie oddania do użytku obwodnicy wschodniej te drogi przeszły na powiat. Część dróg zostawiamy dla powiatu, część mamy zamiar przekazać miastu, po to, żeby pan prezydent i miasto mogło zrealizować swoje deklaracje i uporządkować ruch na ulicy Wojska Polskiego w okolicach przejścia dla pieszych przy targowisku – mówił w marcu Jacek Zatorski.

https://ddbelchatow.pl/wydarzenia/prezent-czy-goracy-ziemniak-starosta-odpowiada-na-zarzuty-prezydenta/DBbWaY6KNnBfXHWzvx6E

Sprawa cały czas się rozwija i przybiera nowy obrót. Najpierw w marcu projekt uchwały dotyczącej kaskadowego przekazania urzędowi miasta ulic Wojska Polskiego i Czaplinieckiej, został zdjęty z planu obrad sesji powiatu bełchatowskiego, a prezydent i starosta mieli zasiąść do rozmów i wspólnego wypracowania rozwiązania tej patowej sytuacji, w której nikt nie chce wspomnianych dróg. Już miesiąc później, podczas kolejnej sesji rady powiatu, okazało się, iż zapowiadane rozmowy zakończyły się fiaskiem. Po burzliwej dyskusji rajcy niejednogłośnie przyjęli wspomniany projekt uchwały i tym samym zdecydowali, iż dwie główne arterie Bełchatowa trafią w zasób dróg miejskich. Z takim rozwiązaniem nie zgodził się prezydent Patryk Marjan, który zapewniał, iż uchwałę skieruje pod ocenę sądu administracyjnego. Tak też się stało.

Prezydent Bełchatowa poszedł do sądu

Magistrat złożył do rady powiatu skargę na wspomnianą uchwałę. W kilkunastostronicowym dokumencie miasto kwestionuje argumenty, którymi kierowano się w starostwie podczas podejmowania uchwały.

Urząd wskazuje m.in. iż wspomniane ulice są ciągiem łączącym siedzibę powiatu z gminami Bełchatów, Zelów i Kleszczów, a także stanowią drogę dojazdową do szpitala wojewódzkiego. Magistrat wskazuje również, iż to przy tych drogach znajduje się siedziba ZUS obejmująca swoim zasięgiem wszystkiego gminy naszego powiatu, a także szkoły średnie. Jest to również droga, z której korzystają pracownicy zakładów PGE zlokalizowanych nieopodal miasta. W dokumencie miasto wskazuje jeszcze wiele innych argumentów, które już wielokrotnie pojawiały się podczas dyskusji nad tym, czy wspomniane drogi powinny stracić rangę powiatową.

Zgodnie z prawem, skargę, którą do powiatowych radnych złożył magistrat, starostwo musi przekazać do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Łodzi. Decyzja w tej sprawie podjęta została podczas majowej sesji rady. Wówczas sprawa przeszła bez dyskusji, wydawać by się mogło, iż w takiej sytuacji powiedziano już wszystko, a decyzja pozostanie już w gestii sądu.

https://ddbelchatow.pl/wydarzenia/prezydent-belchatowa-idzie-do-sadu-jaki-jest-powod/sYGsmoraRZFt5Sv3cSyH

Konflikt dotarł w niespodziewane miejsce

Okazuje się, jednak, iż nic bardziej mylnego. Konflikt dotarł bowiem w niespodziewane miejsce, a konkretnie do biblioteki. Podczas minionej sesji Rady Miejskiej w Bełchatowie rajcy pochylili się nad projektem uchwały w sprawie zamiaru zmiany statutu miejskiej i powiatowej biblioteki. W dokumencie zaproponowano nową nazwę placówki, w której nie ma już określenia „powiatowa”.

