- Była to impreza integracyjna przeznaczona dla całych rodzin. Ze względu na padający deszcz spotkanie odbyło się w Domu Ludowym w Berezie. Wolontariusze Stowarzyszenia Moja Gmina wspólnie z sołtysem i radnym przygotowali interesujące konkurencje rodzinne - wskazał Michał Teofilski, zastępca wójta gminy Międzyrzec
Podlaski.Całe wydarzenie odbyło się pod hasłem „Powrót do przeszłości”, ponieważ nawiązywano do jednej z wcześniejszych edycji „Rodziny sportem silnej”, która kilka lat temu odbywała się na placu obok remizy. - Chciano przypomnieć konkurencje, które wówczas cieszyły się zainteresowaniem uczestników. Jedną z nich był widowiskowy rzut kaloszem w dal. Ostatnia edycja tego wydarzenia w Berezie odbyła się około pięciu, sześciu lat temu. Teraz wróciliśmy do tamtego spotkania i jego charakteru. Sam cykl „Rodzina sportem silna” jest realizowany na terenie naszej gminy przez Stowarzyszenie Moja Gmina od 2014 roku. To już kawał historii. Przez te lata wydarzenia odbywały się w różnych miejscowościach i lokalizacjach. Wspólnie ze stowarzyszeniem staramy się aktywizować mieszkańców, zachęcać ich do wyjścia z domu i spędzania weekendowych popołudni razem, w sposób aktywny, sportowy i integracyjny - zaznaczył Michał
Teofilski.Na uczestników czekało wiele konkurencji sprawnościowych. Przygotowano między innymi bieg z tacą kelnerską, przeciąganie liny oraz wspomniany rzut kaloszem w dal. Wolontariusze stowarzyszenia opracowali również quiz sprawdzający wiedzę o gminie oraz różne konkurencje sportowe. - Staraliśmy się przypomnieć proste formy rozrywki, które nie wymagają drogiego czy specjalistycznego sprzętu. Przygotowaliśmy konkurencje, które można nazwać choćby archaicznymi, jak chociażby rzut kaloszem. Jednym z podstawowych założeń naszego wydarzenia jest wspólna rywalizacja rodzinna. Rodzina jest podstawową komórką społeczną i właśnie na niej oparły się nasze konkurencje. Drużyna musiała liczyć minimum trzy osoby, ale oczywiście mogło być ich więcej - mówił Krzysztof Sójka, prezes Stowarzyszenia Moja Gmina. Przygotowano również nagrody dla uczestników. Były puchary za poszczególne miejsca, a oprócz tego było bardzo dużo innych nagród, które były losowane wśród uczestników. Chciano także wyróżnić najaktywniejsze rodziny.- Zależało nam przede wszystkim na tym, żeby mieszkańcy trochę się otworzyli, wyszli z domów, oderwali się od telewizorów i telefonów. Wokół nas jest w tej chwili bardzo dużo nerwowej atmosfery, dlatego warto znaleźć czas na wspólne spotkania, integrację, wymianę poglądów i dobrą zabawę w duchu sportowej rywalizacji. Nie było tutaj żadnych podziałów politycznych - zaznaczył Krzysztof Sójka.