Rok 2026 też będzie dziwny. (Nie)polityczny Kraków

4 dni temu

Wszystkiego dobrego w 2026 Roku! (Nie)polityczny Kraków wkracza w kolejne 365 dni z taką samą niepewnością jak wszyscy i taką samą nadzieją jak wszyscy. Proszę przyjąć życzenia jak najmniej niepewności i jak najwięcej nadziei! Co może przynieść ten rok? Oczywiście nikt z nas nie wie, ale spróbujmy, jak wielu w tych dniach, pobawić się w kogoś w rodzaju wróżbity Macieja i zastanowić się, co czeka Kraków, Małopolskę, Polskę i świat.

Zacznijmy od tego co nas nie czeka…a przynajmniej nie powinno. Tym czymś są wybory. Rok 2026 ma być pierwszym od 4 lat bez żadnej zaplanowanej elekcji, a czy grożą nam nieplanowane?

Widmo referendum

W Krakowie, z uporem godnym lepszej sprawy, prezydent Aleksander Miszalski postanowił dawać swoim adwersarzom niekończące się argumenty do uzasadnienia wniosku o referendum w sprawie jego odwołania. Dwa najnowsze to wprowadzenie od 1 stycznia Strefy Czystego Transportu (SCT) i wprowadzenie od 1 marca podwyżki biletów MPK. Według badań większość Krakowian oczekiwała wprowadzenia SCT. Nie pasuje to w większości przyjezdnym, tylko iż Krakowianie nie meblują rzeczywistości mieszkańcom innych miejscowości i liczą na wzajemność. Brak w centrum starych, kopcących landar wyjdzie nam wszystkim na dobre. Natomiast sposób, w jaki Magistrat informował o wprowadzeniu Strefy, już wychodzi nam bokiem. Tradycyjnie nikt nic nie wie, bo kampanie informacyjne zaczęły się późno, mało skutecznie i z kilku źródeł na raz. Zmiana jest naprawdę ważna i potrzebna, ale chaos komunikacyjny w sprawie jej wprowadzenia nie przysporzył jej zwolenników, a wręcz przeciwnie. Podobnie z biletami komunikacji miejskiej. choćby jeżeli podwyżka cen biletów jest niezbędna, to znów okraszono ją pewnymi osobliwymi rozwiązaniami, jak np. wprowadzenie biletu 15-minutowego w jednym z najbardziej zakorkowanych miast Polski. Zresztą, gdyby choćby była to najsensowniejsza podwyżka świata, to jeszcze tak nie było, by ludzie cieszyli się, iż im coś zabrano.
Argumenty są więc niestety sprawą drugorzędną. Nazwiska wprowadzających zmiany też.

Zawsze winny będzie jeden, a tym jednym jest prezydent Miszalski. Taki już urok demokracji. Kolejnym urokiem jest natomiast możliwość przeprowadzenia referendum dotyczącego odwołania prezydenta. To procedura trudna do przeprowadzenia. I słusznie, bo inaczej co chwilę mielibyśmy w Polsce referenda, które inicjują rozmaici szaleńcy Boży, a za ich organizację płacą wszyscy podatnicy, ci mniej szaleni też. W Krakowie już takich szaleńców Bożych mamy. Nie, nie jest to Łukasz Gibała, który najwyraźniej nie ma przekonania co do powodzenia referendum w tym momencie. Inicjatywę podjęła część środowiska Konfederacji, czyli Nowa Nadzieja, która ma nadzieję na powodzenie referendum. Na początku roku jest to chyba nadzieja płonna, ale jeżeli prezydent Miszalski nie będzie dostarczał argumentów swoim adwersarzom nieco wolniej, w drugiej połowie roku może to już być nadzieja uzasadniona.

Nie mamy pieniędzy…

To co może mniej widowiskowe, ale za to dotkliwsze, to odpowiedź na pytanie, czy Krakowowi zepnie się budżet na 2027 rok. Władze miasta pokażą projekt dopiero jesienią, ale już dziś warto przypomnieć, iż budżet na rok, który właśnie się zaczął, ma być ostatnim czasem zaciskania pasa i wzrostu długów. Od przyszłego roku mają już być nadwyżki. Trzeba być obdarzonym naprawdę wielką wyobraźnią, by uważać, iż tak będzie. Krakowowi wypada życzyć, by jego, a więc i nasz dług, nie powiększał się. Już to będzie sukcesem. jeżeli natomiast dojdzie do tego, iż dług znów urośnie, a to dość prawdopodobne, będzie to mocny sygnał, iż pora przestać mówić o programie naprawczym, a pora zacząć go wdrażać. Tylko, czy my w ogóle mamy jakiś plan naprawczy?