W uzasadnieniu do wspomnianej uchwały czytamy, iż zmiana zakresu działalności związana jest z planowanym wypowiedzeniem porozumienia zawartego między magistratem i starostwem dotyczącego powierzenia Miejskiej i Powiatowej Bibliotece Publicznej im. Józefa Ignacego Kraszewskiego w Bełchatowie wykonywania zadań powiatowej biblioteki publicznej dla Powiatu Bełchatowskiego. Sprawa wywołała duże poruszenie i mimo głosów ze strony dyrekcji placówki i prezydenta, zapewniających, iż nie ma to związku z konfliktem między włodarzami, część radnych obawiała się, właśnie takiego scenariusza.

- Wywołują mnie państwo do głosu, a potem będą państwo w mediach mówić, iż to jakiś konflikt personalny, żebym nie zabierał stanowiska w tej sprawie. Idea cała tej działalności jest bardzo prosta. Zależy nam, żeby miejska biblioteka, która realizuje zadania dla mieszkańców miasta, powiatu, województwa wszystkich gości, którzy odwiedzają miasto Bełchatów, skoncentrowała się przede wszystkim na działaniach statutowych, polegających na promowaniu czytelnictwa, organizacji różnych wydarzeń. Wszystkie zasoby, które mamy chcemy skierować tylko i wyłącznie na to zadanie – odpowiedział na pytania radnych Patryk Marjan.

W swojej wypowiedzi odniósł się również bezpośrednio do tematu związanego z bełchatowskim starostwem.

- Zgodnie z tym, co zostało powiedziane, chociażby na radzie powiatu ze strony pana starosty, iż nie musi być biblioteka powiatowa w Bełchatowie. o ile te zadana, które realizujemy w imieniu powiatu bełchatowskiego, są źle realizowane, czy jest inne oczekiwanie, to po prostu chcemy skoncentrować się na działaniach, które my jako miasto będziemy realizować, a nie działaniach nadzorczych w imieniu powiatu bełchatowskiego. Nie chcemy koncentrować się na administracji i sprawozdawczości, tylko realnych działaniach i promowaniu czytelnictwa organizacji wydarzeń, po to, żeby biblioteka się rozwijała – mówi Patryk Marjan.

https://ddbelchatow.pl/wydarzenia/starcie-na-szczycie-wladz-w-belchatowie-weszlo-na-kolejny-poziom-od-umierania-za-prezydenta-do-kanistrow-z-benzyna/Dul6YIwp1oJEANMkjWPn

Radni opuścili salę przed głosowaniem

Nieco inny pogląd na tę sytuację mieli opozycyjni radni, którzy mówili m.in. o rujnowaniu kolejnej formy współpracy, nie wierzyli również w zapewnienia prezydenta. Przewodnicząca rady, Monika Grabowska, zwróciła się natomiast do prezydenta i stwierdziła, iż „tym projektem uchwały szuka zaplecza w postaci radnych do zrealizowania swojego zamiaru rozłączenia biblioteki miejskiej i powiatowej”.

- Wielu, wielu ludzi w tym środowisku społecznym, politycznym, samorządowym dołożyło wielu starań, żeby to porozumienie działało jak najlepiej, żeby kooperacja w ramach prowadzenia biblioteki miejskiej i powiatowej wyglądała jak najlepiej, zawsze może być jeszcze lepiej, natomiast porozumienie zostało zawarte, reguły czytelne i jasne. Czemu nie można go udoskonalać? Tego nie wiem. Natomiast po wypowiedziach usłyszanych dzisiaj na sali stwierdzam, iż wobec pasywnej postawy powiatu chyba się obrazimy i zerwiemy to porumienienie, bo jest ono do niczego niepotrzebne i tak odbiorą to mieszkańcy Bełchatowa i powiatu bełchatowskiego. Nie raz podejmowałem na ten temat problematykę. Szanujmy się wzajemnie, współpracujemy, nie wywierajmy presji, która później nie pozwoli nam zawrócić z błędnego zaułka. Miesiąc temu też o to apelowałem i nic z tego nie wyszło – mówił radny Mirosław Mielus.

Radny zapewnił też, iż nie weźmie udziału w głosowaniu uchwały, która zaognia relacje. Sprawę podsumował również radny Marcin Rzepecki, który zaapelował o próbę rozwiązania konfliktu między starostą i prezydentem i odpuszczenie emocji.

