- Ewidentnie widać, iż to jest testowanie naszej gotowości - mówił w "Śniadaniu Rymanowskiego" poseł PiS Krzysztof Ciecióra, komentując atak na lokomotywę pociągu pasażerskiego, do którego doszło w niedzielę na Wołyniu, dwa kilometry od granicy z Polską. - Rosja będzie eskalować, będzie szła kolejny krok naprzód i będzie sprawdzać reakcję - ocenił prezydencki minister Marcin Przydacz.
"Rosja przesuwa się krok po kroku". Politycy wprost o ataku na pociąg przy granicy

- To są prowokacje, które - jeżeli te wszystkie informacje, jak rozumiem, one są potwierdzone - to rzeczywiście możemy się szykować na kolejne tego typu zdarzenia - stwierdził na antenie Polsat News poseł PiS Krzysztof Ciecióra.
ZOBACZ: Atak na Ukrainie. "Trafiono w pociąg relacji Kijów-Warszawa"
W związku z takim przypuszczeniem polityk skierował szereg pytań do władz, służb i wojska. - Na ile my jesteśmy gotowi na to, żeby w sytuacji, w której Rosjanie będą chcieli przekroczyć granicę polsko-ukraińską i uderzyć na naszym terytorium? Czy my jesteśmy na to gotowi? Czy te tereny przygraniczne są do tego gotowe? Czy nasz premier, nasz rząd są do tego przygotowani? - pytał poseł PiS.
Ukraina. Atak na pociąg relacji Kijów-Warszawa. Komentarze polityków
Wicemarszałek Senatu Maciej Żywno wskazał, iż tego rodzaju zdarzenie może być kwestią "pokazania przez Rosję, iż atakuje w każdy zakątek Ukrainy, w tym nie boi się zbliżać do granic". - Mamy mocne zbliżenie się do granicy Polski. Nie ma przekroczenia, więc też nie zwiększałbym poziomu dramatu tej sytuacji, ale jednak zwiększał gotowość do przygotowania się na potencjalne wkraczanie na granicę - mówił polityk.
Zdaniem szefa Biura Polityki Międzynarodowej Kancelarii Prezydenta sytuacja ta pozwala przypuszczać, że "Rosja będzie eskalować, będzie szła kolejny krok naprzód i będzie sprawdzać reakcję". - Rosja od kilku dobrych lat przesuwa się krok po kroku w swoich prowokacyjnych działaniach. Tak samo jej prowokacyjnym działaniem była operacja hybrydowa na Białorusi, na granicy polsko-białoruskiej - przypominał Marcin Przydacz.
Z kolei posłanka KO Jolanta Niezgodzka podkreśliła, jak ważne w kontekście takich ataków jest wspieranie Ukrainy w walce przeciwko agresorowi. - Wszyscy ci, którzy mówią, iż to nie jest nasza wojna, powinni dzisiaj przeprosić i więcej w tej sprawie się nie odzywać, bo dopóki Ukraina walczy, nie mamy Federacji Rosyjskiej przy naszej granicy. Rząd Polski robi wszystko, żeby z jednej strony wspierać Ukrainę, ale z drugiej strony, żeby budować naszą odporność, żeby modernizować armię i żebyśmy byli gotowi w razie jakiegoś ewentualnego zagrożenia - mówiła Niezgodzka.
Artykuł jest aktualizowany.


1 godzina temu