…ale je wydamy

Jako się rzekło, 2026 rok to rok bez planowanych wyborów. W tłumaczeniu z polskiego na polski-można mniej obiecywać, zwłaszcza rzeczy kompletnie kosmicznych. Dlatego w tym roku, z Państwa pieniędzy zostanie najpewniej wydanych mnóstwo pieniędzy na studia, analizy i opracowania poświęcone powstaniu krakowskiego metra i drogi S7 z Krakowa do Myślenic. Ale tylko na to, bo na to jeszcze stać Kraków, jako wykonawcę metra i krakowski oddział GDDKiA, jako wykonawcę Zakopianki. Gorzej z poważnymi krokami, tych w 2026 r. nie należy się spodziewać. Nikt więc serio nie powie Państwu „budujemy”, ani „rezygnujemy”. Tym bardziej szkoda pieniędzy, które zostaną w tym roku wydane na te ważne, potrzebne, ale źle przygotowane przedsięwzięcia.

Biedna KO

Jeżeli żadnych wyborów nie będzie również w kraju, w tym roku będziemy świadkami żmudnych przetasowań na scenie politycznej. Na ten moment pewne jest zaklinanie rzeczywistości przez Donalda Tuska i granie tych samych melodii, co podczas pierwszych rządów jego partii. Dziś przy Koalicji Obywatelskiej najsilniej trzyma ludzi strach przed tym, co rośnie po drugiej stronie sceny politycznej, a to coś przestaje mieć głowę Jarosława Kaczyńskiego. Zaczyna natomiast mieć głowę Grzegorza Brauna i Karola Nawrockiego. Czy KO nie wymyśli w tym roku czegoś konstruktywnego? Nie wiadomo. Na teraz nie wymyśliła i nie ma potencjału, by wymyślić. jeżeli stanie się inaczej, to najpewniej przypadkowo.

Biedne PiS

W 2026 r. może ostatecznie lec w gruzach jeden z najważniejszych paradygmatów polityki Jarosława Kaczyńskiego. Brzmi on: „na prawo od nas tylko ściana”. Tymczasem, na prawo od PiS powstało już całe uniwersum, które czyni z tej partii umiarkowane, centrowe ugrupowanie, w co niewielu jest dziś w stanie uwierzyć, a coraz mniej zagłosować. Dlatego formacji Jarosława Kaczyńskiego potrzebne jest oparcie się po prawej stronie sceny politycznej, a tam go nie ma. Póki co, uderzanie w Konfederację i Konfederację Korony Polskiej to główny pomysł PiS na powrót na pozycję absolutnego hegemona na prawicy. Pomysł obłaskawienia i „uduszenia” tych bytów jako przystawek wydawał się bezpieczniejszy, bo już sprawdzony. Cała bieda w tym, iż inaczej dusi się byt półtoraprocentowy, inaczej pięcioprocentowy, a inaczej dwunastoprocentowy, który wcześniej opluto i zbesztano. Temu ostatniemu można nie dać rady.

Biedni my

No, chyba iż pomoże prezydent Nawrocki. Model kohabitacji, jaki zaproponował, przypomina raczej ustawkę na leśnym parkingu. Głównym celem jest przewrócenie obecnej koalicji. Niestety, ta koalicja zdaje się przyjąć warunki adwersarza i traktować zapisy Konstytucji z nadmiernym przymrużeniem oka. jeżeli więc ten spór pójdzie dalej w zakreślonym już kierunku, to zwycięży go ten, kto w demolowaniu będzie wiarygodniejszy. Tak, słusznie się Państwo domyślacie kto to będzie.

Make money and war

Przełom roku to także ważne zmiany na świecie. Donald Trump zaczął przyśpieszać coś, co na wyrost nazwano procesem pokojowym na Ukrainie. gwałtownie okazało się, iż zrobił to po to, by oczyścić sobie przedpole w walkach w Wenezueli. Wszystkich miłujących pokój śpieszy się zawiadomić, iż Wenezuela, oprócz faktu, iż była rządzona przez bezwzględnego dyktatora, jest również jednym z największych wydobywców ropy na świecie. Który argument przeważył za interwencją? Powiedzmy, iż trudno powiedzieć. Mamy jednak interesujący przykład: jak bardzo interesuje Państwa to co się dzieje w odległej Wenezueli? No właśnie, mniej więcej tak, jak Amerykanów interesuje to, co dzieje się na odległej od nich Ukrainie. Proces pokojowy w tym kraju nie przybliżył się ani na jotę, a jeżeli przybliży się w tym roku, to najpewniej największym przegranym będzie Europa, a więc także i Polska. Wszystko przez zarysowujący się w świecie nowy ład, w którym po raz pierwszy Europa nie będzie podmiotem, a przedmiotem. o ile przywódcom europejskim uda się w tym roku odwrócić ten trend, to nie intencjonalnie, ale przez przypadek. Wchodzimy więc w kolejny rok wojny za miedzą, bez nadziei jej zakończenia, a już na pewno bez nadziei jej zakończenia po naszej myśli.

Tajemnica Mundialu

A skoro o nadziejach mowa. Nie, nie wyjdziemy z grupy na Mundialu, bo w ogóle na niego nie pojedziemy. A jeżeli pojedziemy…to i tak nie wyjdziemy z grupy.

Tym bardziej, dużo nadziei. Bardzo się nam w tym roku przyda!

Jakub Olech,
politolog, wykładowca akademicki, krakowianin z importu, obserwator (bliższy) i uczestnik (dalszy) życia miasta i regionu.

Idź do oryginalnego materiału