- Mamy dzisiaj do rozstrzygnięcia w tym mieście wiele kwestii istotnych w zakresie usług publicznych i przyszłości tego miasta. Spróbujmy się mimo wszystko w jakikolwiek sposób porozumieć i dogadać. Apeluję o to zarówno do pana prezydenta, jak i pana starosty. Wiem, iż może te relacje nie są najprostsze. Często jest tak, że, jak już się narzucało tymi kamieniami nawzajem, jest trudno sobie podać rękę, ale nigdy nie jest tak, iż nie da się, nie można i się nie uda. […] Z tym przekazem, takim trochę uzupełnieniem byśmy odpuścili trochę tych emocji, powiem szczerze, iż nie wezmę udziału w głosowaniu w tej sprawie. Jest to moja forma dezaprobaty zarówno do formy podejmowania tego tematu, jak i do tych relacji, które dzisiaj są na styku miasto-powiat – mówił rady Marcin Rzepecki.

Finalnie część radnych opuściła salę przed głosowaniem. Uchwała o zamiarze zmiany statutu miejskiej i powiatowej biblioteki publicznej została przyjęta. Za było 11 rajców. Byli to: Sebastian Brózda, Łukasz Cieślak, Ewa Kępa, Karol Kowalski, Bartłomiej Pieles, Mariusz Półbrat, Katarzyna Sidorczuk, Edyta Świerk, Marcin Trojan, Paweł Warzyński, Michał Wyczachowski. Dariusz Matyśkiewicz oraz Dariusz Kubiak wstrzymali się od głosu. Swojego zdania nie udzieliła Monika Grabowska, a 9 osób było nieobcych.

Warto dodać, iż jak tłumaczono na sesji, dla mieszkańców taka zmiana miałaby praktycznie nie wprowadzać różnicy, ponieważ z usług biblioteki w Bełchatowie wciąż mogliby korzystać mieszkańcy zarówno miasta, jak i powiatu. Starostwo z kolei stanęłoby przed problemem zorganizowania nowej biblioteki, ponieważ prawnie musi ono taką instytucję posiadać.

Szczerbaty koń, któremu w zęby się nie zagląda

Szybko okazało się, iż apel radnego na kilka się zdał, ponieważ temat kolejny raz poruszony został w mediach społecznościowych. Zaledwie kilka dni po wspomnianej sesji, prezydent Patryk Marjan, zdecydował się na publikację materiału dotyczącego ulicy Wojska Polskiego, który w dość prześmiewczy sposób opowiedział o problemie głównej arterii miasta.

- Mówi się, iż darowanemu koniowi się w zęby nie zagląda natomiast ten koń to taki koń, którego za bardzo Miasto Bełchatów nie chciało i siłowo otrzymało go od powiatu bełchatowskiego, więc zerkniemy, jak to jest z tym uzębieniem – mówi na nagraniu Patryk Marjan.

W rolce pokazano pęknięcia i liczne ubytki w jezdni na ulicy Wojska Polskiego. Nie obeszło się to bez komentarza prezydenta.

- Jak widać, koń jest szczerbaty. Będziemy musieli ponieść trochę nakładów finansowych uzupełnić uzębienie po to, żeby koń mógł się szeroko uśmiechać, ale również z tym sobie poradzimy – przekazał Patryk Marjan.

Prezydent zapewnił również, iż droga zostanie wyremontowana. Odbiór rolki był w głównej mierze pozytywny, część internautów uznała to jednak za „kręcenie dramy”. Jaki naprawdę był cel tego nagrania? To wie już tylko prezydent. Wszystko wskazuje jednak na to, iż drogowy konflikt nie zakończy się jedynie w sądzie, a jeszcze wielokrotnie będzie przejawiał się w wielu kwestiach dotyczących funkcjonowania naszego miasta i powiatu. Jak to wpłynie na mieszkańców? Tego dowiadywać będziemy się na bieżąco.

Idź do oryginalnego materiału